Kochał jazdę na rowerze i pomaganie innym. Taki był Łukasz Litewka

Łukasz Litewka kochał zwierzęta i ludzi. Jego działania angażowały rzesze osób dobrej woli, które jednoczyły się w dziele pomagania słabszym i pokrzywdzonym przez los. Miał też inną pasję - jazdę na rowerze. To właśnie podczas przejażdżki został potrącony przez samochód kierowany przez 57-letni Sosnowiczanina. Łukasz Litewka zmarł w wieku 36 lat.

Łukasz Litewka

i

Autor: Łukasz Litewka/FB/ Archiwum prywatne
Super Express Google News
  • Łukasz Litewka, znany z pasji do pomagania ludziom i zwierzętom, zginął tragicznie w wypadku rowerowym w wieku 36 lat.
  • Jego działalność społeczna, w tym Fundacja #TeamLitewka, mobilizowała tysiące internautów do wspierania potrzebujących.
  • Prokuratura bada okoliczności wypadku, a wyjaśnienia kierowcy są weryfikowane.
  • Sprawdź, jak zostanie zapamiętany Łukasz Litewka.

Poświęcił życie pomaganiu ludziom i zwierzętom. Taki był Łukasz Litewka

Łukasz Litewka urodził się w 1989 roku w Sosnowcu. Jego ojciec był górnikiem, a matka prowadziła stoisko warzywne, co ukształtowało w nim szacunek do ciężkiej pracy i zrozumienie potrzeb zwykłych ludzi. Ukończył socjologię, co z pewnością pomogło mu w zrozumieniu mechanizmów społecznych i potrzeb mieszkańców. Już od wczesnych lat zaangażował się w życie lokalnej społeczności, aktywnie działając na rzecz potrzebujących. Jego działalność szybko zyskała rozgłos w sieci, gdzie nagłaśniał akcje pomocowe, angażując internautów w zbiórki pieniędzy i wspieranie lokalnych inicjatyw. To właśnie te działania sprawiły, że mieszkańcy Sosnowca dostrzegli w nim młodego, energicznego człowieka z otwartym sercem, gotowego do niesienia realnej pomocy.

Największą rozpoznawalność Łukasz Litewka zyskał dzięki swoim spektakularnym akcjom pomocy potrzebującym. Jako założyciel Fundacji #TeamLitewka, regularnie porywał serca internautów, którzy na jego prośbę wpłacali pieniądze na organizowane przez niego zbiórki. Wystarczyło kilka minut, a na konta wpływały tysiące. Jego profile w mediach społecznościowych stały się platformą do mobilizowania ludzi do działania, a on sam stał się symbolem nadziei dla wielu osób w trudnej sytuacji.

Ważną częścią działalności społecznika była pomoc zwierzętom. Na początku tego roku mocno zaangażował się w sprawie schroniska w Sobolewie. Łukasz Litewka pełnił również funkcje publiczne; był radnym miejskich w Sosnowcu, a później posłem. Stworzona przez niego społeczność nie traktowała go jednak jak polityka, lecz jednego z nich - reprezentanta interesów potrzebujących i wykluczonych.

Łukasz Litewka uwielbiał jeździć na rowerze. To właśnie ta pasja sprawiła, że w czwartek (23 kwietnia) 36-latek znalazł się na ulicy Kazimierskiej. Niestety tą samą drogą do domu wracał 57-letni mężczyzna kierujący autem marki Mitsubishi Colt, który nagle zjechał za sąsiedni pas jezdni i staranował prawidłowo poruszającego się rowerzystę.

Nie żyje Łukasz Litewka. Poseł Lewicy miał 36 lat

Jak doszło do tragicznego wypadku? Ustalenia prokuratury

Podejrzany o spowodowanie wypadku 57-letni mieszkaniec Sosnowca przyznał się do winy. Złożył obszerne wyjaśnienia. Przedstawiona przez podejrzanego wersja wydarzeń oscyluje pomiędzy „utratą przytomności, rozkojarzeniem a niepamięcią”. Zebrany materiał dowodowy wskazuje jednak, że te wyjaśnienia mogą stanowić linię obrony i wymagają dalszej weryfikacji. Zabezpieczono również inne materiały dowodowe, które zostaną poddane odrębnym badaniom i analizom.

Wstępna ocena biegłego z zakresu wypadków drogowych wskazuje, że pojazd był sprawny technicznie – zarówno układ kierowniczy, jak i hamulcowy działały prawidłowo. Na miejscu zdarzenia nie stwierdzono śladów hamowania. Wstępnie ustalono, że nie doszło do przekroczenia prędkości, jednak są to ustalenia tymczasowe, które będą weryfikowane w dalszym toku postępowania. Nie wyklucza się także przeprowadzenia eksperymentów procesowych w celu odtworzenia przebiegu zdarzenia.

Kierowca był przytomny po zdarzeniu i w kontakcie z osobami, które przybyły na miejsce. Wstępne ustalenia wskazują, że 57-latek nie znajdował się pod wpływem substancji odurzających.

Jeśli chodzi o stan drogi – prokuratura nie wyklucza, że mógł on mieć wpływ na zdarzenie. Analizowane są wszystkie czynniki, w tym elementy infrastruktury drogowej. Zabezpieczono również nagranie miejsca zdarzenia, które będzie porównywane z innymi dowodami.

Sekcja zwłok posła wykazała rozległe obrażenia kończyny dolnej. Doszło do przerwania tętnic, co spowodowało masywny krwotok. To on był bezpośrednią przyczyną śmierci.

Wzruszający gest mieszkańców po śmierci Łukasza Litewki

Choć życia Łukasza Litewki nie da się już przywrócić, jego wpływ na innych pozostaje wyraźny. Widać to w inicjatywach takich jak akcja w Jaśle, gdzie mieszkańcy zamienili żałobę w konkretne działanie. To dowód, że wartości, które reprezentował, nadal inspirują i przekładają się na realną pomoc.

Sprawdź też: Zamiast zniczy przynieśli pomoc. Wzruszający hołd dla Łukasza Litewki. „Dziękujemy za Twoje serce”

Dla wielu pamięć o nim nie ogranicza się do wspomnień. Wyraża się przede wszystkim w czynach, w gotowości do wspierania potrzebujących i kontynuowania dobra, które sam zapoczątkował.

Nikt go nie zastąpi

Śmierć Łukasza Litewki poruszyła całą Polskę i wywołała falę wzruszających wspomnień. Wśród nich szczególnie przejmujący jest głos Julki,  nastolatki chorej na miopatię, której pomógł spełniać marzenia. „Dzięki Tobie ludzie zobaczyli nie tylko moją chorobę, ale też mnie” - napisała. W emocjonalnym pożegnaniu dodała: „Mówią, że niebo zabiera najlepszych… dziś zabrało dyrygenta”

Kolejne poruszające świadectwo pokazuje, jak wielkie dobro zostawił po sobie parlamentarzysta. Mama 22-letniej Jagody, walczącej z agresywnym guzem mózgu, nie kryje wzruszenia. To właśnie dzięki jego zaangażowaniu zbiórka na kosztowne leczenie w Monachium w krótkim czasie nabrała ogromnego tempa – w ciągu godziny przybyło nawet pół miliona złotych. Jak wspomina pani Ewelina, wszystko wydarzyło się nagle, jak lawina dobra, na którą nikt nie był przygotowany.

Dziś Jagoda przebywa w Niemczech, gdzie trwa walka o jej życie. Choć planowana terapia została przesunięta z powodu pogorszenia stanu zdrowia, zebrane środki pozwalają rodzinie skupić się wyłącznie na ratowaniu córki. Kobieta podkreśla, że bez pomocy Litewki nie byłoby to możliwe.

Szczególnie bolesny jest fakt, że poseł interesował się losem dziewczyny niemal do ostatnich chwil. Jeszcze dzień przed śmiercią dopytywał o jej stan i planowane leczenie. Jego nagłe odejście było dla bliskich Jagody ogromnym ciosem. - Tego nie da się pojąć, nikt go nie zastąpi - mówi poruszona matka. 

Człowiek o niezwykle pięknej duszy

Po śmierci Łukasza Litewki głos zabrali także duchowni. Biskup Artur Ważny podkreślił, że był to człowiek „o niezwykle pięknej duszy”, który wiarę wyrażał przede wszystkim czynami i pomocą potrzebującym. Zwrócił uwagę, że jego postawa była świadectwem prawdziwych wartości. Litewka otwarcie mówił o swojej wierze, ale jednocześnie krytykował Kościół, podkreślając, że najważniejsza jest realna pomoc, a nie deklaracje.

Kibic Zagłębia Sosnowiec

Zagłębie Sosnowiec pożegnało Łukasz Litewka, przypominając nie tylko o jego działalności społecznej, ale także o mniej znanym obliczu - kibicowskiej pasji. Niewielu wiedziało, że był wiernym sympatykiem sosnowieckiego klubu. Po jego śmierci klub opublikował specjalne oświadczenie, w którym wspomniał o jego przywiązaniu i zaangażowaniu.

Sonda
Co jeszcze można zrobić, by wypadków na polskich drogach było mniej?

Tak wspomina go ukochana. Bał się, że nie zdąży z pomocą 

Partnerka posła, Natalia Bacławska, przerwała milczenie po jego śmierci i publicznie zaapelowała o wyjaśnienie okoliczności tragedii. Jak podkreśla, chce poznać pełną prawdę o wypadku, w którym zginął jej ukochany. Para była w związku od kilku lat, choć konsekwentnie chroniła swoją prywatność i unikała medialnego rozgłosu.

W rozmowie z „Super Expressem” Bacławska wspomniała również, że Litewka najbardziej obawiał się tego, że nie zdoła pomóc wszystkim potrzebującym. Jak dodała, jego największym lękiem było pozostawienie niedokończonych działań pomocowych, którym poświęcał ogromną część swojego życia.

- Nie znałam lepszej osoby, był moją największą miłością w życiu… Chcę prawdy - nie pozwólmy żeby przepadła, nie pozwólmy, żeby ziarno, które zasiał umarło razem z nim, nie pozwólmy mówić o nim źle - apeluje.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki