Ta tragedia do dziś jest wspominana przez mieszkańców… Krzysztof S. (41 l.) mieszkał w Dąbrówce – wsi położonej pomiędzy Tucholą, Chojnicami a Sępólnem Krajeńskim, w województwie kujawsko-pomorskim. Przy jego ulicy stoi zaledwie osiem domów. Naprzeciwko domu Krzysztofa znajduje się dom rodziców Mileny. Mężczyzna próbował przekonać dziewczynę, by zostali parą, jednak ona nie była nim zainteresowana. Do Krzysztofa S. to nie docierało. Stał się tak natarczywy, że w sprawę musieli zaangażować się rodzice dziewczyny. Nic jednak nie zapowiadało nadchodzącej tragedii… aż do tamtego dnia.
Czytaj: Przejmujące pożegnanie 4-letniego Szymusia. W niebo poleciały balony miłości, a serca pękały z bólu
Na hucznych urodzinach sąsiadki, Milena zatańczyła ze swoim sąsiadem Arturem Ch. Od razu między nimi zaiskrzyło. Wszyscy się cieszyli, ponieważ Artur mimo tego, że był po studiach, to chciał mieszkać na wsi. Milenie też nie było spieszno do miasta. Byli młodzi i szaleńczo zakochani, a to skręcało Krzysztofa z zazdrości.
Polecany artykuł:
Mężczyzna najpierw z wynajętymi bandytami zwabił i pobił swojego sąsiada, Artura Ch., a dwa dni później sam zaczaił się na Artura Ch., pod jego własnym domem. Gdy ten podjeżdżał samochodem, wściekły zadał mu ponad 30 ciosów nożem w szyję. Głowa Artura wisiała jak na włosku. To wszystko zrobił, bo piękna sąsiadka Milena wybrała Artura, a nie jego.
1 maja 2020 roku, około godziny 8:00, zwłoki Artura znalazł jego ojciec. Gdy na miejsce przyjechała siostra zamordowanego, by wesprzeć ojca, pojawił się również Krzysztof S. – sprawca tragedii. Składał rodzinie kondolencje i głośno deklarował, co zrobiłby mordercy, gdyby udało się go złapać.
Policjanci i prokuratorzy od razu zabrali się do pracy. W rozwikłaniu sprawy pomogło im zdarzenie sprzed kilku dni. Ktoś najpierw ukradł tablice rejestracyjne z samochodu Artura, a potem zadzwonił, twierdząc, że je znalazł. Gdy Artur pojechał na umówione spotkanie, został napadnięty przez trzech zamaskowanych mężczyzn.
Funkcjonariusze szybko połączyli fakty. Już kilka godzin po ujawnieniu zwłok Artura zatrzymali Krzysztofa S. Mężczyzna przyznał się do rozboju, morderstwa i do zlecenia kolejnych dwóch zabójstw.
Krzysztof S. został skazany na 25 lat pozbawienia wolności. Sąd zasądził również odszkodowanie w wysokości 1,2 miliona złotych na rzecz rodziny Artura.