"Małgosia stała nad ciałem Ani i straszliwe lamentowała". Koszmarny wypadek podczas powrotu z urodzin

2026-03-10 10:05

Wracamy do tragicznego wypadku, do którego doszło w sobotę (7 marca) w Dębnicy Kaszubskiej na Pomorzu. Samochód osobowy nagle wjechał na chodnik i potrącił trzy kobiety. Jedna z nich zginęła na miejscu. Portal „Fakt” dotarł do świadka zdarzenia, który opisał dramatyczne chwile tuż po wypadku. Z relacji wynika, że wracały z rodzinnego spotkania, gdy nagle doszło do zdarzenia, w którym śmierć poniosła 47-letnia Anna.

Ciało Anny leżało kilka metrów dalej. Wstrząsająca relacja świadka wypadku w Dębnicy Kaszubskiej

i

Autor: asp. sztab. Marcin Głowacki / PSP/ Materiały prasowe

Śmiertelny wypadek w Dębnicy Kaszubskiej. Dwóch mężczyzn przesłuchanych, byli pijani

W poniedziałek, 9 marca, policja przesłuchała dwóch mężczyzn podejrzanych o udział w śmiertelnym wypadku, do którego doszło w sobotę w Dębnicy Kaszubskiej w powiecie słupskim na Pomorzu. Zatrzymani mają 40 i 44 lata i są obywatelami Ukrainy. W chwili zdarzenia byli pod wpływem alkoholu. Nadal nie wiadomo, który z nich prowadził samochód.

Jak przekazał Amadeusz Galus z Komendy Miejskiej Policji w Słupsku, volkswagen jadący od strony Słupska na łuku drogi stracił panowanie nad pojazdem. Auto wjechało na chodnik i potrąciło idące nim piesze. Po wypadku kierowca porzucił samochód i uciekł z miejsca zdarzenia.

Poszkodowane kobiety szły chodnikiem, gdy nagle wjechał w nie samochód. Ratownicy medyczni podjęli na miejscu resuscytację 47-letniej kobiety, jednak mimo wysiłków nie udało się jej uratować. Dwie pozostałe poszkodowane – w wieku 45 i 49 lat – z obrażeniami kończyn zostały przewiezione do szpitala.

Świadek o wypadku: „Usłyszeliśmy huk, a potem krzyk siostry nad ciałem Anny”

Jak ustalił „Fakt”, trzy kobiety — 47-letnia Anna, jej siostra Małgorzata oraz kuzynka — wracały z urodzin chrzestnej pierwszej z kobiet. Tuż po wypadku na miejsce dotarła pani Wiesława. Z jej relacji wynika, że ciało zmarłej Anny leżało na chodniku, kilka metrów za porzuconym volkswagenem. Zdaniem kobiety wiele wskazuje na to, że w chwili uderzenia kobieta została przeciągnięta przez samochód.

- Z domu wyciągnął nas głośny huk, mnie i mojego męża. Kiedy wyszliśmy na zewnątrz, zobaczyliśmy trzy kobiety i grupkę otaczających ich ludzi. Jedna z nich, kuzynka, siedziała ze złamaną nogą. Z kolei Małgosia stała nad ciałem Ani i straszliwe lamentowała, krzyczała wręcz - relacjonowała kobieta w rozmowie z "Faktem".

Pani Wiesława wraz z innymi osobami ruszyła na pomoc potrąconym kobietom. Niestety szybko okazało się, że 47-latka już nie żyje. Jedna z poszkodowanych siedziała na ziemi, więc kobieta powiedziała, że pomoże jej przejść w bezpieczne miejsce. Z rozmowy z dziennikarzem portalu wynika, że gdy próbowała ją podnieść, ranna zaczęła krzyczeć z bólu, skarżąc się na nogi. Najprawdopodobniej były złamane, dlatego pani Wiesława delikatnie ułożyła ją z powrotem na ziemi i razem z innymi czekała na przyjazd pogotowia.

Czarne miejsce na mapie. W ciągu 3 lat 2 auta uderzyły w płot

Miejsce, w którym w sobotę, 7 marca doszło do tragedii, uchodzi za szczególnie niebezpieczne. Jak powiedziała w rozmowie z reporterem „Faktu” pani Wiesława, w ciągu ostatnich trzech lat samochody dwukrotnie wjechały w jej ogrodzenie.

Jak ustalił portal, zmarła 47-latka była dobrze znana wśród mieszkańców okolicy. Mieszkała przy ul. Podgórnej, zaledwie kilkadziesiąt metrów od miejsca, gdzie doszło do śmiertelnego potrącenia. Na co dzień pracowała w firmie zajmującej się przetwórstwem ryb.

Rz czy ż? Ó czy u? To największe pułapki w polskiej ortografii
Pytanie 1 z 25
Pióro czy piuro?
Utrudnienia na kolei. Komunikacją zastępczą do Krakowa

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki