Młody kierowca za śmierć pływaczki pójdzie do więzienia. Sąd zaostrzył karę i nie zawiesił jej wykonania

2026-06-03 11:30

Justyna Burska (†29 l.) miała przed sobą życie, plany i marzenia. Utytułowana pływaczka była związana z Olsztynem, tu pracowała, tu chciała układać sobie przyszłość. Marzyła o domku na Mazurach, miała już nawet upatrzoną działkę. Wszystko przekreślił jeden moment na skrzyżowaniu pod Olsztynem. Teraz kierowca toyoty, który doprowadził do śmiertelnego wypadku, pójdzie do więzienia.

  • Sąd Okręgowy w Olsztynie zaostrzył wyrok dla młodego kierowcy odpowiedzialnego za tragiczną śmierć utytułowanej pływaczki Justyny Burskiej.
  • Jacek D. został skazany na 1 rok i 3 miesiące bezwzględnego pozbawienia wolności za spowodowanie śmiertelnego wypadku.
  • Uchylono zawieszenie kary, co oznacza, że sprawca trafi do więzienia.

Sąd zaostrzył wyrok 

Sąd Okręgowy w Olsztynie zaostrzył karę dla 21-letniego Jacka D. Mężczyzna został skazany na 1 rok i 3 miesiące więzienia. Co najważniejsze, sąd uchylił wcześniejsze zawieszenie kary. Wyrok jest prawomocny.

Do tragedii doszło 17 sierpnia 2024 roku, tuż przed godziną 18, na skrzyżowaniu dróg Różnowo, Gady, Olsztyn i Barczewko. Jacek D. jechał toyotą avensis w stronę Mrągowa. W samochodzie była z nim narzeczona. Podróż skończyła się dramatem, którego nie da się już cofnąć.

Sprawca śmiertelnego wypadku, w którym zginął Łukasz Litewka doprowadzony do prokuratury i sądu

Zignorował znak STOP. Justyna nie przeżyła

Jak ustalili śledczy, młody kierowca nienależycie obserwował drogę i nie zatrzymał się przed znakiem STOP. Wjechał na skrzyżowanie z drogi podporządkowanej. W tym samym czasie od strony Olsztyna, drogą z pierwszeństwem, jechała motocyklem Justyna Burska. Motocykl uderzył w bok toyoty. Sportsmenka zginęła na miejscu.

Justyna Burska była jedną z najbardziej utytułowanych polskich pływaczek. Zdobywała medale mistrzostw Polski, startowała na basenie i wodach otwartych, reprezentowała kraj na międzynarodowych zawodach. Po zakończeniu kariery sportowej związała się z Olsztynem. Pracowała jako trenerka i instruktorka pływania.

Ranna została też pasażerka samochodu, narzeczona Jacka D. Kierowca podczas procesu przyznał się do spowodowania wypadku. Wyrażał żal i przepraszał bliskich Justyny za to, co się stało. Tłumaczył, że jechał tą drogą pierwszy raz, zbyt późno zobaczył znak STOP i hamował, ale nie zdołał już zatrzymać auta przed skrzyżowaniem.

Pierwszy wyrok w zawieszeniu 

Pierwszy wyrok zapadł 2 grudnia 2025 roku. Sąd Rejonowy w Olsztynie skazał wtedy Jacka D. na rok więzienia, ale w zawieszeniu na trzy lata. Orzekł też trzyletni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych oraz nawiązki: 15 tys. zł dla osoby bliskiej zmarłej motocyklistki i 1 tys. zł dla rannej pasażerki toyoty.

Ten wyrok nie zamknął sprawy. Został zaskarżony. Sąd Okręgowy uznał, że kara powinna być surowsza. Podwyższył ją do 1 roku i 3 miesięcy pozbawienia wolności i nie zawiesił jej wykonania.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki