Borkoś wrócił do nagrywania filmików. Jego pierwsze wideo po wypadku chwyta za serce

Ratownik motoambulansu Marcin "Borkoś" Borkowski powrócił do nagrywania filmików na YoyTube! Mężczyzna 13 października minionego roku uległ poważnemu wypadkowi i przez 21 dni był utrzymywany w śpiączce farmakologicznej. Przeszedł też kilka operacji. Po wyjściu ze szpitala rozpoczął rehabilitację i stanął na nogi. W serwisie YouTube pojawiło się właśnie jego pierwsze nagranie od wypadku. Słowa ratownika chwytają za serce.

Borkoś
Autor: BORKOŚ/FACEBOOK/ Archiwum prywatne Borkoś

Marcin "Borkoś” Borkowski nazywany jest przez warszawiaków bohaterem bez peleryny. Swoim motoambulansem przemierzał stołeczne ulice i często był pierwszy tam, gdzie ludzkie zdrowie i życie były zagrożone. 13 października minionego roku na ul. Radzymińskiej rozegrał się dramat. Prowadzony przez "Borkosia" skuter zderzył się z osobowym oplem. Wówczas role się odwróciły i tym razem to ratownik potrzebował natychmiastowej pomocy. Po wypadku "Borkoś" w ciężkim stanie trafił do szpitala, a jego los był bardzo niepewny. Mężczyzna przeszedł kilka poważnych operacji i był utrzymywany w stanie śpiączki farmakologicznej.

Wypadek znanego i lubianego ratownika medycznego wstrząsnął warszawiakami, którzy nie zapomnieli, jak wiele dobra uczynił. Ruszyły zbiórki krwi oraz pieniędzy na ratowanie jego życia i zdrowia. Znany raper napisał nawet piosenkę o "Borkosiu"!

Każda kolejna informacja przekazywana przez najbliższych ratownika napawały optymizmem. W końcu w grudniu "Borkoś" wyszedł ze szpitala i rozpoczął walkę o powrót do sprawności. Miesiąc później na swoim facebookowym profilu pochwalił się postępami z rehabilitacji. "Borkoś" stanął na nogi!

Ratownik medyczny wrócił również do tego, co robił przed tragicznym wypadkiem. Co prawda, nie jeździ jeszcze motoambulansem i nie ratuje ludzkiego życia, ale znów nagrywa filmiki, które następnie publikuje na serwisie TouTube. Właśnie pojawił się pierwszy od czasu wypadku!

"Hej kochani, już jestem i niech tak zostanie... mam głowę pełną pomysłów. Wszystko to jest możliwe dzięki mojemu uporowi i Waszej pomocy. Doznałem jej na każdym froncie, za co bardzo dziękuję. Teraz zapraszam do oglądania filmu" - czytamy w opisie nagrania.

"Hej Kochani! Witam Was. Wróciłem z dalekiej podróży. Rozpocząłem ją 13 października. Nomen omen Dzień Ratownictwa Medycznego. Wtedy to uległe wypadkowi. Można powiedzieć, że czas się zatrzymał, ale nie dla mnie, dlatego, że ja byłem w śpiączce. Nic nie pamiętam z momentu wypadku. Nie mam żadnych materiałów związanych z tym wypadkiem (…) Ja spałem, a wszyscy się modlili" - opowiada "Borkoś".

Ratownik medyczny na nagraniu opowiada m.in. o obrażeniach, jakich doznał. A było ich sporo. "Doznałem złamania dwóch kości udowych, w tym prawej i otwartej. Doznałem połamania łokcia prawego, złamania czterech żeber i zbicia płuc" - wylicza. "Większość z tych obrażeń była poważna, a nawet śmiertelna. W dziesiątej dobie załamałem się na OIOM-ie. Zaczęła galopować sepsa" - dodaje.

"Chciałby z tego miejsca zapewnić Was, że to nie koniec, że nie składam broni, i że będę robił wszystko, by wrócić do walki, by wrócić do ratowania ludzkiego życia i do Waszej edukacji" - zapewnia "Borkoś".

Nie zabrakło również szczerych podziękowań. Zarówno sponsorom, jak i wszystkim, którzy przyłączyli się do prowadzonych zrzutek, które pomagają ratownikowi w powrocie do zdrowia. "Kochani dziękuję Wam wszystkim. Gorąco dziękuję (…) Dziękuję, że jesteście społeczeństwem, któremu nie jest obojętne pomaganie innym i ratowanie ludzkiego życia" - mówi ratownik.

Całe nagranie dostępne jest na YouTube oraz poniżej.

Sonda
Czy ratownicy medyczni powinni więcej zarabiać?
Zima zaatakowała w Warszawie. Tak wyglądają ulice po śnieżycy

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki