Jechał rowerem dla partnerki chorej na raka. W Ostrawie został pobity. Powodem żółto-niebieskie barwy

Rowerowa wyprawa mieszkańca Chorzowa, który zbiera pieniądze na leczenie ciężarnej partnerki chorej na raka szyjki macicy, została przerwana w Ostrawie. Mężczyzna miał zostać zaatakowany z powodu czapki w żółto-niebieskie barwy.

Pobity Kuba i jego żółto-niebieski kapelusz. O brutalnym ataku w trakcie charytatywnej wyprawy przeczytasz na SE.
Autor: Cargo Familia/Facebook.com/ Materiały prasowe
  • Kuba został pobity podczas charytatywnej wyprawy w Ostrawie.
  • Ataku mieli dopuścić się mężczyźni najprawdopodobniej polskiego pochodzenia.
  • Powodem agresji miał być kapelusz w barwach Górnego Śląska.
  • Rowerzysta trafił do szpitala, a sprawę zgłoszono czeskiej policji.

Kuba 9 września wyruszył z rynku w Chorzowie w trasę pod nazwą „Rajza dla Marceliny”. Rowerem przemierzał okolice historycznych granic Górnego Śląska. W ten sposób chciał nagłośnić zbiórkę na leczenie swojej ciężarnej partnerki, która choruje na raka szyjki macicy.

Wyprawę przerwało zdarzenie w Ostrawie. Z informacji przekazanych przez Cargo Familia wynika, że Kuba został tam pobity w sobotę wieczorem. Ataku mieli dopuścić się mężczyźni najprawdopodobniej polskiego pochodzenia.

Napastnicy mieli krzyczeć, że rowerzysta jest Ukraińcem i banderowcem. Według opublikowanej relacji powodem agresji był noszony przez niego kapelusz w żółto-niebieskich barwach Górnego Śląska. Po zdarzeniu Kuba trafił do szpitala na badania. Atak został również zgłoszony czeskiej policji.

Czytaj też: Zaatakował parę Ukraińców na osiedlu w Krakowie. „Mięśniak” z Polonijnej sam zgłosił się na policję

„Rajza dla Marceliny” została ostatecznie zakończona. Najważniejsze jest teraz bezpieczne dotarcie mężczyzny do domu oraz spokój potrzebny jego partnerce podczas leczenia.

Marcelina ma 30 lat i jest mamą trojga dzieci. Obecnie spodziewa się kolejnego dziecka. W trakcie ciąży zdiagnozowano u niej raka szyjki macicy

Kobieta przechodzi chemioterapię, ale jej organizm bardzo ciężko znosi leczenie. Zmaga się między innymi z poważnym osłabieniem, skutkami ubocznymi terapii oraz zakrzepicą. Ze względu na stan zdrowia nie może normalnie pracować. Kuba ograniczył natomiast własną pracę, aby opiekować się partnerką i dziećmi.

Pieniądze ze zbiórki mają zostać przeznaczone między innymi na nierefundowane leki, leczenie wspomagające, żywienie medyczne, dojazdy do ośrodków onkologicznych oraz prywatne wizyty i konsultacje. Część środków ma pomóc rodzinie również w opłacaniu mieszkania i bieżących rachunków.

Chcę wrócić do moich dzieci. Chcę znowu mieć siłę na zwykłe dni. Na śmiech, przytulanie, rower, namiot i nasze małe rodzinne przygody – napisała 30-latka na stronie zbiórki. Do tej pory udało się zebrać ponad 400 tys. złotych.

GEN. KRASZEWSKI: Wzywanie do zaprzestania pomocy Ukrainie to woda na młyn dla Kremla

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki