Do azylu pod Kaliszem bocian trafił późnią jesienią, bo zamiast dżdżownic jadł gumki recepturki. - Przez to nie wyrósł i nie miał sił lecieć na południe - mówi Super Expressowi Piotr Nadolski z Fundacji. Mężczyzna zajął się bocianem i zwierzę szczęśliwie doczekało wiosny.
Po zimowej opiece, ptak został wypuszczony na wolność. Niestety, długo się nią nie cieszył. - Kilka dni później odnalazłem ptaka rannego - mówi Nadolski i tłumaczy, że wszystkie bociany po opuszczeniu azylu na początku swojej wolności nie oddalają się za daleko. - Dopiero później odlatują na nowe tereny - tłumaczy.
Czytaj też: Śmieciarka zmiażdżyła 50-latka. Potworny wypadek na osiedlu
Lekarze weterynarii od razu widzieli co się stało, bo w ciele ptaka znajdował się śrut. - Okazało się, że ktoś do niego strzelał. Na szczęście jest już po operacji i śrut został usunięty - mówi Piotr Nadolski. Sprawą zajmuje się już policja.
Polecany artykuł:
Prowadzimy czynności w kierunku złamania przepisów dotyczących ustawy o ochronie zwierząt. Grozi za to kara nawet 3 lat pozbawienia wolności – mówi Super Expressowi podkom. Anna Jaworska – Wojnicz z policji w Kaliszu.
Fundacja Skrzydła Lasu w swoim azylu pomaga dzikim ptakom, które są chore czy po wypadkach. W specjalnie przygotowanym azylu zwierzęta mogą liczyć na wikt, opierunek i leczenie. Po wyzdrowieniu, wracają do natury, a te, które nie poradzą sobie na wolności, mogą liczyć na dożywotnią opiekę. Fundację można wesprzeć darowizną: BLIK-iem na nr 577818997 lub przelewem; nr konta PKO 33102022120000580204745644. Skrzydłom Lasu można także przekazać 1,5% podatku, KRS 0001056524.