Do brutalnego zabójstwa doszło w nocy z wtorku na środę, z 14 na 15 października 2025 roku, w niewielkiej miejscowości Barcice w powiecie nowosądeckim, w województwie małopolskim. Początkowo śledczy byli bardzo oszczędni w udzielaniu informacji na temat tragedii. Ujawniono jedynie, że w jednym z domów znaleziono zmasakrowane zwłoki trzech osób, a czwarty domownik, młody mężczyzna, który niedawno opuścił mury zakładu karnego, jest poszukiwany przez służby. To on stał się jednocześnie głównym podejrzanym o sprawstwo zbrodni. Ofiarami byli jego 52-letnia matka Małgorzata, 45-letni kuzyn, Krzysztof, oraz 66-letni wujek, Andrzej T. Motywy działania agresora na tamten moment były owiane tajemnicą, podobnie jak szczegółowe okoliczności sprawy. Policja potwierdziła jednak, że do tego typu zbrodni faktycznie doszło.
Zbrodnia owiana tajemnicą. Piotr R. wymordował niemal całą rodzinę, obrażenia były porażające
Prokurator Justyna Rataj-Mykietyn, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu, z uwagi na dobro śledztwa na razie nie chciała udzielać jakichkolwiek informacji. Ale do mediów szybko zaczęły przenikać szczegóły. Jak opisywali dziennikarze „Super Express”, teren wokół posesji, na której doszło do tragedii, został szczelnie zabezpieczony taśmami. Policyjni technicy kryminalistyki wraz z prokuratorem prowadzili natomiast drobiazgowe oględziny miejsca zbrodni, starając się zabezpieczyć każdy, nawet najmniejszy ślad, który mógłby doprowadzić ich do sprawcy. Bezpośrednio po dokonaniu wstrząsającego odkrycia, rozpoczęła się też zakrojona na szeroką skalę akcja poszukiwawcza. Na nogi postawiono funkcjonariuszy z okolicznych komend, w działania zaangażowano również przewodników z psami tropiącymi, które podjęły trop. Mundurowi przeczesywali okoliczne lasy, zarośla i pustostany, sprawdzano też drogi wyjazdowe z miejscowości, a to wszystko po to, by nie pozwolić podejrzanemu uciec.
Poznaj więcej historii: Pokój Zbrodni
Wieści o zatrzymaniu dotarły bardzo szybko: 25-letni Piotr R. został złapany w lesie, w jednym z powojennych pustostanów. W międzyczasie ujawniono, że zgłoszenie dotyczące zdarzenia wpłynęło do Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego dokładnie 15 października 2025 roku, około godziny 7:30, i dotyczyło odnalezienia ciał trzech osób w domu na terenie gminy Stary Sącz. Zawiadomienie złożyła krewna rodziny. Na miejsce natychmiast skierowano odpowiednie służby, które potwierdziły dramatyczne wieści. Niestety, na pomoc poszkodowanym było już za późno, wszyscy nie żyli. - Możemy potwierdzić, że odnotowano trzy ofiary śmiertelne z obrażeniami głowy. Te obrażenia wskazują na udział osób trzecich w tym zdarzeniu. Sprawcą jest najprawdopodobniej syn jednej z ofiar – potwierdziła prokurator Justyna Rataj-Mykietyn z Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu, w rozmowie z dziennikarzami Radia Eska.
25-letni Piotr R. również zamieszkiwał dom, w którym doszło do zbrodni. Lokalna społeczność nie miała o nim dobrego zdania. Na podstawie rozmów z sąsiadami, reporterzy „Super Expressu” ustalili, że mężczyzna miał od dawna leczyć się psychiatrycznie. – Często był agresywny, co chwilę przyjeżdżała do niego policja albo karetka. Zabierali go, na jakiś czas znikał i był spokój, ale wracał i wszystko zaczynało się od początku – przyznała jedna z mieszkanek Barcic. Ostatniej nocy obudził ją hałas u sąsiadów, około północy. Opowiedziała, że ktoś szedł chodnikiem pod jej oknami, potem od strony domu sąsiadów doszły ją odgłosy awantury.
- Ich pies bardzo szczekał, wręcz skomlał. Bałam się nawet przez okno patrzeć. Potem wszystko się uspokoiło, a rano przed ich dom podjechała policja, potem kolejne samochody na sygnale. Wtedy zrozumiałam, że tam się coś strasznego musiało stać – stwierdziła kobieta.
Z nieoficjalnych ustaleń medialnych wynika, że Piotr R. mógł mieć problemy z lekami psychotropowymi. Kolega mężczyzny twierdzi, że od kiedy podejrzany zaczął ich używać, stracił umiar i się uzależnił, a potem – tu cytat - „zaczął świrować”. 25-latek już co najmniej od kilku dni zachowywał się agresywnie: już w piątek rzucał cegłówkami na ulicę, awanturował się, zaczepiał ludzi. Nikt jednak nie zareagował stosownie do sytuacji. Później doszło do tragedii.
- W tym momencie nie jest możliwe jeszcze określenie dokładnego przebiegu okoliczności zdarzenia, nie są znane motywy działania sprawcy. Wszystkie te okoliczności będą weryfikowane w toku prowadzonego postępowania, jak również te działania związane z uprzednią karalnością mężczyzny – ucinała prokurator Justyna Rataj-Mykietyn.
Mroczna przeszłość sprawcy. Wielokrotne interwencje policji, niepokojące głosy sąsiadów
Czy w domu ofiar rzeczywiście były podejmowane policyjne interwencje? Czy wdrożono tam procedurę Niebieskiej Karty? I wreszcie: czy tragedii w związku z tym wszystkim dałoby się uniknąć, jeśli reakcja służb i wymiaru sprawiedliwości wobec 25-latka była wcześniej bardziej rygorystyczna? To zaledwie kilka z wielu pytań, które nasuwają się w tej sprawie. Kluczowe było wówczas przeprowadzenie oględzin zwłok oraz miejsca ich ujawnienia. Ciała zostały zabezpieczone do badań sekcyjnych, które miały zostać przeprowadzone w Zakładzie Medycyny Sądowej w Krakowie w ciągu najbliższych 48 godzin od momentu ich ujawnienia.
Czytaj także: Zabili Darka, bo nie chciał im kupić napojów. Położyli 24-latka na torach, a pociąg odciął mu głowę
Tomasz Koszkul, sołtys Barcic, w rozmowie z radiem Eska potwierdził, że podejrzany Piotr R. wpadał w „duże szały i amok”. – Wielka tragedia, trzy osoby nie żyją. Osoba, która dokonała tej zbrodni, prawdopodobnie miała problemy psychiczne – podkreślił sołtys Koszkul. O poszkodowanych mieszkańcy wypowiadają się natomiast raczej pozytywnie. – Normalna rodzina, nie robili ludziom problemów, ani ludzie z nimi nie mieli problemów – opowiadali sąsiedzi.
Tymczasem Piotr R. po potrójnym zabójstwie trafił najpierw do policyjnej izby zatrzymań. Prokuratura wstrzymywała się z przedstawieniem mu zarzutów, ponieważ nadal nie przeprowadzono sekcji zwłok ofiar, która była zaplanowana na 16 października 2025 roku. Od mężczyzny pobrano krew do badań toksykologicznych, lecz na wyniki trzeba będzie poczekać. Wciąż tli się również pytanie o jego poczytalność i stan zdrowia psychicznego.
Zobacz galerię zdjęć. Dalsza część materiału znajduje się pod nią.
Wśród wielu niewiadomych pojawiły się jednak kwestie, które stały się bardziej przejrzyste. Chodzi o szczegóły dotyczące przebiegu zdarzenia. Prokuratura po jakimś czasie przekazała bowiem, że ofiary miały rozległe obrażenia głowy, głównie rany tłuczone, które wskazują na niezwykłą brutalność sprawcy. Zabezpieczono przedmioty, które mogły posłużyć jako narzędzia zbrodni, a „Super Express” ujawnił, że prawdopodobnie chodzi o młotek i nóż, wbrew pierwszym doniesieniom, jakoby Piotr R. używał siekiery. Jednocześnie trwały przesłuchania wszystkich osób, które mogą posiadać jakąkolwiek wiedzę na temat tragedii czy osób w nią zamieszanych. Każdy, nawet najdrobniejszy szczegół, może bowiem okazać się kluczowy dla wyjaśnienia motywów, które doprowadziły do tego dramatu.
W międzyczasie wyszło na jaw, że ofiar Piotra R. mogło być więcej. Śledczy ustalili, że Bożena R., ciotka podejrzanego, feralnej nocy spała poza domem. Gdyby w nim była, niewykluczone, że ona również padłaby jego ofiarą. – Jeden z dorosłych synów Małgorzaty się wyprowadził, został w domu Piotrek. Ale z nim zawsze były problemy – mówiła w „Super Expressie” sąsiadka rodziny. – Bożena, starsza siostra zamordowanej Małgorzaty, cudem uniknęła śmierci. Ona zajmuje się starszą schorowaną sąsiadką, ponad 80-letnią staruszką. Od jakiegoś czasu u niej nocowała, na wypadek gdyby kobieta potrzebowała pomocy, spadła z łóżka czy trzeba było jej podać wody – zeznała świadek. Właśnie wtedy, z wtorku na środę, pani Bożena też miała nocować poza domem. Niewykluczone, że to uratowało jej życie. Następnego dnia, gdy wróciła do domu, zastała ciała swoich bliskich. To ona wezwała na miejsce funkcjonariuszy i jeszcze tego samego dnia została przesłuchana przez policję. Drugi syn pani Małgorzaty, brat podejrzanego Piotra, jest wstrząśnięty. W „Super Expressie” powiedział, że nie wie, co tam się stało. – To dla nas straszna tragedia. Zginęła moja mama, a Piotrek to mój brat, nie jestem w stanie rozmawiać – wyznał mężczyzna.
Tydzień przed makabrą policja była na miejscu. Czy Piotr R. trafi do zamkniętego zakładu psychiatrycznego?
Dziennikarze portalu „Wirtualna Polska” ujawnili, że niecały tydzień przed makabrycznym odkryciem, 9 października 2025 roku, policja interweniowała w domu rodziny. Oficer małopolskiej policji, który zna kulisy, ale wolał pozostać anonimowy, przekazał reporterom, że tego typu interwencji było tam wiele i dotyczyły różnych spraw.
Zobacz również: Rozhuśtali 4-letniego Michałka i wrzucili do Wisły. Zginął w męczarniach. Krzyczał: "Tatusiu, ratunku!"
- Na przykład prób odebrania sobie życia czy demolowania domu przez tego 25-latka. Z tego, co wiem, rodzina nie zgłosiła znęcania. Jak przyjeżdżali policjanci i widzieli, że człowiek się zachowuje irracjonalnie, to prawie we wszystkich przypadkach wzywali pogotowie. Decyzją lekarza trzeba było go przewieźć do szpitala na oddział, na obserwację – wyjawił informator „Wirtualnej Polski”. Potem, jak już wiemy, Piotr R. wracał do domu, jak gdyby nigdy nic.
W piątek, 17 października 2025 roku, 25-letni Piotr R. usłyszał w końcu zarzuty potrójnego zabójstwa z zamiarem bezpośrednim. Jak przekazała prokuratura, jego wyjaśnienia, choć nie są formalnym przyznaniem się do winy, w praktyce potwierdzają, że to on stoi za tą makabrą. – Z uwagi na dobro postępowania nie ujawniamy szczegółowej treści jego wyjaśnień, składanych w tym postępowaniu – ucięła prokurator Rataj-Mykietyn.
Podejrzany został tymczasowo aresztowany. Sekcja zwłok ofiar wykazała z kolei, że przyczyną śmierci całej trójki zamordowanych były rozległe obrażenia głów. Na szczegółowe opinie biegłych, które potwierdzą, jakimi przedmiotami zadano te obrażenia, trzeba będzie poczekać co najmniej kilka tygodni.
Teraz kluczowa dla dalszego postępowania w tej sprawie będzie opinia biegłych psychiatrów, którzy ocenią poczytalność mężczyzny w chwili popełnienia zarzucanych mu czynów. Na razie, biorąc pod uwagę zeznania świadków, wszystko wskazuje na to, że 25-letni Piotr R., leczący się w przeszłości psychiatrycznie, może zostać uznany za niepoczytalnego. Jeśli tak się stanie, zostanie on skierowany na przymusowe leczenie do specjalistycznej placówki. Ale jeśli biegli uznają, że był świadomy tego, co robi, może stanąć przed sądem. Wówczas, za brutalne zabójstwo trzech osób, będzie mu grozić kara dożywotniego więzienia. Śledztwo trwa.