Zamaskowany, uzbrojony po zęby, w hełmie na głowie i kamizelce kuloodpornej 24-letni Maciej O. rozpoczął egzekucję kilka minut po 15.00. Swoim samochodem wjechał na Rynek Główny, otworzył okno i nie wysiadając z auta, strzelał na oślep. Gdyby nie patrol policjantów, który pojawił się przy sprawcy bardzo szybko, ofiar mogło być więcej. Zanim zbrodniarz został postrzelony, zabił 6 osób, 16 ranił. W centrum Krakowa była wtedy między innymi pani Iwona, pielęgniarka z Jarocina z Wielkopolski. Do stolicy Małopolski pojechała z rodziną.
„To miał być miły wypad z rodziną do Krakowa. Z mężem córką i naszymi mamami. To miał być weekend relaksu, odpoczynku i wspólnie pędzonych chwil. I nagle budzisz się z szybkiej drzemki poobiedniej i dowiadujesz się, że w Krakowie jest strzelanina. A Twojej mamy i teściowej nie ma z wami w apartamencie bo się rozdzieliliście” - napisała na facebooku córka pani Iwony. Kobieta od razu zadzwoniła do swojej mamy, ale ona nie odbierała.
„Oblewają Cię poty i przez głowę przebiegają miliony myśli… A potem dowiadujesz się, że tam gdzie inni uciekają Ona biegnie pod prąd i wciela się w rolę do której po prostu została stworzona. W sercu ma zapisaną dobroć od zawsze… a to, że jest pielęgniarka z powołania było dla mnie oczywiste” - napisała córka pani Iwony, tłumacząc, że jej mama i teściowa poszły na zakupy do Zary, na Rynku.
„Weszły na drugie piętro, a 3-4 minuty później parter został ostrzelany. I wtedy nie zastanawiała się nawet chwili, zbiegła na dół nie wiedząc co się dzieje, tylko po to by udzielać pomocy rannym i postrzelonym ludziom. Wtedy kiedy ja do niej dzwoniłam Ona reanimowała ludzi, wtedy kiedy nie odbierała telefonu wkłuwała się w żyłę postrzelonej w brzuch dziewczynie" - opisuje córka kobiety, dziękując mamie za jej postawę.
Kobiecie podziękował też Szpital Powiatowy w Jarocinie: „Pani Iwono, czapki z głów. Cieszymy się, że możemy z Panią pracować” - napisali pracownicy placówki.
W sobotę po południu zamaskowany 24-letni Michał O. wjechał samochodem na krakowski Rynek i zaczął strzelać do przypadkowych osób. Zginęło sześć osób, a 16 zostało rannych, w tym dwaj policjanci i sam napastnik, który został zatrzymany po wymianie ognia z funkcjonariuszami. Tego samego dnia w mieszkaniu w Ostrowcu Świętokrzyskim znaleziono ciała jego rodziców i siostry; prokuratura bada oba zdarzenia i wskazuje, że mógł ich dokonać ten sam człowiek.