Już nawet około 30 ludzkich płodów zabezpieczono na terenie Lutoryża, znajdującego się obok Rzeszowa, gdzie w czwartek, 11 czerwca 2026 roku, pojawiło się mnóstwo służb. Z najnowszych informacji wynika, że funkcjonariuszy zawiadomili właściciele jednej z posesji, którzy podczas remontu wymarzonego domu natrafili na szczątki. Policjanci nie chcą ujawniać szczegółowych informacji na temat całej akcji, choć niewykluczone, że czeka nas wkrótce w tej sprawie konferencja prasowa. Policjanci i prokuratorzy przez całą noc prowadzili działania na działce, a nieoficjalne doniesienia mediów mówią o tym, że płody zostały zakopane w ziemi przez poprzednią właścicielkę nieruchomości, lekarkę-patomorfolog, która utylizowała w ten sposób "odpady medyczne". Szokujące ustalenia nadal są weryfikowane przez śledczych, ale kobieta - podobno - przyznała podczas przesłuchania, że jest odpowiedzialna za to "zamieszanie". Prokuratura na razie nabiera wody w usta.
Czytaj także: Szczątki 30 płodów na działce pod Rzeszowem! Tłumaczenie lekarki zaskakuje
Głos zabierają za to okoliczni mieszkańcy, którzy są zaniepokojeni całą sytuacją. Jak ustalił "Super Express", praktycznie wszystkie domy na tym terenie zostały oddane do użytku. Ci, którzy natrafili na płody, zakupili dom już w 2025 roku.
- Widziałam tylko funkcjonariuszy w białych kombinezonach. Wyglądali jak technicy pracujący na miejscu zbrodni. Co się stało, nikt nam nie mówi - opowiadała na gorąco reporterowi "Faktu" starsza kobieta mieszkająca przy uliczce, gdzie prowadzone są działania. Szczegóły poniżej.
Wylewka tarasu i makabryczne znalezisko. Właściciele działki są wstrząśnięci tym, co się stało
To miało być ich miejsce na ziemi. Kupili dom, byli szczęśliwi, że zaczną nowy etap. Aż nagle natrafili na wstrząsające znalezisko. RMF podaje, że mieszkańcy tej posesji odkryli ludzkie szczątki przygotowując teren pod wylewkę tarasu. Nikt nie mógł przypuszczać, że coś takiego znajduje się w tej lokalizacji. Śledczy dotarli już do poprzedniej właścicielki, lekarki, która rzekomo przyznała się do zakopywania płodów na terenie posesji. Oficjalnego komunikatu służb w tym zakresie wciąż jednak brakuje. Będziemy do tej sprawy wracać.