Nowe fakty

Zginęły trzy osoby i nienarodzone dziecko. Za sterami stał nastolatek. Przełom w sprawie koszmaru na Motławie

Wracamy do sprawy tragicznego w skutkach wypadku na Motławie, w którym zginęły trzy osoby i nienarodzone dziecko. Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku poinformowała o zarzutach dla armatora jachtu Galar Gdański. Znamy ważne ustalenia śledczych. Szczegóły na se.pl.

Tragiczny w skutkach wypadek na Motławie miał miejsce 8 października 2022 roku. Zginęły trzy osoby i nienarodzone dziecko. Za sterami łodzi stał 19-letni Marek O., uczeń Technikum Morskiego w Gdańsku. Łącznie do wody wpadło 14 osób, w tym 12 pasażerów. Feralnego dnia liczyła się każda sekunda, by ofiar nie było więcej. - Szukaliśmy w wodzie wystających głów, tak by móc kogoś podjąć na naszą jednostkę - relacjonował w rozmowie z PAP  st. chor. SG Andrzej Rokita, który brał udział w akcji ratunkowej.

Czytaj więcej o sprawie: "Szukaliśmy wystających głów". Dramatyczna relacja strażników po katastrofie na Motławie

Nastolatek przewoził turystów po kanale. Zginęły trzy osoby i nienarodzone dziecko. Raport Państwowej Komisji Badania Wypadków Morskich

Tragedia na Motławie. Prokuratura o zarzutach

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, prok. Grażyna Wawryniuk przekazała mediom, że w oparciu o zebrany w toku śledztwa materiał dowodowy ustalono, że Prezes Fundacji „Galar Gdański”, która była armatorem jachtu „Galar Gdański I” nie wykonał obowiązków wynikających z bycia armatorem.

- Między innymi podjął nieprawidłową decyzję o zainstalowaniu na jachcie układu sterowania silnika, niezawierającego tachometru, który wskazywałby rzeczywistą prędkość obrotową silnika. Nie było zatem możliwości oceny prędkości pływania jednostki i wielkości obciążenia silnika. Tym samym osoba wykonująca manewry nie znała pełnych możliwości operacyjnych jednostki, umożliwiających podejmowanie racjonalnych decyzji manewrowych - poinformowała rzeczniczka gdańskiej prokuratury.

Na tym nie koniec. Śledczy dowodzą, że armator nie prowadził dokumentacji serwisowej jednostki i nie rejestrował godzin pracy napędu motorowego, nie przestrzegał też okresów przeglądowych wynikających z liczby przepracowanych godzin, a jednostka była eksploatowana z ciągłym, aktywnym alarmem. Na jachcie funkcję I sternika powierzył osobie, która nie miała wymaganych przepisami uprawnień sternika motorowodnego morskiego, uprawnień radiowych,  umiejętności i doświadczenia wymaganego dla rejsów komercyjnych.

- Nadto armator nie zapewnił odpowiedniego przeszkolenia prowadzących jednostki. Doprowadził w ten sposób do użytkowania jachtu w stanie nienadającym się do bezpiecznej żeglugi w obszarze portowym i pełnienia jakichkolwiek usług turystycznych, połączonych z transportem ludzi, a finalnie przyczynił się umyślnie do sprowadzenia w dniu 08 października 2022 roku katastrofy w ruchu wodnym - przekazała prokurator Wawryniuk.

Prokurator przedstawił Prezesowi Fundacji „Galar Gdański”, która była armatorem jachtu „Galar Gdański I” zarzut popełnienia przestępstwa z art. 173 § 1 i 3 k.k. Podejrzany nie przyznał się do zarzucanego mu przestępstwa i odmówił złożenia wyjaśnień.

- Za zarzucone mu przestępstwo grozi kara pozbawienia wolności od lat 2 do 12. Na wcześniejszym etapie śledztwa zarzut popełnienia przestępstwa z art. 173 § 1 i 3 k.k. przedstawiono osobie, która pełniła funkcję I sternika jachtu „Galar Gdański I” - podsumowała rzeczniczka gdańskiej prokuratury. Do sprawy będziemy wracać w kolejnych materiałach.

Zobacz też: Tragedia na Motławie. Jedną z ofiar kobieta w ciąży. Szczegóły akcji ratunkowej