W kościele w Górnych Wymiarach w środę rano (21 stycznia) zgromadziły się tłumy osób pogrążonych w smutku. Przy ołtarzu ustawiono cztery urny – Zuzanny i jej dzieci: Nikoli, Oliwii i Mikołaja. Ciszę w świątyni przerywały jedynie ciche szlochy i szept modlitw. Bliscy nie potrafili powstrzymać łez, a widok rodzinnej tragedii wstrząsnął wszystkimi obecnymi.
Czytaj: Czad odebrał im życie. Wzruszające słowa księdza nad czterema urnami. "Była znakomitą matką"
W ostatniej drodze życia Zuzannie i jej dzieciom towarzyszyli najbliżsi, przyjaciele oraz mieszkańcy Chełmna. Wiele osób wspominało Zuzannę jako zawsze uśmiechniętą i oddaną matkę, która całym sercem dbała o swoje dzieci.
Mamy prawo do smutku, mamy prawo do łez i żalu. Mamy także prawo do nadziei. Zuzanna była znakomitą matką. Apeluję, módlmy się za ich dusze – mówił podczas kazania ksiądz, prosząc wiernych o utworzenie wianuszka intencji za zmarłych.
Tragiczne wydarzenia, do których doszło 15 stycznia w mieszkaniu przy ul. Stare Planty w Chełmnie, wstrząsnęły całym miastem. W wyniku zatrucia tlenkiem węgla, potocznie zwanego „cichym zabójcą”, życie straciła 30-letnia Zuzanna oraz jej troje dzieci: Nikola (✝11 l.), Oliwia (✝7 l.) i Mikołaj (✝2 l.).
Od poniedziałku, 12 stycznia, starsze dzieci nie pojawiały się w szkole, a o kontakt z matką było coraz trudniej. Zaniepokojona siostra kobiety zadzwoniła pod numer alarmowy 112. Po przybyciu policji i straży pożarnej, czujniki wykazały przekroczone normy tlenku węgla. Ratownicy zastali dzieci w łóżkach, a Zuzannę na korytarzu. W mieszkaniu przebywał także pies. Niestety, na ratunek było już za późno.
Wspomnienie Zuzanny i jej dzieci wciąż głęboko porusza mieszkańców Chełmna, a wielobarwne wieńce i serce z kwiatów pozostaną symbolicznym znakiem pamięci o tej rodzinie.