- Minister edukacji Barbara Nowacka liczy na szybkie wyjaśnienie kontrowersji wokół usunięcia krzyża ze szkoły w Kielnie.
- Nauczycielka miała usunąć krzyż z sali lekcyjnej, co wywołało oburzenie i zawiadomienie prokuratury.
- Nauczycielka twierdzi, że to nieporozumienie, a usunięty przedmiot był rekwizytem.
- Poznaj kulisy tej sprawy i dowiedz się, dlaczego minister Nowacka nazywa ją „niebezpieczną i polityczną”.
Do zdarzenia miało dojść 15 grudnia 2025 r. w Szkole Podstawowej w Kielnie podczas lekcji języka angielskiego. Nauczycielka miała zażądać od uczniów zdjęcia krzyża z sali lekcyjnej, a gdy młodzież odmówiła, miała samodzielnie zdjąć krzyż i wyrzucić go do kosza na śmieci. Zawiadomienie w tej sprawie do Prokuratury Rejonowej w Wejherowie złożył wójt gminy Szemud.
Według Barbary Nowackiej awantura rozpętana wokół szkoły w Kielnie jest niebezpieczna.
Awantura, która się rozpętała, jest awanturą bardzo niebezpieczną i bardzo polityczną. Kiedy widzę polityków, którzy urządzają chucpę, używają dzieci do swoich działań, żeby wywołać wojnę wokół działań, nie pozwalają szkole na bezpieczne wyjaśnienie, to myślę sobie, że bardzo wielu coś się pomyliło.
– powiedziała szefowa MEN.
Dodała, że szkoła w Kielnie i jej nauczycielka, która jest atakowana w sprawie krzyża, przeżywają trudny czas.
I społeczności szkolnej, i tej nauczycielce należy się wsparcie. A politykom prawicy i Konfederacji, i Korony, i różnych innych formacji, które tam (w protestach przed szkołą – PAP) brały udział, za ten lincz na nauczycielce należy się nagana. Mam też smutną refleksję, że Kościół zamiast poszukiwać prawdy, zajął się linczem i łatwymi wyjaśnieniami
– skomentowała minister edukacji.
Nauczycielka w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim” podkreśliła, że całe zdarzenie „jest nieporozumieniem, a politycy wykorzystują je do tego, żeby podbijać swoje interesy i pozycje”. - Wyrzuciłam cosplayowy gadżet od halloweenowego stroju, którym bawiły się dzieci, a następnie powiesiły go nad klatką chomika – w miejscu, w którym wcześniej wisiał zegar – powiedziała nauczycielka, która chce zachować anonimowość. Kobieta zapewniła jednocześnie, że „szanuje przedmioty czci religijnej i w życiu nie wyrzuciłaby krzyża reprezentującego wiarę”.
- Jestem neutralna religijnie i bardzo tolerancyjna. Szanuję wiarę. Ścianka nad chomikiem byłaby w mojej opinii miejscem urągającym przedmiotowi religijnej czci. Jego miejsce powinno być wysoko, obok godła lub ewentualnie nad drzwiami. Jednak powtórzę: Ten przedmiot, który został powieszony przez dzieci, był elementem cosplayowego stroju – zaznaczyła.
Dochodzenie w sprawie obrazy uczuć religijnych uczniów szkoły w Kielnie wszczęła Prokuratura Rejonowa w Wejherowie. Dyrektorka szkoły informowała także, że prowadzi czynności zmierzające do wyjaśnienia sprawy i współpracuje z organem prowadzącym oraz Kuratorium Oświaty w Gdańsku.