Rodzinna wojna o działkę. Syn pobity przez kiboli nasłanych przez ojca. Interweniował Krzysztof Rutkowski [Zdjęcia]

Rodzinna wojna o działkę. Syn pobity przez kiboli nasłanych przez ojca. Interweniował Krzysztof Rutkowski
Autor: Beata Olejarka / www.patriot24.net Rodzinna wojna o działkę. Syn pobity przez kiboli nasłanych przez ojca. Interweniował Krzysztof Rutkowski

Rodzinny spór o niewielki kawałek działki przeistoczył się w wojnę. Na teren dwóch firm weszli kibole zaproszeni przez jedną ze zwaśnionych stron i zaatakowali pana Pawła (35 l.) właściciela zakładu drzewnego. Na miejscu pojawiła się policja. W sumie prawie 60 funkcjonariuszy, którzy sprawy nie rozwiązali. W końcu bezradny 35-latek wezwał na pomoc Krzysztofa Rutkowskiego. Ten, ze swoimi żołnierzami z Patrolu Rutkowskiego, postawił mur, by załagodzić rodzinny konflikt.

Rutkowski Story - Ojciec wysłał kiboli na syna

Ojciec nasłał kiboli na syna. Armia Rutkowskiego wkroczyła do akcji [Rutkowsky Story]

- Najpierw właścicielem firmy metalurgicznej i drzewnej był mój ojciec. Jednak w pewnym momencie stwierdził, że odchodzi z biznesu i zostawił wszytko dzieciom, czyli mnie i moim siostrom. Ja miałam wziąć zakład drzewny, bo się na tym znam i to zawsze było moją pasją. Siostry i mama zostały z zakładem metalurgicznym. Wszystko zostało rozpisane w pełnej zgodzie - relacjonuje w rozmowie z nami pan Paweł, właściciel zakładu w Czudcu koło Rzeszowa.

Rodzinna wojna w Czudcu koło Rzeszowa

Harmonia nie trwała długo. Zaczęły się problemy, a rodzinny spór narastał. Poszło o działkę, która formalnie należy do pana Pawła, a na jej części stoi hala, której właścicielkami są jego siostry. Rodzina nie mogła się dogadać. Na nic zdały się sądowe porozumienia, dokumenty i wytyczanie granic. Konflikt eskalował.

Zobacz koniecznie: Żołnierze Krzysztofa Rutkowskiego zbudowali mur na Podkarpaciu. W tle rodzinne porachunki między dwoma biznesmenami [Zdjęcia]

Dalsza część artykułu znajduje się pod galerią zdjęć.

- Od siostry dostawałem różne dokumenty. Złożyłem już zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i posługiwaniu się sfałszowanymi papierami - mówi pan Paweł i dodaje: - Jednym z nich była umowa, która mówiła o tym, że mam sprzedać siostrze działkę, a jeśli tego nie zrobię, mam zapłacić karę w wysokości 3 milionów złotych! To jakaś paranoja - oburza się Pan Paweł.

- Firmy były przepisywane kilka lat wcześniej. Wszystko zostało przeprowadzone notarialnie i wiadomo, że podczas przepisywania ujęto wszystkie umowy firm, które przeszły na kolejnych właścicieli, czyli na nas. Kredyty, leasingi, zobowiązania. Wówczas nie było żadnej umowy o tej spornej działce, a nagle dostaje papiery z datami z ubiegłych lat. Więc to zgłosiłem - dodaje mężczyzna.

Atak kiboli nasłanych przez ojca na syna

Rodzinie nie udało się dogadać. Jedna ze zwaśnionych stron wezwała na pomoc kiboli!

Pan Paweł dysponuje nagraniami z pobicia. Z hali, której właścicielką jest jego siostra, wybiegło kilku zamaskowanych mężczyzn, którzy rzucili się na właściciela zakładu drzewnego. Wszystko nagrały kamery monitoringu.

Do akcji wkraczają żołnierze z patrolu Krzysztofa Rutkowskiego

Pan Paweł o pomoc poprosił Krzysztofa Rutkowskiego, którego ekipa, pod osłoną nocy, wybudowała mur na granicy działek. Betonowa zapora szybko została rozebrana przez drugą ze stron konfliktu i postawiono drugi mur na działce pana Pawła, tak, żeby siostry mogły w pełni korzystać ze swojej hali.

Podczas jednego ze starć, kiedy na miejscu interweniowało prawie 60 funkcjonariuszy policji, Pan Paweł został zepchnięty ze stosu drzewa. To również zostało nagrane. Mężczyzna upadł i kilka minut był nieprzytomny.

Rodzinna awantura w Czudcu koło Rzeszowa. Policja "gazowała" się z kibolami

- Mam żal do policji, że wówczas nie zareagowała. Nie wylegitymowano prawdziwych bandytów. Ukradziono mi drzewo o wartości około kilkudziesięciu tysięcy złotych. Z tym też nikt nic nie zrobił. Nie udzielono mi pomocy. Policja "gazowała" się z kibolami. Jak widzieli, że nie dają sobie rady,  to uciekli - wspomina oburzony mężczyzna.

Krzysztof Rutkowski próbował załagodzić rodzinny konflikt.

– Państwowi funkcjonariusze nie chcą mieszać się w prywatne konflikty biznesowe. Natomiast nasza firma dba o interesy prywatnych przedsiębiorców i skutecznie te interesy od lat chroni – mówi Krzysztof Rutkowski. - Ale w tym przypadku pełny sukces będzie, jeśli razem z synem i ojcem zasiądziemy do stołu rozmów, by zakończyć ten rodzinny konflikt i ten mur wspólnie zburzyć.

Przeczytaj: Ostrowiec: 140 tys. funtów ukradzione z... tapczanu! Detektyw Rutkowski w akcji!

Krzysztof Rutkowski: "Ojciec nie może pogodzić się z tym, że przekazał firmę synowi"

- W zasadzie byliśmy na miejscu jako misja stabilizacyjna, pokojowa. Wybudowanie muru i nadzorowanie tego przede wszystkim stanowiło doprowadzenie do załagodzenia konfliktu. Chcieliśmy doprowadzić do oddzielenia, czy odcięcia dwóch podmiotów, które były bardzo mocno skonfliktowane - wyjaśnia w rozmowie z se.pl Krzysztof Rutkowski i oddaje: - Działania miały złagodzić konflikt i tak też się stało. Obecnie ta sytuacja przechodzi w kategorie tak zwanej oceny prawnej. Ojciec nie może pogodzić się z tym, że przekazał firmę synowi, a ten prowadzi ją z dużym sukcesem ekonomicznym. Mężczyzna chciałby dalej nią zarządzać, ale nie jest już żadną władzą, która mogłaby podejmować decyzje i stąd zrodził się cały konflikt - mówił Krzysztof Rutkowski.

Sporna działka ponownie będzie przedmiotem batalii sądowej.

Podziel się opinią
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE