Do jego domu przyszedł sam premier Wielkiej Brytanii! Ale na herbatę zaproszenia nie przyjął

2026-02-25 13:01

Życie pisze czasami zaskakujące scenariusze. Pan Andrzej z Budzisławia Starego pod Kołem (woj.wielkopolskie) właśnie dowiedział się, że w domu, w którym się wychował mieszkali przodkowie żony premiera Wielkiej Brytanii. Polityk zapukał nawet do drzwi mężczyzny w sobotę, 21 stycznia. Dlaczego nie wszedł na herbatę, tylko razem z żoną zabrali kamień spod zrujnowanego domu? Szczegóły w artykule.

Super Express Google News

Niespodziewana wizyta w Budzisławiu Starym. Dlaczego premier Wielkiej Brytanii przyjechał do wielkopolskiej wsi?

Takiego oblężenia limuzyn, dygnitarzy i konwoju Budzisław Stary pod Kołem w Wielkopolsce jeszcze nie przeżył. Premier Wielkiej Brytanii, Keir Starmer, przyjechał do małej wsi na wschodzie Wielkopolski razem ze swoją żoną, Victorią, policją, tłumaczem i ze Służbą Ochrony Państwa. Okazało się, że szukają przodków Victorii Starmer. Żydowska rodzina ze strony ojca żony premiera jeszcze przed drugą wojną światową wyemigrowała z Polski. Ojciec Victorii - Bernard - urodził się już w Londynie, ale jej pradziadkowie pochodzili właśnie z Budzisławia.

Premier szukał śladów swoich przodków

Gdy w czasie weekendowego urlopu przyjechali do Polski w poszukiwaniu rodzinnych korzeni, chcieli rozmawiać z sołtyską Budzisławia Starego, Marią Benec, ale nie było jej w domu. Swoje kroki od razu skierowali do sąsiada kobiety - Czesława Janickiego (77 l.).

- Pokazali mi na zdjęciu dom w centrum wsi oraz zdjęcie jakiejś starszej kobiety i pytali, czy znam kogoś o nazwisku Abramowicz - mówi pan Czesław.

Niestety, senior nie pamiętał nikogo takiego.

- Mówili, że jej pradziadek był kuśnierzem w naszej wsi - dodaje pan Czesław. - Niestety, nikt takich ludzi nie zna i nie pamięta. Gdyby przyjechali dwa, trzy lata wcześniej, to byłaby jeszcze szansa, bo wtedy żyli starsi mieszkańcy wsi - tłumaczy Super Expressowi Maria Benec, sołtyska wsi. - Teraz, nikt nie kojarzył rodziny żony brytyjskiego premiera.

Starmerowie pojawili się jednak także pod domem ze zdjęć. Jest stary, zniszczony, opuszczony. Teraz należy do rodziny pana Andrzeja.

Mężczyzna razem z rodzicami przeprowadził się tu z pobliskiej miejscowości kilkadziesiąt lat temu.

- Nasza wieś była likwidowana pod kopalnię i my wtedy kupiliśmy dom w Budzisławiu - tłumaczy mężczyzna i dodaje, że jego rodzina nie miała pojęcia, że kiedyś dom należał do żydowskiej rodziny, która wyemigrowała z Polski.

- To była duża niespodzianka dla mnie, gdy premier Wielkiej Brytanii z żoną stanęli przed moim domem - mówi pan Andrzej, który teraz mieszka w nowym domu, który stoi blisko tego, w którym się wychował i w którym mieszkali kiedyś krewni żony premiera.

Nie dali się zaprosić na herbatę, ale zabrali kamień na pamiątkę

Victoria Starmer bardzo chciała go obejrzeć. Pan Andrzej oczywiście się zgodził i nawet z córkami zapraszał małżeństwo do domu na herbatę.

- Nie chcieli wejść, tylko obejrzeli dom z zewnątrz, zajrzeli przez wybite okno do środka, a na koniec ta pani zabrała kamień z rozpadającego się domu na pamiątkę - opowiada synowa pana Andrzeja, pani Joanna.

Kamień w tradycji żydowskiej symbolizuje trwałą pamięć, szacunek i wieczność. Żydzi kładą na macewach kamienie zabrane z ważnych miejsc, co jest wyrazem miłości i pamięci. Czy Starmerowie przyjadą jeszcze do Budzisławia Starego?

- Nie zapowiedzieli tego, ale my oczywiście serdecznie zapraszamy - mówi na koniec pan Andrzej.

QUIZ. Jeśli znasz te zwroty, jesteś mistrzem angielskiego. Zabłyśniesz w rozmowie z Brytyjczykiem?!
Pytanie 1 z 10
Co to znaczy "to cost an arm and a leg"?
Oto kot Larry, Chief Mouser to the Gabinet Office, czyli pierwszy Myszołap w Wielkiej Brytanii

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki