Jakub chciał oddać krew. Wsiadł na motocykl, nie dojechał
Na sobotę, 30 maja, 48-letni Jakub z Kalisza miał jeden plan. Wsiąść na swoją czarną yamahę i dojechać na charytatywną imprezę „Motocykliści dzieciom. Motoserce 2026” do pobliskich Nowych Skalmierzyc. Impreza rokrocznie jednoczy motocyklistów z południa Wielkopolski, by zrobić coś dobrego dla innych. Jakub R. chciał honorowo oddać krew. Tym razem Motoserce zorganizowano dla Hani, dziewczynki, która cierpi z powodu wady serca. Mimo skończenia dwóch lat dziewczynka nawet samodzielnie nie siedzi i boryka się z wieloma dodatkowymi schorzeniami. Hania potrzebuje intensywnej rehabilitacji, na którą jej rodzice i przyjaciele zbierają fundusze, między innymi w internecie i właśnie na charytatywnych festynach. Pomóc może każdy TUTAJ! Jakub też chciał pomóc Hani. Niestety, około południa, tuż za kościołem w kaliskim Szczypiornie, zderzył się z osobówką. Siła zderzenia była tak duża, że motor został odrzucony na pobocze. Na miejscu szybko pojawili się medycy, w tym załoga Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. I choć po długiej reanimacji motocykliście udało się przywrócić funkcje życiowe, niestety, Jakub zmarł w szpitalu.
Wzruszający pogrzeb motocyklisty. Jakub pozdrowił żałobników
Na wzruszającym pogrzebie po mszy pogrzebowej odtworzono nagranie z głosem Jakuba. - Pozdrowienia dla wszystkich! - wybrzmiało z głośników, a w oczach żałobników pojawiły się łzy. Chwilę później jego przyjaciele motocykliści odpalili gaz w swoich motorach i race. Urną był kask, co rzecz jasna ma wymiar symboliczny.
- Pozostawiłeś po sobie ślad wszędzie, gdzie się pojawiłeś. Żegnamy cię z wdzięcznością za twoje serce, które zawsze było otwarte dla innych. Potrafiłeś nas rozśmieszyć, zmotywować, dodać odwagi. Byłeś prawdziwym przyjacielem - mówiła też jedna z córek.
Sprawę wypadku badają teraz miejscowi policjanci i prokuratorzy. Do ustaleń śledczych na pewno będziemy wracać w "Super Expressie". Rodzinie i przyjaciołom Jakuba składamy wyrazy współczucia.