- Wypadek z bronią myśliwską: prawdopodobnie niekontrolowany wystrzał ranił 2-latkę w gminie Pasym, a dziewczynka trafiła do szpitala.
- Dziadek dziecka i właściciel broni posiadał pozwolenie. 51-latek i matka dziecka, którzy byli w domu podczas zdarzenia, zostali przebadani pod kątem trzeźwości.
- Trwa śledztwo, aby ustalić dokładne okoliczności tego tragicznego zdarzenia. Jest też oświadczenie Polskiego Związku Łowieckiego!
Aktualizacja 26 stycznia, 12:30
Zastępca Prokuratora Rejonowego w Szczytnie Krzysztof Batycki przekazał w rozmowie z "Super Expressem", że kwalifikacja wstępna tego zdarzenia to narażenie na utratę życia bądź zdrowia. Do sprawy zostały zabezpieczone dwie sztuki broni. Nasz dziennikarz potwierdził, że 51-latek miał pozwolenie na broń. Został już przesłuchany, podobnie jak świadkowie.
Aktualizacja 26 stycznia, 10:00
Na stronie Polskiego Związku Łowieckiego pojawiło się oświadczenie w tej sprawie. Przedstawiciele PZŁ podkreślili, że z przykrością musza potwierdzić zdarzenie. Przekazali też ustalenia służb. - Wyrażamy ubolewanie z powodu tego dramatycznego zdarzenia i podkreślamy naszą pełną gotowość do współpracy z organami ścigania w celu wyjaśnienia okoliczności oraz przyczyn tego wypadku - zapewnili.
- Jako organizacja zrzeszająca osoby wykonujące legalne polowania i uprawnione do posiadania broni, podkreślamy, że bezpieczeństwo, odpowiedzialność i przestrzeganie przepisów są dla nas zasadami nadrzędnymi. PZŁ złoży zawiadomienie do właściwego okręgowego rzecznika dyscyplinarnego w celu wyjaśnienia tego nieszczęśliwego zdarzenia. Następnie rzecznik po dokonaniu ustaleń podejmie stosowne działania dyscyplinarne - zadeklarował Związek.
Wypadek pod Szczytnem. 2-latka postrzelona z broni myśliwskiej
Niekontrolowany strzał z broni myśliwskiej to wstępna przyczyna wypadku w domu w gminie Pasym, w którym została ranna 2-latka. Dziewczynka odniosła obrażenia stopy i trafiła do szpitala. Jak ustalili funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Szczytnie, którzy pracowali na miejsce pod nadzorem prokuratora, do zdarzenia doszło w obecności matki i dziadka poszkodowanej, 51-letniego mężczyzny.
- Matka dziewczynki i dziadek, właściciel broni, byli trzeźwi. Z dotychczasowych ustaleń funkcjonariuszy wynika, że mężczyzna posiada pozwolenie na dwie jednostki broni - przekazali mundurowi na swoim profilu facebookowym.
W tej sprawie zostało wszczęte śledztwo, które ma wyjaśnić szczegółowe przyczyny i okoliczności wypadku. Jak poinformowało PAP, dziadek 2-latki wrócił w niedzielę z polowania.