Kot, który jest królem kawiarni
W toruńskiej kawiarni Neko Cafe panuje wyjątkowa atmosfera. Wśród zapachu świeżo palonej kawy i domowych wypieków mieszkają… koty. A dokładnie siedem.
To właśnie one są prawdziwymi gospodarzami miejsca. Goście przychodzą nie tylko na kawę, ale też po to, by spędzić chwilę z futrzastymi mieszkańcami lokalu. Niektóre z nich trafiły tu ze schroniska, gdzie czekały na dom.
Jednym z najbardziej charakterystycznych mieszkańców jest Jędrzej – pięcioletni kot rasy Maine Coon. Ogromny, puszysty, z hipnotyzującymi oczami.
I właśnie on stał się bohaterem historii, o której mówi dziś pół internetu.
Polecany artykuł:
Nagranie, które obejrzały tysiące osób
Kilka dni temu monitoring w kawiarni zarejestrował scenę, która zaskoczyła wszystkich. Na nagraniu widać kobietę, która bierze kota na ręce. Początkowo nic nie wzbudza podejrzeń – w końcu w takim miejscu goście często głaszczą zwierzęta.
Po chwili jednak kobieta próbuje… schować Jędrzeja pod kurtką. Potem kieruje się w stronę wyjścia.
Wtedy wydarza się coś, czego najwyraźniej się nie spodziewała. Kot w ostatniej chwili wyrywa się z jej rąk i ucieka.
Nagranie szybko trafiło do internetu i obejrzało je już ponad 76 tysięcy osób.
Spotkanie z Jędrzejem
Nasi dziennikarze postanowili odwiedzić kawiarnię i porozmawiać z bohaterem całej historii. Jędrzej siedział spokojnie na parapecie i patrzył przez okno. Kiedy podeszliśmy bliżej, spojrzał prosto w oczy.
I wtedy stało się coś dziwnego. Jeden z naszych reporterów przez chwilę milczał, jakby się zamyślił.
Po chwili powiedział:
„Mam wrażenie, że on coś do mnie mówi”. Dziennikarz twierdzi, że w tamtym momencie usłyszał w głowie słowa:
„Usiądź. Zrelaksuj się. Napij się kawy. Tutaj podają taką, której ziarna są palone w Toruniu. Jest naprawdę dobra. A do tego weź kawałek ciasta – pieką je na miejscu. Nie pożałujesz”.
W tym momencie Jędrzej podobno… mrugnął jednym okiem.
„Obiecywała mu wszystko”
Według nieoficjalnych informacji kobieta, zanim próbowała wynieść kota z kawiarni, miała do niego mówić i przekonywać go, że u niej będzie miał idealne życie.
Podobno obiecywała mu:
- własny pokój
- miękką kanapę do spania
- najlepsze jedzenie
- Brzmiało kusząco.
Ale Jędrzej najwyraźniej nie dał się przekonać.
Kiedy zapytaliśmy kota – oczywiście pół żartem – dlaczego uciekł, dziennikarz znów przez chwilę wpatrywał się w jego oczy.
Po chwili powiedział:
„Usłyszałem tylko krótką odpowiedź: Bo to zła kobieta była”.
Czy naprawdę tak było? Tego pewnie nigdy się nie dowiemy. Jedno jest pewne – Jędrzej doskonale wie, gdzie jest jego dom.
Policja szuka kobiety
Sprawa ma jednak bardzo poważny finał.
Policja prowadzi poszukiwania kobiety, która próbowała wynieść kota z kawiarni. Funkcjonariusze mają spore ułatwienie, bo jej wizerunek został dokładnie zarejestrowany przez monitoring. Śledczy analizują nagrania i ustalają jej tożsamość.
Dziś w kawiarni wszystko wróciło do normy. Goście piją kawę, jedzą ciasto i głaszczą koty.
A Jędrzej?
Jak zwykle siedzi w swoim ulubionym miejscu i patrzy na ludzi z tajemniczym spokojem.
I kto wie… może znów kogoś zahipnotyzuje swoim spojrzeniem.