- Badanie Banku Pocztowego z 2025 roku ujawnia, że niemal co drugi senior w Polsce stał się celem próby wyłudzenia pieniędzy
- Zielona kłódka w adresie strony nie gwarantuje już bezpieczeństwa i może być pułapką wykorzystywaną przez oszustów
- Eksperci od cyberbezpieczeństwa wskazują, jak rozpoznać fałszywą stronę banku, sprawdzając jeden kluczowy element w jej adresie
- Presja czasu i wywoływanie strachu to główna metoda manipulacji stosowana w oszustwach internetowych
- Analiza CERT Polska potwierdza, że podszywanie się pod pracownika banku oraz oszustwa „na dopłatę do paczki” to najczęstsze zagrożenia
Niemal co drugi senior w Polsce spotkał się z próbą oszustwa. Nowe dane
Najnowsze badania Banku Pocztowego z 2025 roku malują alarmujący obraz cyfrowej rzeczywistości osób starszych. Aż 46% polskich seniorów przyznaje, że miało do czynienia z próbą wyłudzenia pieniędzy lub wrażliwych danych w internecie. To naprawdę sygnał ostrzegawczy, zwłaszcza że co ósma taka próba (12%) zakończyła się, niestety, sukcesem dla przestępców.
Wśród najczęściej stosowanych metod królują oszustwa „na dopłatę do paczki” oraz te polegające na podszywaniu się pod pracownika banku, stanowiąc po 17% zgłoszonych przypadków. Niewiele mniej popularne są wyłudzenia określane jako phishing, czyli te za pomocą fałszywych e-maili i SMS-ów. Na szczęście, te same badania wnoszą też nutkę optymizmu, bo pokazują rosnącą świadomość w kwestii cyberbezpieczeństwa dla seniorów.
Presja czasu i strach. Jak oszuści manipulują emocjami, by cię okraść?
Kluczowym elementem niemal każdego internetowego oszustwa jest presja czasu, którą przestępcy celowo narzucają swoim ofiarom. Zmyślona blokada konta, pilna konieczność dopłaty, oferta ważna tylko przez chwilę – to typowe chwyty. Taki psychologiczny zabieg ma na celu wywołanie silnych emocji, takich jak strach czy panika, które skutecznie osłabiają naszą naturalną czujność.
Cyberprzestępcy liczą na to, że działając pod wpływem chwili, nie zastanowimy się nad tym, jak nie dać się oszukać, i bezrefleksyjnie klikniemy w podany link. Niestety, ta taktyka jest skuteczna. Skalę problemu potwierdzają dane CERT Polska z 2025 roku, według których zarejestrowano ponad 40 tysięcy incydentów naruszenia cyberbezpieczeństwa, a znaczną część z nich stanowiły właśnie próby wyłudzenia danych. To kolejny dowód na to, jak ważny jest spokój i chłodna analiza każdej nieoczekiwanej wiadomości.
Jak rozpoznać fałszywą stronę banku? Sprawdź ten jeden element w adresie
Eksperci od bezpieczeństwa w sieci mają jedną, złotą radę. Zawsze, zanim cokolwiek wpiszesz, dokładnie sprawdź adres strony internetowej w przeglądarce. Prawdziwa domena banku, czyli jego główny adres, znajduje się zawsze między podwójnym ukośnikiem („//”) a pierwszym pojedynczym ukośnikiem („/”). Dla przykładu, w adresie "https://moj-bank.pl.info/logowanie" prawdziwą domeną jest "pl.info", a nie "moj-bank", co powinno natychmiast zapalić w naszej głowie czerwoną lampkę. Prawidłowy adres powinien wyglądać tak: "https://moj-bank.pl/logowanie".
Dostałeś podejrzany SMS lub e-mail? Instrukcja postępowania krok po kroku
Przede wszystkim, warto zachować spokój i pod żadnym pozorem nie klikać w żadne linki ani załączniki zawarte w podejrzanej wiadomości. Jeśli SMS lub e-mail informuje o rzekomych problemach z kontem bankowym, najlepszym krokiem będzie samodzielny kontakt z bankiem. Warto zadzwonić na oficjalny numer infolinii, który znajdziemy na stronie internetowej banku lub na naszej karcie płatniczej, a nie korzystać z numeru podanego w wiadomości. Każdy fałszywy SMS można też bezpłatnie przesłać na numer 8080. Dzięki temu analitycy z CERT Polska sprawdzą, czy to oszustwo i będą mogli ostrzec innych użytkowników. Dobrą praktyką jest również zgłoszenie całego zdarzenia na stronie "incydent.cert.pl".
Zielona kłódka w adresie strony to za mało. Dlaczego już nie gwarantuje bezpieczeństwa?
Przez lata wpajano nam, że ikona zamkniętej kłódki obok adresu strony to pewny symbol bezpieczeństwa. Niestety, te czasy minęły. Dziś sama kłódka to za mało, ponieważ przestępcy nauczyli się z niej korzystać, by uśpić naszą czujność. Ten symbol oznacza jedynie, że połączenie między naszym komputerem a stroną jest szyfrowane.
Kłódka nie daje jednak żadnej gwarancji, że sama strona internetowa jest autentyczna i faktycznie należy do instytucji, za którą się podaje. Oszuści masowo wykorzystują certyfikaty SSL, aby uwiarygodnić swoje fałszywe witryny, przez co ten zielony symbol staje się niebezpieczną iluzją. Dlatego pamiętajmy, że absolutnie kluczowa jest zawsze weryfikacja samego adresu domeny, o której pisaliśmy wcześniej.