Sobotnia masakra w sercu Krakowa wstrząsnęła całą Polską. Na Rynku Głównym uzbrojony napastnik otworzył ogień do przypadkowych przechodniów, zabijając sześć osób i raniąc szesnaście kolejnych, w tym dwóch interweniujących policjantów. Sprawcą okazał się 24-letni mieszkaniec Ostrowca Świętokrzyskiego, Michał O.
Z relacji osób, które go znały, wyłania się przerażający obraz człowieka, który od dawna wysyłał sygnały ostrzegawcze. Pierwsze pojawiły się już w czasach szkolnych. Dawna koleżanka Michała O. w rozmowie z Radiem ESKA ujawniła, że chłopak regularnie tworzył makabryczne rysunki. Przedstawiały one wisielców oraz sceny zbrojnego ataku na szkołę.
Gdy rówieśnicy pytali go o sens tych szkiców, jego odpowiedź była szokująco szczera. Mówił, że to „zamach na szkołę” i że sam widzi siebie w roli uzbrojonego sprawcy.
Mówił to, jakby to było jego marzenie − relacjonuje kobieta.
„Cicha woda”. Co mówią sąsiedzi?
W miejscu zamieszkania Michał O. był postrzegany jako osoba niezwykle skryta. Sąsiedzi opisywali go jako „cichą wodę” − chłopaka, który zawsze chodził w kapturze i unikał kontaktu.
Nigdy się nie witał, ale nie było po nim widać, żeby mógł zastrzelić tyle osób − mówi Onetowi Kamil, mieszkaniec osiedla.
Inni wspominali o jego nietypowych zainteresowaniach. Już w gimnazjum fascynowała go historia, hitlerowcy i idea rasy aryjskiej. Był odludkiem, a jego specyficzne zachowanie sprawiało, że rówieśnicy trzymali się od niego z daleka.
Spokojny poranek przed krwawą jatką
Jak nieoficjalnie ustalił Onet, śledczy podejrzewają, że Michał O. zamordował członków swojej rodziny we śnie, zanim wyruszył do Krakowa. Wskazują na to obrażenia ofiar i fakt, że znaleziono je w łóżkach.
Mimo to, w sobotę rano nikt z sąsiadów nie słyszał niczego niepokojącego. Według relacji jednego ze świadków, Michał O. wyszedł z mieszkania i poszedł do pobliskiego sklepu, aby kupić kanapkę. Kilka godzin później był już na krakowskim Rynku, gdzie rozpętał piekło.