- 74-letnia pani Grażyna twierdzi, że po przepisaniu części majątku jej sytuacja życiowa dramatycznie się pogorszyła.
- Z aktu notarialnego wynika, że doszło do darowizny udziału w nieruchomości, ale w ujawnionych fragmentach nie ma zapisów o dożywociu ani opiece.
- Po interwencji „Super Expressu” sprawą zajęły się instytucje, a dokumenty przejął prawnik, który sprawdza, czy interesy seniorki zostały właściwie zabezpieczone.
Polecany artykuł:
- Nikt nie chce mi pomóc. Nikt! najbliższa zgotowała mi taki los - mówiła pani Grażyna. Po naszej interwencji coś wreszcie drgnęło. Sprawą seniorki zajęły się instytucje, a pomoc prawną zadeklarował mecenas Piotr Brzozowski. Prawnik przejął dokumenty i sprawdza, co naprawdę stało się z majątkiem pani Grażyny.
Darowizna bez zabezpieczenia?
Dramat 74-latki miał zacząć się po przepisaniu majątku. Chodzi między innymi o atrakcyjne grunty w Ostródzie. To teren, który według lokalnych informacji może być dziś wart ogromne pieniądze. „Super Express” dotarł do aktu notarialnego z 10 listopada 2023 roku. Dokument dotyczy darowizny udziału w nieruchomości. Z aktu wynika, że pani Grażyna darowała wnuczce udział wynoszący 1/2 części w zabudowanej nieruchomości położonej przy jednej z ulic w Ostródzie.
W udostępnionych redakcji fragmentach aktu nie znajdują się zapisy dotyczące tzw. „dożywocia”. Nie ma też zapisu o dożywotnim prawie mieszkania pani Grażyny, służebności osobistej mieszkania, obowiązku opieki, utrzymania czy zapewnienia jej podstawowych warunków życia. Jest jedynie wpis o służebności gruntowej przejścia i przejazdu, ale dotyczy ona działki sąsiedniej. To nie jest zabezpieczenie dla pani Grażyny. W praktyce oznacza to, że seniorka, jak sama twierdzi, oddała część dorobku życia bez ochrony, która gwarantowałaby jej prawo do spokojnego mieszkania i opieki.
„Nie mogę nawet swobodnie opowiedzieć, co się dzieje”
Pani Grażyna twierdzi, że po darowiźnie jej sytuacja zaczęła się pogarszać. Według jej relacji miała mieć ograniczany dostęp do łazienki, ciepłej wody i ogrzewania. Kobieta mówi też, że w mieszkaniu pojawiła się kamera. Gdy ją zauważyła, strąciła ją laską i wyrzuciła. Sprawa kamery trafiła do sądu. Schorowana seniorka musi tłumaczyć się przed wymiarem sprawiedliwości. To jednak nie koniec. Jak wynika z dokumentów, wobec pani Grażyny uruchomiono procedurę „Niebieskiej Karty”, wskazując ją jako osobę stosującą przemoc domową.
Seniorka nie kryje rozpaczy i podkreśla, że jej stan zdrowia jest bardzo zły - posiada grupę inwalidzką i choruje przewlekle, ma ogromny problem z operacją biodra, którą zaplanowali lekarze. W ubiegłym tygodniu po przyjęciu do szpitala wypisano ją, bo nie nadawała się do operacji.
- Na stare lata przyszło mi cierpieć. Chodzę po sądach, przyjeżdża do mnie policja, nie chce mi się już żyć. Biorę garść leków, nikt nie chce mi pomóc - mówiła.
Zamknięta posesja, ratownicy wchodzili przez okno
Dziennikarze „Super Expressu” próbowali spotkać się z panią Grażyną osobiście. To okazało się bardzo trudne. Posesja, na której mieszka seniorka, jest zamknięta. Kontakt z kobietą możliwy był głównie telefonicznie. Zięć pani Grażyny nie zgodził się na wejście dziennikarzy na teren posesji. W rozmowie mówił, że rodzina wychodzi i że nie będzie dostosowywał prywatnego życia do wizyty mediów.
- Kończmy temat, bo się spieszymy - mówił. Według naszych informacji w ubiegłym tygodniu interweniowało pogotowie. Ratownicy medyczni, aby dostać się do pani Grażyny, mieli wejść do niego przez okno.
MOPS: sprawdzimy sytuację pani Grażyny
Zapytaliśmy Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Ostródzie, kto i na jakiej podstawie wszczął procedurę „Niebieskiej Karty” wobec schorowanej 74-latki. Pytaliśmy też, czy ktokolwiek sprawdził, czy to sama pani Grażyna nie potrzebuje natychmiastowej pomocy. MOPS nie ujawnił szczegółów, zasłaniając się przepisami. Dyrektor ośrodka Ewa Zarycińska zapewniła jednak w rozmowie z „Super Expressem”, że każdy taki sygnał jest analizowany.
- Sprawdzamy wszystko w granicach prawa i przepisów. Co do Niebieskiej Karty, w szczegółach nie mogę na ten temat rozmawiać. Obowiązują mnie przepisy prawa. Przyjrzymy się sytuacji pani Grażyny na pewno - zapewniła dyrektor MOPS w Ostródzie.
Prawnik wkracza do sprawy
Sprawą pani Grażyny zgodził się zająć mecenas Piotr Brzozowski. Prawnik ma już dokumenty i będzie ustalał, jakie kroki można podjąć, aby zabezpieczyć interesy schorowanej 74-latki. Kluczowe mogą być teraz pytania: czy pani Grażyna rozumiała skutki darowizny, czy została właściwie zabezpieczona i czy po oddaniu majątku zapewniono jej godne warunki życia. Bo z aktu notarialnego wynika jasno: była darowizna. Ale w pokazanych dokumentach nie ma dożywocia ani zapisu, który gwarantowałby pani Grażynie opiekę i spokojne mieszkanie do końca życia.