48-letni Jakub wyruszył do Nowych Skalmierzyc na wydarzenie „Motoserce 2026”. Jak wspominają jego znajomi, chciał honorowo oddać krew dla potrzebującej pomocy Hani. Niestety, do celu nigdy nie dotarł. W okolicach kaliskiego Szczypiorna doszło do tragicznego zderzenia motocykla z samochodem osobowym.
Mimo długiej walki ratowników i lekarzy, życia motocyklisty nie udało się uratować. Jego śmierć poruszyła nie tylko mieszkańców Wielkopolski, ale także środowisko motocyklistów z całej Polski.
W środę, 3 czerwca, w Kaliszu odbyły się uroczystości pogrzebowe. Bliscy, przyjaciele i motocykliści pożegnali Jakuba w niezwykle poruszający sposób. W trakcie ceremonii nie zabrakło symboli związanych z jego największą pasją. Szczególne emocje wzbudziła urna, która miała formę kasku motocyklowego. Dla wielu uczestników była wymownym symbolem życia Jakuba, który kochał motocykle i chętnie angażował się w akcje pomocowe.
Podczas ostatniego pożegnania motocykliści odpalili race oraz uruchomili silniki swoich maszyn. Ryk motorów i czerwone światło rac stworzyły niezwykle przejmującą atmosferę.
Wzruszające słowa skierowała do zmarłego jedna z jego córek.
Pozostawiłeś po sobie ślad wszędzie, gdzie się pojawiłeś. Żegnamy cię z wdzięcznością za twoje serce, które zawsze było otwarte dla innych. Potrafiłeś nas rozśmieszyć, zmotywować, dodać odwagi. Byłeś prawdziwym przyjacielem – mówiła podczas uroczystości.
Bliscy podkreślają, że Jakub był człowiekiem pełnym życzliwości i gotowym nieść pomoc innym. Tragiczny los sprawił, że sam nie wrócił z podróży, podczas której chciał wesprzeć potrzebujące dziecko.
Okoliczności wypadku nadal wyjaśniają policjanci i prokuratura. Służby apelują o ostrożność do wszystkich uczestników ruchu drogowego – kierowców samochodów, motocyklistów i pieszych. Pamięć o Jakubie pozostanie jednak żywa w sercach jego rodziny, przyjaciół i całej motocyklowej społeczności.