Bogdan D. wziął nieznajomych na śmiertelną przejażdżkę

Chwalił się, że jego BMW ma pod maską 400 koni mechanicznych. Bogdan D. (24 l.) popisywał się osiągami swojego sportowego wozu przed grupą znajomych z Koniny, których spotkał w nocy z soboty na niedzielę w Mszanie Górnej. Potem zaproponował Michałowi B. ( †21 l.) i jego najlepszemu kumplowi Szymonowi M. ( † 23 l.) przejażdżkę. Chłopcy wsiedli do auta z kierowcą, którego widzieli pierwszy raz w życiu. Chwilę później rozległy się dźwięki syren. Kulisy wypadku w Mszanie Górnej są wstrząsające.

Michał ( † 21 l.) i Szymon († 23 l.) przyjaźnili się od lat. Michał mieszkał w Koninie a Szymon w Krakowie, często bywał jednak Gorcach. Z Koniny pochodził jego tata, tu także stał dom rodzinny jego ojca, teraz już pusty, bo dziadkowie zmarli. Od trzech lat dziewczyną Szymona była Magda, siostra jego najlepszego kolegi Michała.

– To byli super chłopcy, często przychodzili do mnie do sklepu, zawsze uśmiechnięci i pomocni – powiedziała nam ekspedientka ze sklepu w Koninie. Cała trójka chętnie spędzała razem czas. Tak było także w sobotę. W nocy wybrali się do Mszany Dolnej.

Staliśmy na stacji, gdy podjechał do nas Bogdan. My go nie znaliśmy, znaliśmy jego kuzyna. Mieliśmy już wracać, ale wywiązała się rozmowa. W końcu wsiedliśmy do naszego auta i odjechaliśmy. Ten Bogdan pojechał za nami, wyprzedził nas, jechał przed nami. W końcu znowu się zatrzymaliśmy i znowu zaczęliśmy rozmawiać. Chłopcy Michał i Szymon powiedzieli kierowcy BMW, że ma fajne auto. A on im zaproponował, że ich nim przewiezie. Wsiedli i pojechali. Chwilę potem usłyszałam syreny. Zaczęłam do nich dzwonić, ale oni już nie odbierali. Pojechałam w tamtą stronę i zobaczyła rozbity samochód – opowiedziała dziennikarce Super Expressu pani Magdalena, która w tragicznym wypadku straciła brata i chłopaka. Michał i Szymon siedzieli z tyłu, w trzyosobowym sportowym BMW, które, jak chwalił się właściciel wozu, miało pod maską 400 koni mechanicznych.

Na zakręcie w Mszanie Górnej, za mostkiem, rozpędzony samochód wpadł w poślizg i ściął słup energetyczny po drugiej stronie drogi. Auto stanęło w płomieniach. Kierowcę i pasażera z przedniego siedzenia wyciągnęli dwaj strażacy z OSP Łętowe i OSP Mszana Dolna. Byli przypadkiem na miejscu. Dwóch pozostałych pasażerów nie zdołali wyciągnąć ze śmiertelnej pułapki. Auto stanęło w płomieniach. Bartek i Szymek spłonęli.

– Tak strasznego wypadku jeszcze tu nie było – powiedział Super Expressowi strażak biorący udział w akcji gaśniczej. Kierowca Bogdan D. (24 l.) wyszedł z wypadku bez szwanku. Po wyjściu ze szpitala został zatrzymany przez policję.

– Jak wynika ze wstępnych ustaleń policji, 24-letni kierujący pojazdem marki BMW prawdopodobnie nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze i stracił panowanie nad pojazdem. Samochód wypadł z drogi, uderzył w słup sieci energetycznej i zaczął się palić. W pojeździe podróżowało 4 mężczyzn. Kierujący oraz 23-letni pasażer siedzący na przednim fotelu zostali wyciągnięci w samochodu. Niestety w wypadku zginęło dwóch pasażerów – 23-letni mieszkaniec Krakowa oraz 21-letni mieszkanie gminy Niedźwiedź. 23-letni pasażer, mieszkaniec gminy Niedźwiedź, trafił do szpitala. Kierujący samochodem osobowym marki BMW – 24-letni mieszkaniec powiatu limanowskiego po badaniach w szpitalu został zatrzymany w policyjnym areszcie. Mężczyzna był trzeźwy. Pobrano mu krew do badań – poinformowała policja z Limanowej. Przemysław P. ( 23 l.) który siedział na przednim siedzeniu BMW przeżył wypadek. 

Wypadek w Mszanie Górnej. Michał B. i Szymon M. Spłonęli żywcem
Listen on Spreaker.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki