Burmistrz Bielan Grzegorz Pietruczuk: "Łatwo nie jest. Najpierw strajk i kryzys, potem pandemia i wojna..."

2022-04-27 14:18
Grzegorz Pietruczuk
Autor: Michał Niwicz

Burmistrz Bielan Grzegorz Pietruczuk to jeden z lepiej rozpoznawalnych burmistrzów w Warszawie. W tegorocznym plebiscycie "Super Expressu" zdobył tytuł "SuperBurmistrza". W czym tkwi tajemnica jego sukcesu? Co chce zmienić w swojej dzielnicy? Co sądzi o współpracy z prezydentem Rafałem Trzaskowskim? Co go irytuje a co planuje robić w przyszłej kadencji? O tym Grzegorz Pietruczuk opowiada w rozmowie z Izabelą Kraj.

"Super Express": Jest Pan jednym z najlepiej rozpoznawalnych i aktywnych burmistrzów w Warszawie. Świadczy o tym choćby pierwsze miejsce w plebiscycie internetowym "Super Expressu" na "SuperBurmistrza". W czym tkwi tajemnica sukcesu?

Burmistrz Bielan Grzegorz Pietruczuk: Ja się na Bielanach wychowałem. Jestem stąd. Znam dzielnicę i jej problemy. Wychowując się tutaj wiedziałem co chcę zmienić, gdy obejmowałem stanowisko burmistrza i konsekwentnie to realizuję z fantastycznym zespołem urzędników i radnych. Samorząd daje możliwość kreacji swojego otoczenia i realnych zmian. Inwestycje, oczywiście są dla mnie bardzo ważne, uwielbiam budować, bo wtedy zmiany widać bardzo szybko – nowe przedszkola, remontowane podwórka, równe ulice. Ale dla mnie bardzo ważna była też odbudowa tkanki społecznej, więzi międzyludzkich, które w latach 90. się rozluźniły. To trudny proces, ale samorząd ma narzędzia, które temu pomagają i stopniowo się udaje. Stąd efekty w postaci rozpoznawalności.

Jakie konkretnie działania powodują, że się udaje?

W ubiegłym roku na przykład zorganizowaliśmy 150 wydarzeń plenerowych, by ludzie odizolowani przez pandemię spotykali się, poznawali i byli ze sobą na świeżym powietrzu. Odchodziliśmy od wielkich wydarzeń na rzecz tych mniejszych, sąsiedzkich, ale było ich sporo. Ważne są też inicjatywy trzeciego sektora. Sami mieszkańcy mają mnóstwo pomysłów a my pomagamy je realizować. Wojna w Ukrainie pokazała, jak wielki potencjał, solidarność i pokłady empatii drzemią w ludziach. Zaangażowanie 600 wolontariuszy było dla nas bezcennym wsparciem.

25 tys. uchodźców na Bielanach

Ilu jest uchodźców na Bielanach?

Szacujemy, że przyjęliśmy ok. 25 tys. osób. Mieliśmy dwa punkty pobytowe po 250 osób w ośrodkach przy ul. Lindego i Staffa, korzystamy z pomocy parafii i Dobrego Miejsca, uchodźcy są w hostelach, bursach, blisko 500 rodzin przyjęło pod dach rodziny ukraińskie, a dodatkowo na Bielanach od czasów przedwojnia działa duża mniejszość ukraińska. Te rodziny przyjęły teraz swoich krewnych z obszarów ogarniętych wojną.

Ale to nie tylko pomoc w znalezieniu dachu nad głową…

Niektórych uchodźców po prostu ubraliśmy od stóp do głów, bo – zwłaszcza Ci z drugiej fali - uciekali przed rosyjskim ogniem dosłownie bez niczego. Trafiali do Warszawy z jedną reklamówką z jedzeniem, wręczoną im w Przemyślu. Nie mieli nic poza tym. Odbieraliśmy w środku nocy matki z dziećmi, które zszokowane przybywały tu i nie wiedziały co z sobą zrobić. Już ponad 1,3 tys. dzieci przyjęliśmy do naszych szkół i przedszkoli. Po kilku dniach dzieci zaczynały chorować. Jak wskazali lekarze, był to efekt odreagowania doświadczonego stresu. Maluchy trafiały do szpitala Bielańskiego i w Dziekanowie Leśnym.

Hala garażowa ratusza zmieniła się w magazyn…

Ściągamy pomoc z m.in. z Portugalii, Holandii, Szwecji, Malty, Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, przeładowujemy i wysyłamy na Ukrainę. Do Lwowa, Kijowa i Iwanofrankowska wyjechało już od nas ponad 30 transportów humanitarnych.

Zorganizowaliście też niesamowitą akcję ściągnięcia tu całej drużyny piłkarskiej z bombardowanego Kramatorska.

Grzegorz Jędrzejewski – znany bramkarz, trener w Turbo Futbol Academy zapytał, czy jest szansa, by dzieci z młodzieżowej drużyny piłkarskiej FC Kramatorsk ewakuować ze strefy działań wojennych. Nasza decyzja była natychmiastowa: „Przyjmujemy!”. Osiem dni trwało wyciąganie dzieci ze schronów i piwnic. Szczęśliwie przyjechały. To dziewięciu chłopców w wieku od 8 do 13 lat. Mieszkają w bursie przy Lindego, grają już w piłkę i poznają Warszawę.

To wszystko wspaniałe gesty, ale to rozwiązania tymczasowe. Jak długo można mieszkać na strzelnicy, tak jak chłopaki z Kramatorska, czy na sali gimnastycznej?

Potrzebne są rozwiązania systemowe. Pierwsze rodziny oczekują już na przelewy za przyjęcie uchodźców pod swój dach. Zatwierdziliśmy już setki wniosków. Zdarzają się też prywatni darczyńcy - opłacający i udostępniający np. mieszkanie dla uchodźców na rok. Uruchomiliśmy dzielnicowy punkt pośrednictwa pracy, do którego zgłosili się świetni specjaliści z zakresu farmacji, psychologii, policji. Kilkanaście osób wspiera nas w urzędzie i w poradni psychologicznej. By jeszcze bardziej pomóc im w adaptacji planujemy wkrótce uruchomić naukę języka polskiego.

Najpierw kryzys, potem pandemia i wojna

Hm… Okropna ta kadencja. Najpierw samorządowcy musieli walczyć z pandemią, teraz ze skutkami wojny…

Kłopotów było jeszcze więcej – najpierw strajk nauczycieli, potem kryzys finansów, później pandemia i teraz wojna w Ukrainie. Trzeba reagować w każdej sytuacji, choć łatwo nie jest… ale bycie burmistrzem to nie jest zwykła praca, to służba. I tak to postrzegam. Sam nic bym nie zrobił bez aktywności i wielkiego serca mieszkańców. Ogromnie zaangażowani w pomoc są również nasi seniorzy.

Kiedyś problemem na Bielanach był smród z Radiowa. Teraz już nie śmierdzi?

Skarg na odór jest mniej. Widzimy dużą poprawę. Zakład przy ul. Kampinoskiej działa w innym, ograniczonym zakresie. Ale my zabiegamy o całkowitą hermetyzację procesu prowadzonego w tym miejscu. Jesteśmy na dobrej drodze w rozmowach z miastem.

Co jest dziś w dzielnicy problemem numer jeden do rozwiązania, poza uchodźcami i pandemią?

Ja uważam, że brak trasy wylotowej na północ, czyli trasy S7. Ten nasz odcinek ma wyjątkowego pecha i ciągle z jakichś powodów jest odsuwany w czasie. Rozmowy z GDDKiA trwają już wiele lat a my nadal czekamy na ogłoszenie przetargu na budowę. Ceną jest stracony czas kierowców, który poświęcają na codziennie zakorkowane wjazd i wyjazd w kierunku Łomianek.

Które ulice do zwężenia na Bielanach

Mieszkańcy skarżą się też na przedłużający się remont ul. Sokratesa. Trwa rok dłużej niż powinien.

Wspieram i identyfikuję się z odczuciami mieszkańców w tym zakresie. Docierają do mnie głosy niezadowolenia. Zdecydowanie zbyt wolne tempo prac miejskiego wykonawcy sprawiło, że nawet ci, którzy byli zwolennikami tej przebudowy, przestali znosić cierpliwie utrudnienia. I ich entuzjazm zamienił się w irytację. Ale mam zapewnienie, że po majowym weekendzie będzie już można przejechać nową ulicą Sokratesa. Pod koniec roku ma skończyć się też remont kolektora ściekowego, który powoduje utrudnienia przy ul. Conrada. Wówczas mam nadzieję mieszkańcy Bielan trochę odetchną.

Jest Pan za zwężaniem ulic w Warszawie?

W niektórych przypadkach – tak. Tam, gdzie kierowcy notorycznie łamią przepisy i przez to giną ludzie – droga powinna być zwężona a ruch uspokojony. Na Bielanach niestety w ostatnim czasie było wiele wypadków śmiertelnych, bo jest to dzielnica tranzytowa. Moim celem jest poprawa bezpieczeństwa ruchu drogowego na Bielanach.

Czyli co jeszcze jest do zwężenia albo do poprawki na Bielanach?

Przebudowa ciągu ulic Rudnickiego, Kochanowskiego i Perzyńskiego – będzie dodatkowe rondo uspokajające ruch, nowe parkingi i bezpieczna wyprowadzenie ścieżki rowerowej o długości dwóch kilometrów.

Współpraca z Trzaskowskim

Jest Pan jedynym burmistrzem w Warszawie spoza Koalicji Obywatelskiej. Jak się układa współpraca z Rafałem Trzaskowskim?

Cenię sobie współpracę z prezydentem Rafałem Trzaskowskim. Z mojego punktu widzenia jako samorządowca liczy się skuteczność realizowanych działań dla mieszkańców. Prezydent wsparł mnie wielokrotnie w istotnych sprawach dla dzielnicy. Wysoko oceniam przy tym codzienną realizację zadań i kontakt z dyrektorami biur w ratuszu i jednostek miejskich.

Pana plan na przyszłą kadencję? Kandydowanie do Sejmu, czy kontynuacja burmistrzowania?

Nie planuję kariery poselskiej. Chcę zostać w samorządzie. Być może będę kandydował jeszcze do sejmiku mazowieckiego. Funkcje burmistrza dzielnicy i radnego sejmiku można łączyć. Jako radny w sejmiku mógłbym zawalczyć o dodatkowe środki na m.in. dzielnicowe inwestycje.

Co Pana irytuje na Bielanach?

Wygląd bazaru Arina.

Robi Pan tam zakupy?

Zdarzało się. Pamiętam ten bazar, mniej więcej w takim samym kształcie, sprzed 30 lat. Chciałbym go przebudować i osadzić w zieleni stanowiska do handlu. Intensywnie nad tym pracujemy.

A co Pan uważa za swój największy sukces? Co sprawiło burmistrzowi największą satysfakcję?

Przeznaczenie ogromnych pieniędzy na inwestycje w oświatę, wybudowanie sześciu nowych przedszkoli i masa działań z zakresu ochrony środowiska, które sprawiają, że dzielnica jest bardzo zielona, a Bielany są wysoko w rankingach atrakcyjności zamieszkania. Mam satysfakcję, że udało się obronić Park Olszyna, skwer na Frygijskiej i Gąbińskiej przed zabudową czy odkupić Dęby Młocińskie od Huty. Krok po kroku czynimy dzielnicę przyjaźniejszą i wygodniejszą dla mieszkańców.

Rozmawiała Izabela Kraj

„Zamknięcie drogi zabrało mi klientów!” Dramat przedsiębiorcy z Bielan
Sonda
Czy znasz burmistrza swojej dzielnicy?
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE