Dominika i Vincent Clarke wychowują jedenaścioro dzieci i od kilku lat są jedną z najbardziej rozpoznawalnych wielodzietnych rodzin w Polsce. O rodzinie zrobiło się szczególnie głośno w lutym 2023 roku, kiedy Dominika urodziła pięcioraczki: Elizabeth May, Evangeline Rose, Ariannę Daisy, Charlesa Patricka i Henry’ego Jamesa. Radość po narodzinach nie trwała jednak długo – wkrótce po porodzie zmarł jeden z chłopców, Henry James.
Czytaj: Dwa lata temu na świat przyszły pięcioraczki z Horyńca. Tak teraz wyglądają
Po tych trudnych doświadczeniach Clarke’owie zdecydowali się na duży życiowy krok i przeprowadzili się z Polski do Tajlandii, na wyspę Koh Lanta. Tam starają się prowadzić spokojniejsze życie, a Dominika chętnie dzieli się w mediach społecznościowych codziennością swojej licznej rodziny.
Niedawno influencerka przekazała jednak niepokojące wieści. Okazało się, że jedna z jej córek trafiła do szpitala po tym, jak w jej uchu utknęła niewielka styropianowa kuleczka. Początkowo wydawało się, że lekarze szybko poradzą sobie z problemem podczas zwykłego zabiegu. Kolejne próby usunięcia ciała obcego nie przyniosły jednak efektu.
Z czasem okazało się, że sytuacja jest poważniejsza. Jak przekazała Dominika swoim fanom, kuleczka zaklinowała się głęboko w przewodzie słuchowym i nie można jej było bezpiecznie usunąć w warunkach ambulatoryjnych. Lekarze zdecydowali więc, że konieczny będzie zabieg chirurgiczny przeprowadzony w znieczuleniu ogólnym.
Mama pięcioraczków nie ukrywała, jak trudna jest dla niej ta wiadomość. W emocjonalnym wpisie napisała:
„WYROK.
Nie udało się.
Kuleczka utknęła zbyt niefortunnie, zbyt głęboko.
Werdykt jest bezlitosny: potrzebna jest OPERACJA w pełnym uśpieniu.
Muszą sprawdzić, czy nie został uszkodzony bębenek.
Słowo „operacja” mnie przeraża.
Czekam na organizację zabiegu i... koszty. Boję się zapytać.”
Podczas planowanego zabiegu lekarze chcą nie tylko usunąć przedmiot z ucha dziewczynki, ale również dokładnie sprawdzić, czy nie doszło do uszkodzenia błony bębenkowej. To właśnie możliwe powikłania najbardziej martwią mamę dziecka. Kilka godzin później Clarke przekazała kolejne informacje dotyczące operacji. Szpital przedstawił rodzinie koszt zabiegu – aż 74 tysiące, Jak wyjaśniła, jeszcze tego samego dnia musi zapłacić 80 procent tej kwoty, czyli 59 200. Na razie nie wiadomo, czy pozostałą część będzie można rozłożyć na raty.
Choć Dominika Clarke otrzymuje wsparcie od setek fanów, nie brakuje też krytycznych komentarzy. Niektórzy internauci sugerują, że influencerka wykorzystuje dramat dziecka do budowania medialnego wizerunku lub pozyskiwania pieniędzy:
„Widać, ta Pani robi show z dramatu dziecka. Zamiast teraz zająć się tylko dzieckiem, widzę co chwilę nowy filmik. Żenada.”
„Nie można ciągle liczyć na to, że ludzie będą finansować Państwa problemy. Jesteście Państwo dorośli i odpowiadacie za swoje dzieci, jesteście rodziną. W życiu dorosłych podejmuje się decyzje i ponosi się za nie konsekwencje.”
Rodzina Clarke’ów od lat dzieli się swoim życiem w internecie – zarówno radosnymi momentami, jak i trudnymi doświadczeniami. Tym razem obserwatorzy influencerki również trzymają kciuki za pomyślny przebieg operacji i szybki powrót dziewczynki do zdrowia.