Aleksander Miszalski straci stanowisko? Ogromna liczba podpisów za referendum w Krakowie
W środę, 11 marca, do krakowskiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego wpłynęły oficjalne dokumenty mające na celu usunięcie Aleksandra Miszalskiego z urzędu prezydenta miasta. Obywatele dostarczyli listy poparcia z nazwiskami blisko 134 tysięcy osób, co stanowi wynik ponad dwukrotnie wyższy od ustawowego minimum. Urzędnicy mają teraz dokładnie trzydzieści dni na weryfikację prawidłowości przekazanych danych. Jeśli procedura przebiegnie bez zakłóceń organizacyjnych, krakowianie udadzą się do urn wyborczych 17 lub 24 maja.
Akcja gromadzenia podpisów wystartowała 27 stycznia i w swoim pierwotnym założeniu miała całkowicie obywatelski charakter. Bardzo szybko zaangażowali się w nią jednak lokalni działacze, reprezentujący między innymi Prawo i Sprawiedliwość, Konfederację oraz polityczne środowisko związane z Łukaszem Gibałą. Cały proces zamknięto w zaledwie 43 dni, mimo że przepisy pozwalały na prowadzenie kampanii przez dwa pełne miesiące. Szybkie tempo działania doskonale obrazuje ogromną determinację przeciwników obecnych władz samorządowych, którzy oczekują błyskawicznych zmian.
Inicjatorzy akcji referendalnej wysuwają wobec urzędującego prezydenta szereg poważnych zarzutów, w tym niegospodarność, rosnące zadłużenie miasta oraz obsadzanie stanowisk po znajomości. Obywatele krytykują również niespełnione obietnice z kampanii wyborczej i wprowadzanie kontrowersyjnych rozwiązań uderzających w kierowców, takich jak Strefa Czystego Transportu. Dodatkowo mieszkańców oburzyły podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej oraz rozszerzenie opłat za parkowanie, co ostatecznie doprowadziło do masowego poparcia idei przedterminowego odwołania włodarza.
Główny zainteresowany odpiera ataki i twierdzi, że cała ta inicjatywa to wyłącznie polityczna „dogrywka” po ostatnich wyborach samorządowych. Aleksander Miszalski jeszcze w styczniu przekonywał, że finanse miasta mają się dobrze, a dochody systematycznie i odczuwalnie rosną. Włodarz tłumaczył wówczas, że skupia się na realizowaniu inwestycji bliskich mieszkańcom i usprawnianiu lokalnego transportu zbiorowego, jednak te tłumaczenia ewidentnie nie trafiły do przekonania znaczącej części głosujących krakowian.
Aby machina referendalna ostatecznie ruszyła, komisarz wyborczy musi zatwierdzić dokładnie 58 355 prawidłowo złożonych podpisów, co odpowiada dziesięciu procentom wszystkich uprawnionych do głosowania mieszkańców Krakowa. Przy zgromadzeniu blisko 134 tysięcy deklaracji poparcia, organizatorzy mogą być niemal pewni sukcesu na etapie formalnej weryfikacji dokumentów. Nadchodzące głosowanie będzie ostatecznym sprawdzianem zaufania dla obecnego prezydenta i zdeterminuje kształt krakowskiej sceny politycznej na kolejne lata.