- Wiele kobiet błędnie uważa, że naturalne rozjaśnianie włosów sokiem z cytryny na słońcu to bezpieczna alternatywa dla chemicznych zabiegów.
- Trycholog alarmuje: połączenie cytryny z promieniami UV wywołuje bolesne "margarita burn" na skórze, niszcząc jednocześnie włosy w niekontrolowany sposób.
- Poznaj szokującą historię pacjentki z poważnymi oparzeniami i odkryj, dlaczego ten popularny domowy trik jest równie szkodliwy, co profesjonalne rozjaśnianie.
Kobiety myślą, że ten naturalny sposób na rozjaśnianie włosów jest bezpieczny
Lato to czas, w którym wiele kobiet marzy o subtelnie rozjaśnionych pasmach. Wtedy część z nich sięga po domowe sposoby na jaśniejsze włosy, z przekonaniem, że z racji iż są w pełni naturalne, będą tez i bezpieczne. Okazuje się, że nic bardziej mylnego. I tu na plan wychodzi jedna z najpopularniejszych metod rozjaśniania włosów latem, a mianowicie polewanie ich sokiem z cytryny, a następnie intensywna ekspozycja na promieniowanie słoneczne. I choć wykorzystanie cytryny do uzyskania wymarzonego koloru włosów to bardzo popularna metoda, warto wiedzieć, że połączenie tych owoców z promieniami UV może skończyć się bolesnymi zmianami skórnymi, zamiast pożądanych pasemek. Mowa tu o zjawisku znanym jako "margarita burn" – czyli fitofotodermatozie – reakcji, która potrafi zaskoczyć nawet kilka godzin po ekspozycji na słońce.
Trycholog ostrzega przed rozjaśnianiem włosów cytryną. Dlaczego to niebezpieczne?
Olga Poniatowska, trycholożka kliniczna i mgr kosmetologii, podzieliła się w mediach społecznościowych historią pacjentki, która zaraz po powrocie z urlopu pilnie potrzebowała konsultacji dermatologicznej.
Jakiś czas temu jedna z naszych pacjentek wróciła z wakacji z plamami na ciele i chciała się umówić do dermatologa z naszej kliniki na już
- opowiedziała ekspertka prowadząca na Instagramie profil pod nazwą @towietrycholog. Kobieta, zaniepokojona charakterystycznymi, okrągłymi zmianami na udach i brzuchu, nie potrafiła wskazać ich przyczyny. Jak relacjonowała trycholożka kliniczna i mgr kosmetologii, Olga Poniatowska, specjaliści dopytywali ją wówczas o kontakt z kwasami, cytryną, limonką, a nawet o picie lemoniady czy stosowanie repelentów na słońcu. Po chwili namysłu pacjentka połączyła fakty. Chociaż na ciało nic nie aplikowała, przypomniała sobie, że regularnie polewała włosy sokiem z cytryny, by uzyskać naturalne refleksy.
I pasemka są, i plamy też są
- skwitowała z rozgoryczeniem kobieta.
Rozjaśnianie włosów cytryną na słońcu jest równie szkodliwe jak zabieg u fryzjera
Poniatowska zaapelowała do swoich obserwatorów, aby nie wierzyli, że takie naturalne metody rozjaśniania włosów są mniej szkodliwe dla skóry i włosów, niż te wykonane u fryzjera.
Takie rozjaśnienie włosów w połączeniu z cytryną niszczy włosy nie mniej niż rozjaśnienie rozjaśniaczem. Tylko że jest ono w niekontrolowanych warunkach, bo nie masz wpływu na kolor, jaki ci wyjdzie, ani na odcień. No i w tym przypadku łatwiej o oparzenia przedziałka czy twarzy, bo jeśli cytryna spłynie ci na przykład na szyję, to zostaną nie tylko poparzenia, ale również przebarwienia
- powiedziała na końcu dodanego przez siebie filmiku.