Skradziony paralizator zakopał w lesie

i

Autor: Pixabay

Przypadkowa kradzież?

"Skarb" za 10 tys. złotych zakopał w lesie prawie 400 km dalej. Policja i tak zapukała do jego drzwi

2022-09-13 15:15

Nawet 5 lat więzienia grozi mieszkańcowi Torunia, który jak twierdzi, przypadkiem ukradł ze stoiska na Targach Kielce paralizator wart 10 tysięcy złotych. Co zaskakujące, kiedy się zorientował, że dopuścił się przestępstwa postanowił zakopać "fant" w lesie 400 km od miejsca kradzieży. Kiedy policjanci zapukali do jego drzwi, od razu przyznał się do winy.

Do dyżurnego Komisariatu Policji II w Kielcach zgłosił się w miniony piątek 54-letni mieszkaniec Warszawy. Mężczyzna poinformował funkcjonariuszy, że podczas trwania salonu przemysłu obronnego z jego stoiska wystawienniczego skradziono paralizator, którego używał do prezentacji.

- Całe zajście zostało zarejestrowane na monitoringu, którego nagranie wraz z materiałami sprawy trafiły do policjantów z komisariatu na ulicy Kołłątaja. Ci szybko ustalili, kto jest odpowiedzialny za zabór urządzenia. Jak się okazało, to mieszkaniec Torunia, który tego dnia był na targach – powiedziała PAP sierż. szt. Małgorzata Perkowska-Kiepas z Komendy Miejskiej Policji w Kielcach.

Gdy do 54-latka dotarli toruńscy policjanci, ten od razu zorientował się jaki jest cel wizyty funkcjonariuszy.

- Mężczyzna tłumaczył się, że na stoisku, gdzie prezentowano utracony paralizator przepakowywał rzeczy w plecaku i przez przypadek włożył do niego urządzenie. Gdy w domu zorientował się, że ma je w swoim bagażu, wystraszył się i zakopał je w lesie – dodała policjantka.

Sprzęt odzyskano, a zachowanie mężczyzny oceni teraz sąd. Za kradzież grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.

Piorun zabił 17-letniego Maćka z Łodzi. „Czy tak naprawdę był potrzebny już teraz tam na górze?”
Nasi Partnerzy polecają