Zastrzelony 54-latek prowadził pustelniczy tryb życia. "Być może przechodził jakieś załamanie nerwowe?"

2022-05-19 13:34
Zastrzelony 54-latek prowadził pustelniczy tryb życia. Być może przechodził jakieś załamanie nerwowe?
Autor: Archiwum prywatne Zastrzelony 54-latek prowadził pustelniczy tryb życia. "Być może przechodził jakieś załamanie nerwowe?"

Takiej kontroli drogowej nikt się nie spodziewał! Patrol mundurowych z policji w Obornikach (woj. wielkopolskie) chciał zatrzymać Dariusza L. (54 l.) do kontroli drogowej. Mężczyzna jechał busem i zamiast zahamować przy funkcjonariuszach, zaczął uciekać, a po wjechaniu w polną drogę zatrzymał się, wyszedł z auta i zaczął strzelać do policjantów. Miał przy sobie starą, XIX-wieczną broń. Mundurowi odpowiedzieli ogniem. Napastnik został śmiertelnie postrzelony.

Prokuratura Okręgowa w Poznaniu prowadzi śledztwo w tej sprawie. Tymczasem w rodzinnej wsi, w której mieszkał Dariusz L. wszyscy są wstrząśnięci tragicznymi wydarzeniami. - Był ekologiem, samotnikiem, a nawet pustelnikiem - mówi Super Expressowi osoba, która dobrze znała Dariusza L., ale sama nie rozumie, co spowodowało takie, a nie inne zachowanie mężczyzny.

Do strzelaniny doszło we wtorek (17 maja). Dwóch policjantów chciało zatrzymać do rutynowej kontroli busa. Niestety, mężczyzna zlekceważył mundurowych i zaczął uciekać. Policjanci ruszyli w pościg, który zakończył się na polnej drodze w Gorzewie pod Obornikami. 54-letni kierowca nagle wyskoczył z auta z bronią i zaczął strzelać. Policjanci również otworzyli ogień. Napastnik został śmiertelnie postrzelony, ale wcześniej sam ranił dwóch funkcjonariuszy. Jednego w brzuch, drugiego w nogę. Na szczęście ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Jak poinformowała Zuzanna Pankros, rzeczniczka Szpitala przy ul. Szwajcarskiej - najciężej ranny policjant trafił od razu na stół operacyjny. Został postrzelony w jelito i konieczna była interwencja chirurgiczna. Wszystko skończyło się pomyślnie. Drugi z policjantów, ranny w nogę, trafił do szpitala w Obornikach. Obaj policjanci są młodzi, pracują w mundurze od trzech lat.

Sprawą zajmuje się już prokuratura. Okazało się, że napastnik jest znany policji. - To 54-latek z okolic Czarnkowa. W przeszłości był notowany za przestępstwa narkotykowe, kryminalne, drogowe - mówi mł. insp. Andrzej Borowiak z wielkopolskiej policji. Aktualnie Dariusz L. nie był poszukiwany do żadnej sprawy. Do mundurowych strzelał z XIX-wiecznej broni czarnoprochowej.

Mężczyzna mieszkał w małej wsi pod Czarnkowem. Kilka lat temu przeżył dramat, na białaczkę zmarł mu ukochany syn. - Od tego czasu był bardzo smutny. Mieszkał sam na uboczu wsi, zafascynowany był ekologią. Nie miał prądu ani bieżącej wody - mówi Super Expressowi mieszkaniec podczarnkowskiej wsi. W miejscowości Dariusza L. nikt nie wiedział, że mężczyzna wchodził w konflikt z prawem. We wsi nie było z nim żadnych problemów. Raczej budził litość, bo wszyscy wiedzieli przez co w życiu przeszedł. - Być może przechodził teraz jakieś załamanie nerwowe? - głośno zastanawiają się znajomi mężczyzny. Nikt nie potrafi ocenić irracjonalnego zachowania Dariusza L. - Będziemy ustalać wszystkie okoliczności tego tragicznego zdarzenia - mówi Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Strzelanina na Targówku. Aktorzy z bronią w ręku!
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE