Gniezno: Policjanci wywieźli pijanego do lasu. Mężczyzna nie przeżył. Mundurowi usłyszeli wyrok

policja
Autor: KR

To jedna z głośniejszych spraw w ostatnich latach. Dwóch policjantów Karolina F. i Filip S. zostawili wezwani na interwencję do pijanego 36-latka. Zamiast podjąć odpowiednie działania, zawieźli go do lasu. Tam mężczyzna zmarł. W piątek zapadł wyrok w tej sprawie.

Proces byłych policjantów rozpoczął się we wrześniu 2019 r. Karolina F. i Filip S. zostali oskarżeni o niedopełnienie obowiązków służbowych podczas przeprowadzanej interwencji, bezprawne pozbawienie wolności, nieumyślne narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a także niedopełnienie obowiązków w związku z realizacją nakazu zatrzymania oskarżonego. Zarzucane oskarżonym przestępstwa zagrożone są karą do 5 lat więzienia.

W piątek zapadł wyrok w tej sprawie. Sąd skazał byłych policjantów na karę roku więzienia z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres trzech lat, kary grzywny, a także czteroletni zakaz zajmowania stanowisk i wykonywania zawodu związanego z zapewnieniem bezpieczeństwa i porządku publicznego.

Karolina F. i Filip S. od części zarzutów zostali uniewinnieni. Sąd uznał natomiast ich winę w zakresie tego, że na początku maja 2018 r. w Pobiedziskach jako funkcjonariusze policji "działając w zamiarze bezpośrednim nie wypełnili swoich obowiązków służbowych w zakresie realizacji działań ustawowych policji (…) w ten sposób, że w trakcie pełnienia służby patrolowej nie przeprowadzili zgodnie z poleceniem przełożonej interwencji wobec Piotra M.".

Jak wskazał sąd, policjanci nie podjęli żadnych działań, by ustalić w sposób pewny stan zdrowia mężczyzny i stopień jego nietrzeźwości, "pomimo tego, że znajdował się w stanie wskazującym na znaczny stopień nietrzeźwości i niemożność samodzielnego poruszania się oraz utrzymania równowagi, nie zapewniła mu pomocy medycznej". Sąd, uznając winę oskarżonych, zaznaczył, że pozostawili oni Piotra M. w lesie narażając go "na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu". Dodał, że policjanci w momencie interwencji mogli przewidzieć możliwość takiego narażenia, "czym działali na szkodę interesu prywatnego Piotra M. poprzez narażenie jego życia i zdrowia, naruszenie jego godności i prawa do ludzkiego traktowania, jak również na szkodę interesu publicznego, jakim jest prawidłowe funkcjonowanie organów policji, jako formacji służącej społeczeństwu" – wskazywał sędzia.

Wyrok nie jest prawomocny.

Syn byłego policjanta miał fabrykę narkotyków
Podziel się opinią
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE