Sceny grozy na przejeździe kolejowym
Sytuacja jak z najgorszego koszmaru rozegrała się w grudniu 2025 roku w miejscowości Nowa Wieś Wielka. Kierowcy, widząc podniesione szlabany, ruszyli pewnie przed siebie, będąc przekonanymi, że droga jest wolna i bezpieczna. Wtedy stało się coś niewyobrażalnego. Pomiędzy samochodami przemknął pociąg. Jak ustaliła specjalna komisja, rogatki zostały otwarte zdecydowanie zbyt wcześnie, co doprowadziło do śmiertelnego zagrożenia.
Czytaj: Sekundy od tragedii na przejeździe pod Bydgoszczą. Pociąg pędził między samochodami!
Błąd człowieka o mały włos nie doprowadził do tragedii
Analiza zdarzenia nie pozostawia złudzeń co do przyczyn tego mrożącego krew w żyłach incydentu. Kolejarze nie mają wątpliwości i wskazują wprost, że doszło do fatalnego błędu po stronie pracownika. To właśnie dróżnik miał nie dopełnić swoich obowiązków, otwierając przejazd w nieodpowiednim momencie i narażając życie podróżnych oraz kierowców.
Wobec pracownika wyciągnięto konsekwencje służbowe, zgodnie z kodeksem pracy oraz przeniesiono na inne stanowisko, niezwiązane z prowadzeniem ruchu kolejowego - tłumaczył w rozmowie z Radiem Eska Przemysław Zieliński z PKP.
Przełomowa decyzja po nagłośnieniu sprawy
Na szczęście wyciągnięto wnioski z tej bolesnej lekcji. Po tym, jak sprawa trafiła na czołówki mediów i wywołała oburzenie, zapadła decyzja o pilnej modernizacji przejazdu. Samorządowcy nie ukrywają, że to presja społeczna przyniosła oczekiwany skutek.
Myślę, że PKP poczuło presję. To nie chodzi o to, że musi się coś wydarzyć, żebyśmy zaczęli coś robić, bo to jest kuriozum. Ten przejazd od dawna powinien być zmodernizowany. Cieszę się i dziękuję mediom, że działacie w tej sprawie, bo widzę, że jakiś skutek będzie - zaznacza Zbigniew Wiśniewski, wójt Nowej Wsi Wielkiej.
Zgodnie z planem, prace mają zakończyć się już w czerwcu. W tle toczy się wciąż postępowanie policyjne, choć na ten moment nikomu nie postawiono jeszcze zarzutów.