Msza święta żałobna rozpoczęła się o godzinie 11:00 w Parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Wysocku Wielkim przy ulicy Kościelnej 1. Świątynia wypełniła się po brzegi ludźmi pogrążonymi w smutku. Wszyscy przyszli, by pożegnać Anitę – córkę, partnerkę, przyjaciółkę.
Dookoła trumny ustawiono dziesiątki wielokolorowych wieńców i kwiatów. To symbol tego, jaka była Anita – radosna, ciepła, zawsze uśmiechnięta. W kościele panuje cisza przerywana jedynie modlitwą i łzami. Każdy gest, każde spojrzenie pełne jest bólu i niedowierzania.
Po nabożeństwie kondukt żałobny wyruszy na cmentarz, gdzie Anita spocznie na zawsze.
Dziś, kiedy stoimy przy trumnie Anity, wiele myśli krąży w naszych głowach. Zadajemy wiele różnych pytań. Trudno nam wyjść poza te myśli i pytania, wśród których najczęstsze to "dlaczego"? Życie wiedzie nas przez doświadczenie śmierci, ale nasze życie nie kończy się na trumnie. Ono biegnie dalej - powiedział ksiądz.
Podczas kazania ksiądz zwrócił uwagę, że najlepszym świadectwem życia Anity jest liczba osób zgromadzonych w świątyni. Jak podkreślał, wspólna modlitwa i pamięć o zmarłej pokazują, jak ogromne znaczenie ma sposób, w jaki przeżywamy własne życie i relacje z innymi.
Każdy z nas chciałby być tak pogrzeb – dawał do zrozumienia duchowny, wskazując, że obecność tylu ludzi jest wyrazem miłości i wdzięczności.
Trumna, stojąca przed ołtarzem, została nazwana znakiem przemijania, ale jednocześnie – poprzez perspektywę wiary – symbolem nadziei. Ksiądz mówił, że śmierć nie jest końcem, lecz zmianą, a w bólu i żałobie można dostrzec „promyk światła”.
Przez to trudne doświadczenie przebija się promyk nadziei. To nie jest ostateczny koniec. Trumna i grób to tylko etap, a nie cel. Celem jest Bóg, który jest życiem i zmartwychwstaniem. Patrząc na tę trumnę, popatrzmy trochę dalej - wyjaśnił duchowny.
Głos zabrała także przyjaciółka 37-latki.
Byłaś światłem. Zostawiałaś w ludziom dobre emocje. Cieszyłaś się na drobiazgi. Na każdy dzień, jakby był darem. Miałaś ciepło i wrażliwość. Pamiętam nasze rozmowy, Twoją energię, spojrzenie na świat. Byłaś obecna, jakbyś wiedziała, że każda chwila jest ważna. Zostawiłaś po sobie ciszę, która boli. Ale zostawiłaś też wspomnienia, emocje i ślady swojej obecności. One zostaną w nas. Dziękuję Ci za krótki, ale bardzo ważny czas. Za Twoją wrażliwość. (...) Wierzę, że kręcisz teraz rolki, ale nie dla Instagrama, ale dla światła, które nie zna końca - powiedziała łamiącym się głosem, czule nazywając Anitę "Grażynką".
Po zakończeniu mszy świętej trumna z ciałem Anity wyruszyła w jej ostatnią, ziemską drogę. W ciszy przepełnionej wzruszeniem rodzina i przyjaciele wypuścili ku niebu białe balony – symbol pożegnania, pamięci i nadziei. Chwilę później z głośników popłynęły słowa piosenki „Nie płacz za mną”, które stały się poruszającym dopełnieniem tej niezwykle emocjonalnej chwili.
Jak ustaliła dziennikarka „Super Expressu”, pracodawcy Anity zamówili mszę świętą w jej intencji w bazylice św. Piotra w Rzymie, oddając w ten sposób szczególny hołd jej pamięci.
Przypomnijmy, do tragedii doszło nad ranem 1 stycznia, gdy Anita wracała do domu po sylwestrowej nocy. Ratownicy medyczni przez długi czas walczyli o jej życie, jednak obrażenia okazały się zbyt poważne. Kobieta zmarła w szpitalu.
Godzinę po wypadku sprawca został zatrzymany w Przygodzicach. Badanie wykazało u niego około 2 promile alkoholu. Nietrzeźwa była również 26-letnia pasażerka BMW.
– Została przeprowadzona sekcja zwłok i prokurator przedstawił 26-latkowi trzy zarzuty – poinformował Maciej Meler, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim.
Daniel Z. odpowie za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, nieudzielenie pomocy oraz prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu. Grozi mu kara nawet do 20 lat więzienia. Pasażerka usłyszała zarzut nieudzielenia pomocy i została objęta dozorem policji.
Dziś jednak nie ma miejsca na procedury i paragrafy. Jest tylko żal, rozpacz i cisza po kimś, kto nie powinien był odejść tak wcześnie.