Tajny proces w sprawie Izabeli z Pszczyny. Prawnicy milczą, sąd analizuje wnioski dowodowe

O godz. 9.30 przed Sądem Okręgowym w Katowicach rozpoczęła się rozprawa odwoławcza w sprawie śmierci Izabeli z Pszczyny. Proces toczy się z wyłączeniem jawności. Na sali są trzej oskarżeni lekarze, nie ma natomiast rodziny zmarłej. Jak donosi nasz korespondent, sąd zarządził przerwę na rozpatrzenie wniosków dowodowych, a pełnomocnicy stron na razie nie komentują przebiegu posiedzenia.

Trzej lekarze stanęli przed sądem. Wraca sprawa Izabeli z Pszczyny

Rozprawa odwoławcza w sprawie śmierci Izabeli z Pszczyny rozpoczęła się we wtorek, 24 lutego punktualnie o godz. 9.30 przed Sądem Okręgowym w Katowicach. Proces – podobnie jak w pierwszej instancji – toczy się z wyłączeniem jawności. Drzwi sali rozpraw pozostają zamknięte, a przebieg posiedzenia nie jest ujawniany opinii publicznej.

Na sali są trzej oskarżeni lekarze. Nie pojawiła się natomiast rodzina zmarłej 30-latki. Jak relacjonuje nasz korespondent Przemysław Gluma, po rozpoczęciu rozprawy sąd zarządził przerwę w celu rozpatrzenia wniosków dowodowych zgłoszonych przez strony. To od ich oceny może zależeć dalszy tok postępowania apelacyjnego.

Na korytarzu sądu panuje cisza. Pełnomocnicy stron – zarówno obrony, jak i prokuratury – na razie nie komentują przebiegu rozprawy. Nie chcą zdradzać, jakie wnioski zostały złożone ani jakiej linii argumentacyjnej będą się trzymać przed sądem II instancji.

Ciężarna kobieta zmarła w wyniku błędu lekarzy?

Sprawa dotyczy śmierci Izabeli, która zmarła w 2021 roku w szpitalu w Pszczynie w wyniku wstrząsu septycznego. W lipcu ubiegłego roku Sąd Rejonowy w Pszczynie uznał wszystkich trzech lekarzy za winnych narażenia pacjentki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Jednego z nich skazał dodatkowo za nieumyślne spowodowanie śmierci.

Wyrok był nieprawomocny. Jeden z lekarzy usłyszał karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz zakaz wykonywania zawodu przez cztery lata. Dwóch pozostałych zostało skazanych na bezwzględne kary więzienia – roku i trzech miesięcy oraz roku i sześciu miesięcy – a także objętych sześcioletnim zakazem wykonywania zawodu. Od orzeczenia odwołały się zarówno obrona, jak i prokuratura.

Akt oskarżenia obejmował zarzuty dotyczące niepodjęcia – zdaniem śledczych – właściwego postępowania diagnostyczno-terapeutycznego oraz nieweryfikowania przyjętej strategii leczenia. Według ustaleń prokuratury miało to doprowadzić do obumarcia płodu, a w konsekwencji do śmierci kobiety. Lekarze nie przyznali się do winy. 

Śmierć 30-latki wstrząsnęła opinią publiczną i wywołała ogólnopolskie protesty pod hasłem „Ani jednej więcej”. Sprawa stała się jednym z najbardziej komentowanych procesów medycznych ostatnich lat.

Teraz sąd II instancji będzie analizował zarówno ustalenia faktyczne, jak i ocenę prawną przyjętą przez sąd rejonowy. Na razie jednak proces toczy się za zamkniętymi drzwiami, a odpowiedzi na pytania o ostateczny finał tej sprawy wciąż pozostają nieznane.

Super Express Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki