- 27 maja w Barcianach odbył się pogrzeb 13-letniego Mikołaja.
- Podczas mszy ksiądz mówił o bólu, przebaczeniu i odpowiedzialności młodych ludzi.
- Czterej podejrzani mężczyźni nadal przebywają w areszcie, śledczy czekają na kolejne wyniki badań.
Tłumy przyszły pożegnać Mikołaja
Od rana przed kościołem w Barcianach gromadzili się mieszkańcy. Przyszli bliscy, znajomi, uczniowie szkoły, do której chodził Mikołaj, nauczyciele i mieszkańcy okolicznych miejscowości.O 10.20 odmówiono różaniec. Msza żałobna rozpoczęła się godzinę później. Po nabożeństwie kondukt żałobny odprowadził chłopca na cmentarz.
13-latek był uczniem siódmej klasy szkoły podstawowej w Barcianach. Po śmierci mamy wychowywał go ojciec. Mieszkał w niewielkiej przygranicznej miejscowości Kotki.
„Miał marzenia. Miał całe życie przed sobą”
Podczas kazania ksiądz nie ukrywał emocji.
- Dziś bardzo brakuje słów. Żegnać 13-letniego chłopca to zawsze ogromny ból. Śmierć Mikołaja jest raną, która przyszła nagle, niespodziewanie i w sposób, którego nikt nie potrafi zrozumieć - mówił. - Miał całe życie przed sobą. I nagle to wszystko zostało przerwane. Zamiast przyszłości - grób. Zamiast młodzieńczej radości - łzy - powiedział.
Kapłan zwrócił się też do młodych ludzi.
- Macie tylko jedno życie. Jedno. Nie będzie drugiej szansy. Nie będzie cofnięcia czasu - mówił. Przestrzegał przed lekkomyślnością i przypominał, jak kruche potrafi być życie. - Telefon można kupić nowy. Klucze można dorobić. Portfel można odzyskać. Życia nie - podkreślał.
„Zemsta nie leczy”
- W sercach młodych ludzi jest złość, poczucie niesprawiedliwości i pytanie: dlaczego? - mówił ksiądz. Podkreślał jednak, że tragedia nie może prowadzić do nienawiści. - Zemsta nie leczy. Nienawiść nie daje pokoju. Nienawiść nie przywróci Mikołaja - powiedział.
- Możemy i powinniśmy szukać prawdy. Możemy i powinniśmy domagać się sprawiedliwości. Ale nie możemy pozwolić, by gniew zatruł nasze serca - dodał. - Przebaczenie nie oznacza zapomnienia. Nie oznacza zgody na zło. Oznacza decyzję, że nie pozwolę, by nienawiść odebrała mi pokój - podkreślał.
Na koniec padły słowa, które szczególnie poruszyły uczestników uroczystości.
- Dość łez matek i ojców. Dość takich pogrzebów. Dość młodych trumien - mówił ksiądz.
Znicze pojawiły się przy miejscu tragedii
W dniu pogrzebu ktoś postawił również znicze w miejscu, gdzie rozegrał się dramat. Do tragedii doszło 16 maja w rejonie Jeziora Arklickiego niedaleko Barcian. Według ustaleń śledczych wszystko zaczęło się od konfliktu między 13-latkiem a jednym z dorosłych mężczyzn. Później za dwoma nastolatkami miała ruszyć grupa dorosłych. Jeden z chłopców schował się w zaroślach. Mikołaj pobiegł dalej, w stronę bagien.
Według prokuratury mężczyźni mieli wiedzieć, gdzie znajduje się chłopiec, ale nie udzielili mu pomocy. Kiedy odnaleźli go znajomi, jeszcze żył. Mimo długiej walki lekarzy nie udało się go uratować.
Śledczy nadal czekają na odpowiedzi
W sprawie zatrzymano czterech mężczyzn: trzech braci i ich szwagra. Wszyscy decyzją sądu trafili do aresztu. Śledczy zarzucają jednemu z nich pobicie 13-latka. Pozostali mają odpowiadać między innymi za udział w pościgu i stworzenie sytuacji, która uniemożliwiła chłopcu ucieczkę. Wszyscy usłyszeli też zarzut nieudzielenia pomocy.
Sekcja zwłok wykazała obrzęk płuc i mózgu. Śledczy nadal czekają jednak na wyniki badań histopatologicznych, które mają pomóc ustalić dokładny mechanizm śmierci 13-latka. Na odpowiedź, co dokładnie wydarzyło się tamtego dnia na bagnach pod Barcianami, czekają też mieszkańcy.