- Nauczycielka z Kielna, zawieszona za wyrzucenie krzyża, odwołała się od decyzji i zabrała głos w sprawie.
- Przedmiot w kształcie krzyża, użyty podczas zabawy halloweenowej, został przez nią wyrzucony do kosza, co wywołało kontrowersje.
- Kobieta twierdzi, że krzyż był plastikową zabawką, a cała sytuacja to "burza w szklance wody" i hejt internetowy.
- Prokuratura wszczęła dochodzenie w sprawie obrazy uczuć religijnych, ale nauczycielka liczy na powrót do pracy.
Nauczycielka z Kielna, która nie chciała ujawnić publicznie swoich danych, przyznała, że w poniedziałek (19 stycznia) w sekretariacie szkoły złożyła odwołanie od decyzji o zawieszeniu jej w obowiązkach.
– To moja jedyna motywacja, żeby wrócić, bo ktoś na mnie czeka – powiedziała i dodała, że w szkole w Kielnie na Kaszubach uczy jedenasty rok. – Nigdy nie miałam takiej sytuacji – zaznaczyła. – Mam nadzieję, że władze przychylą się do mojego odwołania i wrócę do dzieci – powiedziała.
Nauczycielka dodała, że 15 grudnia 2025 r. przez cały dzień zawieszka w kształcie krzyża nie wisiała w sali. – To się stało, gdy miałam swoją ostatnią lekcję z siódmą klasą w grupie dziewięcioosobowej – zaznaczyła i dodała, że nad chomikiem zawisła wskazana zawieszka, gdy była odwrócona tyłem do uczniów.
- Poprosiłam, żeby ją zdjęli. Oni powiedzieli, że nie zdejmą. A więc zdjęłam to i wyrzuciłam – podkreśliła nauczycielka. Zaznaczyła, że podczas występów w mediach nie było nikogo z klasy, z którą prowadziła zajęcia.
Media ciągle pokazują jedną rodzinę i jednego chłopca, a ja go w ogóle nie uczę. Dzieci, z którymi fotografowała się posłanka PiS, są przypadkowe. Ja ich w ogóle nie uczę. Uczniowie z mojej grupy nie występują w mediach.
- twierdzi nauczycielka.
Kobieta podkreśliła, że w tej sprawie nie otrzymała od rodziców trzynastolatków prośby o wyjaśnienie. Takiej prośby nie otrzymał też wychowawca tej grupy. – Plotka o sprawie ruszyła podczas wieczornych rekolekcji w kościele – dodała.
Nauczycielka podkreśliła, że w przypadku tego przedmiotu nie można mówić o przedmiocie kultu religijnego, bo chodzi o zabawkę z halloweenowego stroju, w którym bawiły się dzieci.
Młodsza siostra uczennicy z mojej grupy była przebrana za straszydło, coś a’la śmierć czy zakonnica śmierci na Halloween. Mamy zdjęcia z zabawy halloweenowej. Dziewczynka miała tę zawieszkę – to słabej jakości plastik musztardowego koloru, pusty w środku.
- wyjaśnia nauczycielka.
Oficjalnie nic do mnie nie dotarło. Tylko nagle strajk, pikiety. Trudno powiedzieć, dlaczego dzieci powiesiły ten przedmiot na ścianie. Prawdopodobnie miała to być jakaś forma zabawy, żartu uczniowskiego.
– zaznaczyła i dodała, że ze sprawy zrobił się cyrk i wojna.
Potwierdziła, że spotyka się z hejtem w internecie – ujawniono jej dane i zdjęcie. – To burza w szklance wody, która rzutuje na całą szkołę i miejscowość – dodała.
Dochodzenie w sprawie obrazy uczuć religijnych uczniów szkoły w Kielnie wszczęła Prokuratura Rejonowa w Wejherowie.
Mariusz Duszyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, przekazał w rozmowie z PAP, że postępowanie dotyczy podejrzenia obrazy uczuć religijnych uczniów szkoły poprzez publiczne znieważenie przedmiotu czci religijnej – krzyża zawieszonego w sali lekcyjnej – polegające na wrzuceniu go do kosza na śmieci.
Wyjaśnił, że zawiadomienie w tej sprawie złożył wójt gminy Szemud. Ponadto dyrektorka szkoły złożyła ustne zawiadomienie o przestępstwie i została przesłuchana w charakterze świadka.