4-letni Szymek wypadł z balkonu w Bydgoszczy
Ta tragedia poruszyła nie tylko mieszkańców Bydgoszczy i województwa kujawsko-pomorskiego. Dramat rozegrał się w poniedziałkowe popołudnie na osiedlu Szwederowo, a konkretnie przy ul. Chołoniewskiego. Okoliczności zdarzenia wyciskają łzy. Reporter "Super Expressu" ustalił, że tuż przed wypadkiem w mieszkaniu z dzieckiem przebywał partner matki. Będąca w zaawansowanej ciąży kobieta wyszła wcześniej na zakupy, a mężczyzna wyszedł z mieszkania, by pomóc jej je wnieść. W tym czasie 4-letni Szymek wypadł z balkonu. Chłopczyk trafił do szpitala, gdzie mimo wysiłków lekarzy zmarł. Tragedia tej rodziny rozdziera serce. Wszystkie przyczyny i okoliczności dramatu wyjaśni prokuratorskie śledztwo. Na ten moment nikt nie usłyszał zarzutów.
Czytaj więcej o sprawie: 4-letni Szymek zginął po upadku z piątego piętra. Życie osiedla w Bydgoszczy się zatrzymało. "Trudno dobrać słowa"
- Jednym słowem - tragedia. Trudno dobrać słowa. Spadł z 5. piętra na taras. Natychmiast pojawili się policjanci, karetki, straż, działo się tutaj. Niewyobrażalna tragedia dla rodziców - mówili reporterowi Radia ESKA Bydgoszcz okoliczni mieszkańcy. Dalszy ciąg materiału znajduje się pod galerią ze zdjęciami z wtorkowego pogrzebu w Bydgoszczy.
Pogrzeb 4-latka w kościele Matki Boskiej Królowej Męczenników
We wtorek (28 kwietnia) najbliżsi pożegnali 4-letniego Szymka. Ksiądz odczytał słowa, przekazane przez tatę chłopczyka. Łzy same płyną po policzku i trudno opanować emocje.
- Lubił się bawić, był małym uparciuchem. Na zawsze pozostanie w naszej pamięci - przekazał tata Szymka za pośrednictwem kapłana. - Jeszcze wczoraj myślałem, że nic nie powiem. Trudno dobrać jakiekolwiek słowa. Przypomniałem sobie Stary Testament i wezwanie do pocieszania. Chciałem was dzisiaj pocieszyć. Teraz, kiedy tego najbardziej potrzebujemy, Bóg niesie nas na swoich ramionach - dodał ksiądz, odprawiający mszę za duszę Szymka.
O tej tragedii Bydgoszcz długo nie zapomni, a czas długo będzie leczył rany. Rodzinie i przyjaciołom Szymka i jego rodziny składamy wyrazy współczucia. Do ustaleń służb będziemy wracać w "Super Expressie".