Makabra na drodze w Grębiszewie. Prokuratura błaga o pomoc. "Widok był przerażający"

2021-07-21 9:33
Wypadek w Grębiszewie. Tak wyglądają zmasakrowane pojazdy
Autor: WALDEMAR SKOCZNY/SUPER EXPRESS

Nie żyją cztery osoby, w tym dwójka małych dzieci. Ich mama walczy o życie w szpitalu. Koszmarny wypadek w Grębiszewie pod Mińskiem Mazowieckim, w którym czołowo zderzyła się ciężarówka z toyotą, widzieli mężczyźni z pobliskiej posesji. – Ogromny huk i trzask. I biegliśmy na miejsce. Kierowca ciężarówki był przygnieciony kabiną. Widok zmasakrowanych dzieci zostanie nam w oczach na zawsze – mówią „Super Expressowi”. Ich relacja jest wstrząsająca. A prokuratura błaga o pomoc każdego, kto może posiadać jakiekolwiek informacje o wypadku.

Do tego tragicznego w skutkach wypadku doszło w poniedziałkowe przedpołudnie na drodze krajowej nr 50 w Grębiszewie. - Osobowa toyota z nieznanych przyczyn zjechała na przeciwległy pas ruchu i zderzyła się z prawidłowo jadącą ciężarówką. Wiele wskazuje na to, że kierujący samochodem ciężarowym robił wszystko, żeby tego zderzenia uniknąć - informował nadkom. Sylwester Marczak, rzecznik Komendy Stołecznej Policji.

Kierowca wywrotki, 55-letni mieszkaniec Białegostoku, widząc zbliżające się auto, gwałtownie manewrował, przez co ciężarówka z kruszywem kilka razy koziołkowała i spadła do rowu. Naczepa wryła w ziemię kabinę z kierowcą. - Od razu tam pobiegliśmy. Widok przerażał. Kierowca ciężarówki miał oderwane nogi od tułowia. Już nie żył. Szoferka, w której był zakleszczony, oderwała się od podwozia i przewróciła na sufit - relacjonują świadkowie. Toyota była zmiażdżona. Silnik auta wbił się niemal w miejsce kierowcy, gdzie siedział 39-latek. Jego dzieci - dziewięcioletni chłopiec i pięcioletnia dziewczynka - siedzieli zmasakrowani z tyłu, a obok 34-letnia żona.

- Widok tych małych zmasakrowanych ciałek był przerażający. Kobieta jeszcze żyła, ale nie mogliśmy nic zrobić. Nie dawało się otworzyć drzwi - opowiada nam przejęty świadek wypadku. Pozostało im tylko wezwać służby. Kobieta została przetransportowana karetką do szpitala w Mińsku Mazowieckim. - Gdy ją reanimowali, chyba ze trzy razy zatrzymywała się akcja serca - słyszymy od świadków.

Wypadek w Grębiszewie. Śledztwo prokuratury

Prokuratura wszczęła już śledztwo w sprawie tragicznego wypadku w Grębiszewie pod kątem spowodowania wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym. – Trwają przesłuchania świadków. Jeżeli ktoś posiada nagranie wypadku, w którym zginęły cztery osoby proszę, aby skontaktował się z prokuraturą – mówi prokurator rejonowy z Mińska Mazowieckiego Marek Sęktas.

Do tej pory, dzięki pomocy Żandarmerii Wojskowej w Mińsku Mazowieckim, dokonano oględzin samochodów przy użyciu specjalnego skanera 3D. Prokurator wyjaśnił, że "urządzenie to umożliwia dokładne pomiary wszystkich parametrów oraz ich zobrazowanie w sposób plastyczny". Zlecone zostały również oględziny ciągnika siodłowego i samochodu osobowego, które uczestniczyły w zdarzeniu. Chodzi m.in. o ustalenie ewentualnych uszkodzeń, które mogły doprowadzić do wypadku.

Sęktas przekazał, że sekcje zwłok ofiar wypadku będą przeprowadzone w ciągu dwóch najbliższych dni.

Tak wyglądają wraki po wypadku pod Mińskiem Mazowieckim. Kierowcy nie mieli szans na przeżycie
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE