Oskarżono go o przekroczenie uprawnień. Później musiał dorabiać w Żabce. Ruszył proces policjanta z Sopotu

2026-04-02 8:29

Oskarżono go o przekroczenie uprawnień. W ostatnich miesiącach musiał dorabiać w sklepie. Przed sopockim sądem rozpoczął się proces policjanta Michała Czabrowskiego. Mundurowy podczas interwencji wobec agresywnego mężczyzny, który miał uprowadzić dziecko - wyprowadził go z mieszkania bez butów, a także użył wobec niego paralizatora i gazu. - Czekam, by ta sprawa się w końcu zakończyła - mówił przed wejściem na salę Czabrowski.

Mundur wisiał w szafie, mężczyzna dorabiał w sklepie. Teraz sierżant Czabrowski walczy w sądzie

Jeszcze do nie dawna musiał dorabiać w sklepie, a jego mundur wisiał w szafie. Jakiś czas temu sierżant Michał Czabrowski znów wrócił do służby. Nie musi już dorabiać jako dostawca, by utrzymać rodzinę.

Mimo tego, w środę, 1 kwietnia przed sopockim sądem rozpoczął się proces policjanta, który w 2024 roku podczas interwencji w Sopocie, miał przekroczyć uprawnienia.

- Zobaczymy co będzie. Tak naprawdę to dopiero rozpoczęcie przewodu sądowego. Patrząc na zebrany cały materiał dowodowy, jestem naprawdę dobrej myśli. Spokojny - nie. To słowo jest nieadekwante do sytuacji. Na pewno jestem zdenerwowany, ale naprawdę jestem dobrej myśli. Myślę, że będzie dobrze - mówił Michał Czabrowski dziennikarce Radia Eska.

Na pozytywny finał tej sprawy liczy także obrońca Michała Czabrowskiego, adwokat Bartosz Lewandowski.

- Tak jak został uniewinniony w postępowaniu dyscyplinarnym, tak również niezrozumiałe jest dla mnie to, że został skierowany akt oskarżenia w takim stanie faktycznym - zaznacza Bartosz Lewandowski, mecenas Michała Czabrowskiego.

Uniewinniony przez Komendanta, oskarżony przez prokuraturę

Mimo, że proces ruszył dopiero w środę, 1 kwietnia, Czabrowski został już przywrócony do służby. W ostatnich miesiącach - gdy był zawieszony - musiał dorabiać w sklepie. Zamiast wychodzić rano na służbę, wsiadał do samochodu i jechał rozwozić towar do Żabki. Po postawieniu zarzutów przez prokuraturę został automatycznie zawieszony. Dostawał tylko połowę podstawowej pensji, bez dodatków i nadgodzin. A rachunki nie spadły o połowę. W domu czekała dwuletnia córka, trzeba było zapłacić czynsz, kupić jedzenie, opłacić żłobek.

Do zdarzenia doszło w 2024 roku. Czabrowski działał na polecenie prokuratury i miał zatrzymać mężczyznę podejrzanego o uprowadzenie dziecka. Interwencja od początku była napięta – zatrzymywany nie stosował się do poleceń, zachowywał się agresywnie, zasłaniał się 10-letnim dzieckiem i sięgał po niebezpieczne przedmioty. W pobliżu znajdował się także duży nóż.

Sierżant miał wycelowany paralizator w stronę agresywnego mężczyzny, jednak – jak podkreślał – nie użył go. Gdy podejrzany nie oddalał się od noża, funkcjonariusz zdecydował się użyć gazu pieprzowego.

Nagranie z kamery zamontowanej przy paralizatorze uchwyciło kluczowy moment interwencji. Lekarz nie potwierdził obrażeń, o których mówił zatrzymany. Komendant Wojewódzki Policji w Gdańsku uniewinnił funkcjonariusza w postępowaniu dyscyplinarnym. Mimo to prokuratura skierowała sprawę do sądu, a policjant – zgodnie z przepisami – został wówczas zawieszony.

Rz czy ż? Ó czy u? To największe pułapki w polskiej ortografii
Pytanie 1 z 25
Pióro czy piuro?
KUBA SZMAJKOWSKI: NIE CHCĘ ŚPIEWAĆ DO DZIEWCZYN, MAJĄC CHŁOPAKA

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki