Zabójstwo w Borkowie
Ciało 64‑latki ujawniono w piątek w jednym z domów na terenie Borkowa. Już pierwsze ustalenia wskazywały, że kobieta nie zmarła w sposób naturalny. Policja natychmiast rozpoczęła szeroko zakrojone poszukiwania jej męża, który mógł mieć związek ze sprawą.
Do akcji skierowano ogromne siły – 255 policjantów w piątek oraz 115 funkcjonariuszy w sobotę. Wykorzystano helikopter, drony i specjalistyczne grupy poszukiwawcze. Policja opublikowała również wizerunek poszukiwanego. Mężczyzna ukrywał się w lesie, jednak w niedzielę po godzinie 6:00 został zatrzymany.
65-latek przyznał się do winy
65‑latek trafił do prokuratury, gdzie – jak przekazał Tomasz Rurarz z Prokuratury Okręgowej w Kielcach, cytowany przez Onet – przyznał się do popełnienia czynu i złożył wyjaśnienia. Ich treści śledczy nie ujawniają, wiadomo jednak, że tragedia miała być efektem eskalującego konfliktu rodzinnego.
Prokurator ogłosił postanowienie o przedstawieniu zarzutu zabójstwa. Do sądu trafił wniosek o tymczasowe aresztowanie podejrzanego.
Sekcja zwłok 64‑latki
W sobotę przeprowadzono sekcję zwłok kobiety. Wstępne wyniki są jednoznaczne: 64‑latka zmarła w wyniku licznych obrażeń głowy zadanych tępym narzędziem. To potwierdziło przypuszczenia śledczych, że do jej śmierci ktoś się przyczynił.
Grozi mu dożywocie
Za zabójstwo żony 65‑latkowi grozi nawet kara dożywotniego pozbawienia wolności. Śledczy kontynuują ustalanie szczegółów rodzinnego dramatu, który doprowadził do tragedii w Borkowie.