KOSZMAR w Gliwicach! Mężczyzna umarł na ulicy! Nikt mu nie pomógł

2020-01-29 16:10 RS
Mężczyzna umarł na ulicy w Gliwicach
Autor: Policja Gliwice

Wielki dramat i ogromny wstyd! Tak można podsumować tragiczne zdarzenie, do którego doszło w Gliwicach. 28 stycznia na oczach przechodniów zmarł 84-letni mężczyzna. Upadł nagle na przejściu dla pieszych w centrum miasta i długo nikt mu nie pomagał. Strażnicy miejscy podjęli reanimację, ale było za późno.

Zdarzenie miało miejsce we wtorek około godziny 11.00 na placu Piastów w Gliwicach. 84-letni mężczyzna przechodził przez przejście dla pieszych. Nagle upadł! Nie trzeba nikomu mówić, że okolica jest bardzo ruchliwa. W pobliżu było wielu przechodniów, to w końcu ścisłe centrum miasta. A mimo tego nikt nie przyszedł mężczyźnie z pomocą. Dopiero po jakimś czasie ktoś zdzwonił na 112, a nieporadne staruszki nie wiedziały, co mają w tym przypadku przedsięwziąć. Na miejscu zjawił się patrol straży miejskiej, który akurat znajdował się najbliżej. Funkcjonariusze podjęli reanimację, wcześniej przenosząc 84-latka w bezpieczne miejsce. Walczyli o jego życie do samego końca. Bez skutku.

A przecież gdyby ktoś wcześniej zareagował, mężczyznę może udałoby się uratować. Nikt jednak takiego wysiłku nie podjął. A przecież nawet najprostsze czynności ratownicze mogą uratować komuś życie. Ba, nawet jeśli nie do końca znamy się na pomocy, ale szybko zaalarmujemy służby, możemy mieć czyste sumienie. Brak reakcji ze strony ludzi jest karalny! Zgodnie z art. 162 § 1 kodeksu karnego, kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Niestety, w tym przypadku odpowiedzialność rozmywa się na wszystkich, którzy byli w tym momencie w okolicy i widzieli cierpienie 84-letniego mężczyzny. A przecież trzeba pamiętać, że następną osobą w kolejce może być ktoś nam bliski. Zawał przychodzi niespodziewanie, może zaatakować każdego. W Polsce wciąż choroby układu krążenia są najczęstszym powodem zgonów. Dlatego tak ważne jest, by reagować w podobnych sytuacjach. Można uratować w ten sposób ludzkie życie. Jak się zachować w sytuacji, gdy widzimy, że jest ono zagrożone?

- Musimy wyrobić w sobie przekonanie: w chwili zatrzymania czynności życiowych osoby znajdującej się obok nas natychmiast rozpoczynamy resuscytację oddechowo-krążeniową. Nie powinno się jej przerywać do przyjazdu karetki.
Na podobne sytuacje musimy być przygotowani wszyscy. Wiedzę, jak pomóc, uzyskać można na odpowiednich kursach, ale i samodzielnie, przeglądając chociażby filmy instruktażowe w internecie - podsumowuje gliwicka policja.