Makabryczny wypadek w Kielcach! Osobówka zmiażdżona przez tira! "Myślałem, że z auta wyciągniemy ludzką papkę"!

2021-05-05 14:22 tom
Makabryzny wypadek w Kielcach! Osobówka zmiażdżona przez ciężarówkę! Myślałem, że z auta wyciągniemy ludzką papkę!
Autor: PSP Kielce Makabryzny wypadek w Kielcach! Osobówka zmiażdżona przez ciężarówkę! "Myślałem, że z auta wyciągniemy ludzką papkę"!

Do makabrycznie wyglądającego wypadku doszło w środę o godzinie 13:00 na Alei Solidarności w Kielcach, nieopodal Galerii Echo. Nadjeżdżający tir dosłownie zmiażdżył samochód osobowy marki toyota! Auto zostało doszczętnie zdemolowane pod kołami stojącego przed nim samochodu ciężarowego. Osobówka złożyła się niczym papierowa harmonijka. Przybyłe na miejsce służby spodziewały się najgorszego. - Jestem w pozytywnym szoku, że nie ma ofiar śmiertelnych, bo po przyjeździe byłem przekonany, że wyciągniemy z samochodu "ludzką papkę", a tymczasem kierowca - jedyna osoba, która jechała w aucie - wyszedł na zewnątrz o własnych siłach - kręci z niedowierzaniem głową bryg. Marcin Nyga, oficer prasowy kieleckiej straży pożarnej. Niedługo po wypadku okazało się, że sprawca zdarzenia, 60-letni kierowca ciężarówki, jest kompletnie pijany! "Wydmuchał" promil alkoholu! Na szczęście jego nieodpowiedzialność nie doprowadziła do śmieci niewinnego człowieka!

Do makabrycznego wypadku doszło ok. godz. 13:00 w środę, 5 maja, tuż obok kieleckiej Galerii Echo. Jak relacjonowali świadkowie, samochód osobowy marki toyota został dosłownie zmiażdżony po zderzeniu z nadjeżdżająca od tyłu ciężarówką. Impet uderzenia był tak olbrzymi, że oczekująca na światłach osobówka wbiła się w stojącego przed nią tira. Na miejsce natychmiast pospieszyli strażacy, którzy usiłowali ciężkim sprzętem wydobyć osoby zakleszczone w rozbitym samochodzie. Choć - patrząc na stopień zniszczenia pojazdu - wydawało się, że ocalić życie uczestników wypadku może tylko cud, wydobyty po kilkudziesięciu minutach kierowca nie tylko dawał oznaki życia, ale i wyszedł o własnych siłach na zewnątrz! Na szczęście był on jedyną osobą, która podróżowała w aucie marki toyota.

- Wypadek rzeczywiście wyglądał bardzo poważnie, ale wszystko wskazuje na to, że skończyło się dobrze. Naszym priorytetem było dotarcie do ewentualnych zakleszczonych osób, ponieważ na początku, z uwagi na zniszczenia, nie było pewne, ile osób jest w środku. Używając ciężkiego sprzętu hydraulicznego krok po kroku rozcięliśmy karoserię. Dotarliśmy do tej osoby, kierowca wyszedł o własnych siłach. Jestem w pozytywnym szoku, że nie ma ofiar śmiertelnych, bo po przyjeździe byłem przekonany, że wyciągniemy z samochodu "ludzką papkę" - opowiada z wyraźną ulgą w głosie Marcin Nyga, rzecznik prasowy kieleckiej straży pożarnej.

Podczas zdarzenia ucierpiało aż pięć aut, choć żadne w tak poważnym stopniu jak osobowa toyota. Jak doszło do środowej kolizji?

- Przy skrzyżowaniu na czerwonym świetle zahamował prawidłowo tir, za nim za nim osobowa toyota, również prawidłowo, natomiast nadjeżdżająca ciężarówka nie zatrzymała się, wjechała w tył toyoty, auto niemal całkowicie sprasowało się między dwoma tirami - opowiada Marcin Nyga.

Jak podał Karol Macek, oficer prasowy kieleckiej policji, sprawca wypadku, 60-letni kierowca ciężarówki, był kompletnie pijany! W jego krwi stwierdzono promil alkoholu. Ocalony kierowca toyoty natomiast trafił na wszelki wypadek do szpitala, ale obecny na miejscu rzecznik straży pożarnej - który widział, w jakiej kondycji jest wykaraskany z auta, które nie nadaje się nawet na żyletki, kierowca - pozostaje dobrej myśli.

- Mam nadzieję, że wszystko skończy się tak, jak wyglądało po wydostaniu mężczyzny, czyli dobrze - podkreśla Marcin Nyga.

Usuwanie skutków zdarzenia potrwa wiele godzin. Na al. Solidarności już tworzą się spore korki. Uwaga kierowcy! Dla własnego dobra lepiej wybrać inną drogę!

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Poranny wypadek pod Włoszczową! Trzy osoby ranne! DK78 zablokowana!

Dom 88-letniej Teresy spłonął doszczętnie, ocalała figura Matki Bożej