Ukradł elektronarzędzia i skarpety z marketu w Tarnobrzegu. Teraz grozi mu 10 lat

2021-01-14 9:28 ap
Ukradł elektronarzędzia i skarpety z marketu w Tarnobrzegu. Teraz grozi mu 10 lat
Autor: congerdesign/ Pixabay.com zdjęcie ilustracyjne

Do kradzieży doszło w jednym z tarnobrzeskich marketów. 34-letni mężczyzna miał ukraść elektronarzędzia i... skarpety. Mężczyzna już usłyszał zarzuty, za które będzie odpowiadał przed sądem. Grozi mu nawet 10 lat więzienia.

Jak informuje policja, do zdarzenia doszło w miniony piątek, przed godz. 23, w jednym z tarnobrzeskich marketów spożywczych. Policjanci,którzy przyjechali na miejsce ustalili, że pracownik ochrony podczas przeglądu monitoringu, zwrócił uwagę na podejrzanie zachowującego się mężczyznę, który wszedł do sklepu, tuż przed jego zamknięciem i ze stoiska z elektronarzędziami, z jednej z półek zabrał dwa pudełka z wkrętarko-wiertarkami i schował je pod kurtkę. Następnie zaczął biec w kierunku wyjścia. Po drodze zabrał jeszcze z półki skarpety. Z relacji policji wynika, że ochroniarz rozpoznał złodzieja z wcześniejszej kradzieży i natychmiast ruszył w jego kierunku. Chcąc uniemożliwić mu opuszczenie sklepu, głośno krzyknął, aby się zatrzymał, lecz sprawca dalej biegł w kierunku wyjścia.

Pracownik dobiegł do złodzieja i wówczas mężczyzna zaczął zachowywać się agresywnie wobec niego,  próbując uciekać szarpał go i odpychał, używając przy tym słów wulgarnych. Ucieczkę udaremniła mu pracownica sklepu, która zablokowała drzwi i zawiadomiła policjantów. Wówczas złodziej wbiegł do sklepowej toalety. Wezwani na miejsce mundurowi zatrzymali mężczyznę.

Sprawcą kradzieży okazał się 34-letni mieszkaniec Tarnobrzega. Skradzione przedmioty o wartości blisko 700 zł, trafiły z powrotem na sklepowe półki. Mężczyzna trafił do policyjnej izby zatrzymań. Usłyszał już dwa zarzuty, za które będzie odpowiadał przed sądem.

Prokurator na podstawie zebranego materiału dowodowego zastosował wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci policyjnego dozoru oraz zakazu zbliżania i kontaktowania się z pokrzywdzonym. Grozi mu kara pozbawienia wolności od roku do lat 10.

Napadli go bandyci, a potem dostał jeszcze grzywnę