- Trzy miesiące po śmierci Nikodema Mareckiego, jego grób zdobią białe misie.
- 11-letni aktor zginął potrącony przez samochód, wracając ze szkoły.
- Nikodem był obiecującym aktorem znanym z ról w popularnych produkcjach.
11-letni aktor zginął w strasznym wypadku
Nikodem Marecki był aktorem młodego pokolenia, z którym środowisko aktorskie wiązało duże nadzieje. Zagrał m.in. w produkcjach filmowych takich jak: „Szpital św. Anny”, „Biała odwaga”, „Zołza”. Pojawił się także w „Zakochanych po uszy”.
- Roli często uczył się w samochodzie, gdy jechaliśmy na plan. Marzył o tym, by zostać GROM-owcem - mówiła w rozmowie z „Super Expressem” mama Nikodema.
Wracał ze szkoły. Do domu już nie wrócił
11-latek wraz z rodziną mieszkał pod Krakowem. Do szkoły dojeżdżał szkolnym gimbusem do sąsiedniej miejscowości. I właśnie podczas powrotu do domu ze szkoły doszło do tragedii.
Nikodem wysiadł z autobusu i ruszył na drugą stronę ulicy. W tym momencie nadjechał samochód dostawczy, który potrącił chłopca. Na miejsce wypadku przyleciał helikopter, który zabrał Nikodema do szpitala.
"Nic mnie już nie boli"
Chłopiec zmarł na stole operacyjnym. Do końca był świadomy.
- Jestem Nikodem i nic mnie już nie boli - to były jego ostatnie słowa, które wypowiedział do pani anestezjolog.
W środę, 3 grudnia 2025 roku, odbył się pogrzeb chłopczyka. Dziś mogiły chłopca strzegą białe misie, zrobione specjalnie dla niego: "Nikodem Marecki. Na zawsze w naszych sercach. To nie czas i pora. Spoczywaj w pokoju". Na tablicy nagrobnej czytamy: "Żył krótko, kochał mocno". Znicze nie gasną, tak jak pamięć o nim.
Ustalenia śledczych w sprawie wypadku
Postępowanie w sprawie ustalenia okoliczności wypadku w Szczepanowicach prowadzi Prokuratura Rejonowa w Miechowie. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez śledczych, tuż przed potrąceniem 11-latek wybiegł zza autobusu na jezdnię. Kierowca dostawczaka był trzeźwy i nie przekroczył dopuszczalnej prędkości.