Dwie nastolatki o tym samym imieniu, z tej samej ulicy. Dwa wypadki i śmierć w szpitalach

Oliwia D. miała 19 lat. Oliwia W. lat 15. Chociaż trudno w to uwierzyć obie mieszkały na tej samej ulicy w Aleksandrówce w pow. kozienickim. Obie zmarły w szpitalach po wypadkach, do których doszło w odstępie zaledwie kilku miesięcy. Obie spoczęły na tym samym cmentarzu. W przypadku obu spraw prokuratura sprawdza, czy już na etapie transportu medycznego doszło do zaniedbań, które doprowadziły do śmierci dziewczyn.

karetka
Autor: Fotodax/ Shutterstock

BMW uderzyło w betonowy słup. Nie żyje 19-letnia Oliwia

Do wypadku, w którym uczestniczyła 19-letnia Oliwia D., doszło w sobotę, 16 maja, w Kozienicach. BMW, którym jechała z dwiema innymi osobami, uderzyło w betonowy słup ogrodzeniowy. Według relacji rodziców dziewczyny, którzy błyskawicznie zjawili się na miejscu, po wypadku dziewczyna była nieprzytomna, ale oddychała.

- Nikt nic nam nie mówił, chciałam podejść, ale policjant mnie zatrzymał. Poprosiłam, żeby nam chociaż powiedział, czy jest w porządku, czy Oliwia oddycha. Poszedł zapytać, a kiedy wrócił powiedział, że jest stabilna, oddycha sama i odzyskała przytomność. A potem już zabrali ją do karetki. Co się działo wewnątrz nie wiemy, bo nie pozwalali nam podejść - opowiadała mama Oliwii w rozmowie z portalem echodnia.eu,

Rodzice zastanawiają się, jak to możliwe, że kilka minut po przewiezieniu Oliwii na SOR Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego na Józefowie w Radomiu, jej stan był już krytyczny. - Lekarz powiedział nam, że Oliwia jest w stanie krytycznym, że oczy są sztywne, źrenice nie reagują, ma obrzęk mózgu z niedotlenienia. Mówił, że musiał ją intubować raz jeszcze, bo w karetce to było zrobione źle. Że miała bardzo dużo treści pokarmowej, piany i krwi w płucach. Musiał to odsysać. Usłyszeliśmy, że rurka do intubacji miała za małą średnicę, to była rurka dla dziecka! Nie dla dorosłej kobiety. I była źle założona, do samego końca - mówił portalowi echodnia.eu tata dziewczyny.

Oliwię odłączono od respiratora we wtorek, 19 maja, a sprawę jej śmieci bada prokuratura.

Jak informowała we wtorek (16 czerwca) PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Radomiu Aneta Góźdź, sprawa śmierci Oliwii D. badana jest dwutorowo przez śledczych z Kozienic. Analizowane są przyczyny wypadku z 16 maja w Kozienicach, w którym BMW uderzyło w betonowy słup oraz prawidłowość działań medycznych. Śledztwo w drugim wątku wszczęto po zawiadomieniu rodziców 19-latki, którzy wskazują na nieprawidłowości w działaniach ekipy pogotowia ratunkowego oraz wątek poświadczenia nieprawdy w dokumentacji. „Końcowo w sprawie powołany zostanie zespół biegłych lekarzy medycyny sądowej, który wypowie się co do przyczyny zgonu kobiety, jak i w kwestii ewentualnej odpowiedniości za ten zgon osób, na których ciążył obowiązek opieki nad zmarłą pacjentką” - wyjaśniła prok. Góźdź.

Szpital odpiera zarzuty rodziców Oliwii

SP ZZOZ w Kozienicach przekazał PAP, że przeprowadzona analiza dokumentacji oraz wyjaśnień personelu wykazała, iż świadczenia medyczne „były zgodne z obowiązującymi przepisami prawa, przyjętymi standardami, wskazaniami wiedzy medycznej właściwymi dla zaistniałych okoliczności zdrowotnych oraz pozostawały w ścisłej spójności z obowiązującymi procedurami postępowania w podobnych przypadkach medycznych”. Szpital poinformował również, że lekarz uczestniczący w akcji nadal pracuje w pogotowiu i pełni dyżury. Placówka podkreśliła, że z uwagi na prowadzone czynności śledcze, do czasu ich zakończenia nie będzie udzielać dalszych komentarzy w tej sprawie. - Dostrzegając i rozumiejąc tragizm sytuacji, wskazujemy, że mamy świadomość, iż sprawą śmierci pani Oliwii (...) zajmują się dedykowane do tego służby i instytucje, które po weryfikacji wszelkich relewantnych okoliczności dokonają adekwatnych ustaleń. Uważamy, że dopiero wówczas właściwym i odpowiedzialnym będzie wskazywanie winnych i rozprawianie o konsekwencjach - podkreśliła dyrektor SP ZZOZ w Kozienicach Ewa Gizicka.

Zaskakująco podobne wątki w sprawie innego wypadku

Co ciekawe, niezwykle podobna jest również sprawa śmierci 15-letniej Oliwii W. Co jeszcze ciekawsze, nastolatka mieszkała w tej samej miejscowości i na tej samej ulicy co zmarła 19-latka. Podobnie jak ona trafiła do szpitala po wypadku. Tam jej życie dobiegło końca. Obie dziewczyny spoczęły na tym samym cmentarzu.

Do wypadku Oliwii W. doszło 26 listopada 2025 roku w Pionkach pod Radomiem. 15-latka została potrącona przez Volkswagena na oznakowanym przejściu dla pieszych, gdy szła do szkoły. Jak podaje portal echodnia.eu ranną dziewczynę karetka pogotowia zabrała do Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu, czyli tej samej placówki, do której kilka miesięcy później trafiła 19-letnia Oliwia D.

Mimo walki lekarzy młodej dziewczyny nie udało się uratować. Oliwia W. zmarła 9 grudnia minionego roku.

Prok Aneta Góźdź potwierdziła, że Prokuratura Rejonowa w Zwoleniu prowadzi podobne postępowanie, jak w przypadku śmierci 19-letniej Oliwii.

W tej sprawie śledczy skierowali do sądu akt oskarżenia przeciwko kobiecie, która spowodowała wypadek, a odrębne postępowanie dotyczy działań lekarza pogotowia. Doniesienie w tym wątku złożyli medycy ze szpitala w Radomiu, którzy już na etapie transportu medycznego dopatrzyli się błędów mogących przyczynić się do zgonu dziewczynki.

Jednak jak podkreśla portal echodnia.eu, w tym przypadku w karetce dyżur pełnił inny lekarz niż w przypadku 19-latki. Jak dowiedział się portal, lekarz ten nadal pracuje w pogotowiu, jednak już nie w Pionkach.

Czy to możliwe, że te dwie tragiczne śmierci nastoletnich dziewcząt z tej samej miejscowości to jedynie chichot losu i czysty przypadek? A może to coś więcej? Może jednak już na etapie transportu do szpitala można było zrobić więcej? Lepiej? Skuteczniej? Może zawinił człowiek? A może procedury? Niestety na razie możemy w tych kwestiach jedynie gdybać. Odpowiedzi na te pytania przyniosą dopiero prokuratorskie śledztwa.

BMW owinęło się wokół drzewa
Sonda
Czy umiesz udzielać pierwszej pomocy?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki