Christopher Case twierdził, że nieznana kobieta rzuciła na niego klątwę
To jedna z najbardziej zagadkowych spraw kryminalnych w USA. 35-letni Christopher Case z Seattle współpracował z czołowymi producentami muzycznymi w Stanach Zjednoczonych. Wkrótce został dyrektorem programowym firmy Muzak Holdings, a równolegle tworzył także własną muzykę. Poza pracą jego ogromną pasją był sport. Regularnie ćwiczył na siłowni i codziennie intensywnie biegał. W dbaniu o formę pomagały mu liczne suplementy diety, które codziennie przyjmował podczas śniadania. Christopher uchodził za człowieka twardo stąpającego po ziemi. Nie wierzył ani w siły nadprzyrodzone, ani w zjawiska paranormalne, lecz... tylko do czasu.
11 września 1991 roku Christopher przebywał w San Francisco w związku z podróżą służbową. Podczas przerwy obiadowej podeszła do niego starsza o około 20 lat kobieta. Początkowo rozmowa dotyczyła branży muzycznej, jednak szybko stało się jasne, że ta okazuje mu znacznie większe zainteresowanie. Jeszcze tego samego wieczoru spotkali się w restauracji, ale Christopher szybko zorientował się, że nie chodzi o sprawy zawodowe. Kobieta zaczęła coraz śmielej przekraczać granice i zaproponowała nawet spotkanie w swoim mieszkaniu po godzinach. 35-latek stanowczo odrzucił jej zaloty, co wyraźnie ją rozzłościło. Na pożegnanie miała powiedzieć, że jest wiedźmą, rzuca na niego klątwę i wkrótce spotka go kara.
Tajemnicza klątwa czy narastająca paranoja? 35-latek był przerażony tym, co działo się w jego mieszkaniu
Christopher zlekceważył słowa nieznajomej. Wszystko zmieniło się jednak tuż po jego powrocie do domu. Pewnej nocy obudził się nagle, przekonany, że ktoś włamał się do jego mieszkania. Twierdził, że widział na ścianie cień przypominający sylwetkę człowieka. Gdy zapalił światło, okazało się jednak, że w środku nikogo nie ma.
O wszystkim opowiedział swojej przyjaciółce Sammye Souder. Kobieta początkowo nie wierzyła, że tajemnicza nieznajoma z San Francisco mogłaby mieć z tym cokolwiek wspólnego. Z czasem jednak Christopher zaczął kontaktować się z nią coraz częściej i brzmiał coraz bardziej przerażająco. Mówił, że nocami nie może spać, bo ma wrażenie, że w mieszkaniu nie jest sam. Twierdził też, że słyszy dziwne rozmowy dochodzące ze środka domu.
Pewnej nocy zadzwonił przerażony do przyjaciółki po godzinie czwartej nad ranem. Był przekonany, że podczas snu jakaś niewidzialna siła próbowała go udusić. Utrzymywał również, że coś uniosło go i rzuciło o łóżko. Po kolejnej nocy, którą spędził zabarykadowany w łazience, wyznał Sammye, że jest już pewny, iż ciąży na nim rzucona klątwa. Swoimi obawami o własne życie dzielił się także z innymi znajomymi.
„Oni chcą mnie zabić”. Przerażające wiadomości były ostatnim sygnałem przed tragedią
17 września 1991 roku Christopher Case zostawił swojej przyjaciółce dramatyczną wiadomość na automatycznej sekretarce. Mówił, że „wczorajszej nocy prawie go dorwali” i że „zrobią wszystko, żeby go zabić”. Podkreślał, że sytuacja jest śmiertelnie poważna i że panicznie boi się o własne życie.
Przerażony 35-latek jedną z nocy spędził potajemnie w hotelu, ponieważ bał się zasnąć we własnym mieszkaniu. Zauważył jednak, że dziwne i niewytłumaczalne zjawiska nadal go prześladują. Ostatecznie zdecydował się wrócić do domu. To właśnie wtedy kontakt z nim nagle się urwał. Zaniepokojona przyjaciółka, po odsłuchaniu wiadomości i braku jakiejkolwiek odpowiedzi ze strony Christophera, zgłosiła jego zaginięcie na policję.
Kiedy funkcjonariusze weszli do mieszkania mężczyzny, zastali szokujący widok. W środku znajdowały się dziesiątki krzyży, podpalonych świec, woda święcona, wszędzie leżały książki i notatki dotyczące demonów, a po całym mieszkaniu rozsypana była sól używana do egzorcyzmów. Z radia nieustannie odtwarzana była nagrana msza święta odprawiana po łacinie. Funkcjonariusze odnaleźli Chrisa w łazience. Martwy mężczyzna znajdował się w wannie w pozycji modlącej. Miał otwarte oczy i usta wykrzywione z przerażenia. Nie żył już od kilku godzin.
Polecany artykuł:
Tajemnicza śmierć bez odpowiedzi. Śledczy nie znaleźli śladów włamania ani walki
Śledczy szybko wykluczyli, by do mieszkania ktoś się włamał. Sekcja zwłok nie wykazała również śladów walki, udziału osób trzecich ani samobójstwa. Na miejscu znaleziono paragony, które doprowadziły policję do sklepu z dewocjonaliami, gdzie wcześniej zakupy robił Christopher. Sprzedawca potwierdził, że w ostatnich dniach wielokrotnie odwiedzał go wyraźnie przestraszony mężczyzna. Miał mówić, że jest prześladowany przez nieczyste siły i potrzebuje przedmiotów, które pomogą mu się ochronić.
W trakcie śledztwa policjanci dotarli także do pastora, u którego 35-latek szukał pomocy. Duchowny, mający doświadczenie w pracy z osobami zgłaszającymi opętania i zjawiska paranormalne, uznał jednak, że Christopher nie przypominał przypadków, z jakimi zwykle spotykają się egzorcyści. Według niego bardziej prawdopodobne było to, że mężczyzna zmagał się z problemami psychicznymi. Pastor żałował później, że nie zgłosił tej dziwnej wizyty personelowi medycznemu.
Tajemnicza śmierć i niepokojące objawy. Lekarze wskazali możliwy trop
Po sekcji zwłok okazało się, że oficjalną przyczyną śmierci Christophera Case'a było zapalenie mięśnia sercowego, które doprowadziło do nagłego zatrzymania akcji serca. Zdaniem jednego z patomorfologów do schorzenia mogło doprowadzić na przykład regularne przedawkowywanie suplementów diety, od których Christopher nie stronił.
Medycy zwracali uwagę, że ZMS to poważne schorzenie mogące silnie obciążać organizm, zwłaszcza pracę serca. Choroba może prowadzić do powikłań wywołujących m.in. zaburzenia świadomości, silny lęk czy stany majaczeniowe. Choć sama w sobie nie jest przyczyną halucynacji czy omamów, specjaliści nie wykluczali, że w tym przypadku mogło dojść do wyjątkowo bardzo niefortunnego połączenia kilku czynników. Między innymi niedotlenienia mózgu, wysokiej gorączki, ogromnego stresu i ciężkiego stanu organizmu. Wszystko to mogło pośrednio wpłynąć także na psychikę 35-latka.
Istnieje możliwość, że mózg, znajdując się w stanie skrajnego wyczerpania i zagrożenia życia, zaczął inaczej interpretować bodźce z otoczenia. Zwykłe dźwięki, takie jak rozmowy sąsiadów zza ściany, cienie rzucane przez uliczne latarnie czy tzw. paraliż senny, mogły być odbierane zupełnie inaczej. Dodatkowo kłucie w klatce piersiowej, problemy z oddychaniem, bezdechy i ogólne złe samopoczucie mogły potęgować narastający lęk i poczucie zagrożenia.
Warto zauważyć, że wyżej wspomniany paraliż senny to zjawisko wcale nie tak rzadkie. Jest to przejściowy stan paraliżu mięśni przy zachowaniu pełnej świadomości, pojawiający się podczas zasypiania lub wybudzania. Zwykle trwa od kilku sekund do kilku minut. Często towarzyszą mu halucynacje wzrokowe lub słuchowe, ponieważ organizm znajduje się w stanie pomiędzy snem a jawą. Część mózgu odpowiedzialna za możliwość poruszania ciałem nie zdążyła się jeszcze całkowicie „wybudzić”, dlatego człowiek nie jest w stanie się ruszyć.
Zjawisku temu często towarzyszy także silne uczucie ucisku w klatce piersiowej. Choć paraliż senny potrafi być bardzo przerażający, nie jest groźny dla zdrowia. Po całkowitym wybudzeniu większość osób zdaje sobie sprawę, że doświadczyła właśnie takiego epizodu. Zupełnie inaczej może jednak odbierać to osoba znajdująca się w bardzo złym stanie psychicznym lub pod wpływem silnego lęku.
Umarł ze strachu czy padł ofiarą „klątwy”? Tajemnica Christophera Case’a do dziś budzi emocje
Mimo różnych analiz i opinii specjalistów teoria medyczna nadal pozostaje jedynie jedną z hipotez. Część osób uważa, że 35-latek mógł dosłownie umrzeć ze strachu. Silny, długotrwały lęk może wywołać ogromny wyrzut adrenaliny, a w skrajnych przypadkach doprowadzić do groźnych zaburzeń rytmu serca.
Są jednak także osoby przekonane, że Christopher rzeczywiście zmagał się z czymś nadprzyrodzonym, a jego obawy nie były wyłącznie wytworem wyobraźni. Co ciekawe, nawet niektórzy zwolennicy tej teorii nie podważają ustaleń dotyczących zapalenia mięśnia sercowego jako przyczyny śmierci. Uważają jednak, że do tragedii mogły doprowadzić skrajny stres i paniczny lęk wynikający z tego, iż padł ofiarą sił nadprzyrodzonych.
Choć od tych tragicznych wydarzeń w tym roku minie 35 lat, sprawa śmierci Christophera Case’a nigdy nie została oficjalnie wyjaśniona. Właśnie dlatego nietypowe okoliczności jego nagłego zgonu do dziś budzą emocje i często pojawiają się w kontekście opowieści dotyczących zjawisk paranormalnych. Co ciekawe, śledczym nigdy nie udało się ustalić, kim była nieznajoma kobieta z San Francisco, która miała rzekomo rzucić klątwę na 35-latka i czy w ogóle istniała.