Kierownik pociągu znów w prokuraturze. Przyznał się do winy
W środę, 1 lipca, prokuratura wznowiła czynności z udziałem Marcina W., które trzy tygodnie temu przerwano, bo mężczyzna źle się czuł i został zabrany przez pogotowie na badania do szpitala.
Mężczyzna odpowie za spowodowanie wypadku kolejowego w wyniku umyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym i transporcie kolejowym, a także narażenia dwójki podróżnych tj. kobiety i jej dziecka w wózku, na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia, w związku z niebezpieczeństwem upadku w pobliżu odjeżdżającego pociągu i doznania w wyniku tego obrażeń.
- Podejrzany zrozumiał zarzut, odniósł się do niego merytorycznie, przyznał się do jego popełnienia - przekazał PAP prok. Robert Bińczak. Po obejrzeniu nagrań z monitoringu mężczyzna wyraził skruchę. - Powiedział, że jest mu bardzo przykro i chciałby przeprosić pokrzywdzonego - wskazał prokurator.
Kierownik pociągu zawieszony i z dozorem
Prokurator zastosował wobec Marcina W. środki zapobiegawcze. - Zastosowałem środek polegający na zawieszeniu podejrzanego w czynnościach służbowych kierownika pociągu i ten środek połączyłem z drugą dolegliwością, to jest dozorem policji - wyjaśnił prok. Bińczak. Dodał, że mężczyzna będzie zgłaszał się raz w tygodniu na komisariat.
Śledczy planuje jeszcze zasięgnąć opinii biegłych psychiatrów, aby ocenić stan zdrowia podejrzanego.
Koszmarny wypadek w Woli Bierwieckiej. 17-letni Dominik ledwo uszedł z życiem
Do wypadku doszło 14 lutego w Woli Bierwieckiej koło Radomia. 17-letni Dominik wracał z mamą pociągiem z zakupów. Uczynny chłopak pomagał wysiąść ze składu kobiecie z kilkumiesięcznym dzieckiem w wózku. Gdy wsiadał z powrotem do pociągu, drzwi nagle przytrzasnęły mu rękę, a skład ruszył, wciągając pod siebie nastolatka. Pociąg zatrzymał się dopiero po przejechaniu kilkudziesięciu metrów. Według ustaleń to jeden z pasażerów zerwał hamulec bezpieczeństwa.
Dominik w bardzo ciężkim stanie trafił do szpitala. Lekarze długo walczyli, by uratować jego życie. Na szczęście udało się. Po dwóch miesiącach hospitalizacji dzielny chłopak wrócił do domu. W wypadku 17-latek stracił obie nogi i część prawej dłoni.
W ocenie prokuratury kierownik pociągu nienależycie obserwował wymianę pasażerów i przedwcześnie nadał przez radiotelefon sygnał do odjazdu. Podejrzanemu Marcinowi W. grozi kara do ośmiu lat więzienia. Sprawę bada również Urząd Transportu Kolejowego.