Znowu płoną ŚMIECI w Fałkowie. To sprawka NIEUDOLNEGO podpalacza?

2019-10-08 10:38
Wysypisko śmieci
Autor: Pixabay

W nocy z poniedziałku na wtorek po raz kolejny płonęło składowisko plastikowych śmieci w Fałkowie. To już kolejny w ostatnim czasie pożar wysypiska, do poprzedniego doszło w piątek. Nawet straż pożarna nie jest pewna, czy ogień wznieca ręka ludzka, czy dochodzi do niego samoistnie. - Jeżeli to podpalacz, to jest on raczej nieudolny - mówi w rozmowie z naszym portalem st. kpt. Mariusz Czapelski, rzecznik koneckiej straży pożarnej.

Jak podaje Mariusz Czapelski, sytuacja została opanowana we wtorek pół godziny po północy. Straż pożarna informację o pożarze otrzymała o 21 w poniedziałek, na miejsce oddelegowano osiem zastępów. Fałkowskie wysypisko odpadów składa się z trzech hałd, zgłoszenie dotyczyło jednej z nich.

- Informację o pożarze przekazał nam dozorca, zgłosił nam, że z jednej z hałd wydobywa się dym. Po przyjeździe na miejsce okazało się, że faktycznie jedna z hałd była gorąca i zaczynało się tam dziać coś niepokojącego - relacjonuje.

Strażacy ugasili dymiącą się hałdę, rozgrzebali i polali wodą również dwie pozostałe. W związku z powtarzającymi się pożarami wysypiska pojawia się pytanie, czy dochodzi do nich naturalnie, czy też może powstają w wyniku celowych podpaleń. Nawet straż pożarna nie jest pewna, co było przyczyną pożarów.

- Są różne opinie z naszej strony, zarówno wśród doświadczonych strażaków, jak i biegłych sądowych. Przeglądaliśmy monitoring, w dwóch przypadkach ogień pojawiał się sam, nie było osób trzecich na zapisie, natomiast nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy wsadzono tam coś z opóźnioną reakcją - wyjaśnia rzecznik.

- Logika wskazuje na to, że jeżeli są to podpalenia, to bardzo nieudolne. Hałda płonęła w taki sposób i w takich miejscach, że to od razu da się zauważyć. Jakby ktoś to chciał spalić, to na pewno miałby się od kogo dopytać, jak to zrobić - dodaje.

Mariusz Czapelski przyznaje, że stan techniczny wysypiska pozostawia wiele do życzenia. Składowisko śmieci nie jest wyposażone w specjalny system usuwający metan, co ogranicza ryzyko zapłonu.

Ponadto, zgodnie z projektem, właściciel terenu dostał pozwolenie na dwie nieduże hałdy 30x40m, a w rzeczywistości - jak podkreśla rzecznik koneckiej straży pożarnej - fałkowskie składowisko nie ma wiele wspólnego z projektem.

- To po prostu jedna wielka kupa śmieci - przyznaje wprost rzecznik. - To jest poza procedurami przyjętymi w zakresie składowania i sposobu postępowania ze śmieciami. W związku z tym jedni myślą, że ktoś to podpala na złość właścicielowi, a inni twierdzą, że on sam podpala śmieci, bo chce się pozbyć tego wszystkiego - wyjaśnia Mariusz Czapelski.  

Koneccy strażacy na początku uznali, że do zapłonu dochodzi z przyczyn biologicznych lub chemicznych, ale po poleceniu jednostki nadzorującej postanowili bliżej przyjrzeć się sprawie. 

- Hałda jest w takim stanie, że może samoistnie dojść do kolejnych pożarów. Bo gdyby ktoś świadomie i celowo podpalał wysypisko, to nie dzwoniłby do nas zaniepokojony, tylko odwrócił się na pięcie i poszedł precz. Może też być tak, że z hałdy wydziela się nie dym, tylko para wodna, bo nocą temperatura spada poniżej zera - podsumowuje.