- 27-letni szer. Łukasz P. zginął 25 czerwca 2026 r. podczas katastrofy samolotu na Bemowie.
- Dowódcy 10. Pułku Samochodowego wspominają go jako wzorowego żołnierza.
- Przyczyny katastrofy nadal wyjaśniają prokuratura oraz Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych.
Polecany artykuł:
Samolot runął na plac szkoleniowy
Świadkowie nie mogli uwierzyć własnym oczom. Samolot nagle runął z nieba, a chwilę później stanął w płomieniach. Do katastrofy doszło 25 czerwca 2026 roku na placu manewrowym Automobilklubu Polskiego przy ul. Powstańców Śląskich w Warszawie.
Maszyna Cirrus SR22 o znakach rejestracyjnych SP-GOS leciała z Wrocławia do Warszawy. W katastrofie zginęły dwie osoby: pilot prywatnego statku oraz 27-letni uczestnik szkolenia znajdujący się na ziemi. Drugi kursant doznał złamań kończyn dolnych.
Co doprowadziło do katastrofy?
Śledztwo ws. naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu powietrznym prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie.
- Według świadków zdarzenia, gdy samolot przelatywał nad wieżą, silnik pracował normalnie, a pilot nie zgłaszał żadnej awarii ani problemów. Widoczne było, że wykonywał manewr mogący wskazywać na podejście do lądowania. W jego trakcie samolot skręcił nad płytą lotniska, zahaczając o podłoże w pobliżu wiaty. Doszło do dużej eksplozji - informował prok. Piotr Antoni Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Równolegle okoliczności katastrofy bada Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych. Analizuje m.in. zapis rejestratorów lotu oraz parametry pracy samolotu. Odpowiedź na pytanie, dlaczego doszło do tragedii, ma przynieść końcowy raport.
"Dumnie służyłeś Ojczyźnie"
Trudno ubrać w słowa pech, który spotkał poszkodowanych. Obok takiej tragedii nie da się przejść obojętnie. Ofiarą katastrofy na ziemi był szer. Łukasz P., 27-letni żołnierz odbywający dobrowolną zasadniczą służbę wojskową w 10. Pułku Samochodowym. Zaledwie tydzień wcześniej świętował swoje urodziny. Po jego śmierci jednostka opublikowała poruszające pożegnanie.
„Z wielkim żalem żegnamy naszego Kolegę Łukasza. To ogromnie trudne pogodzić się z losem, jaki Cię spotkał. Byłeś pełny chęci do życia, zawsze uśmiechnięty. Byłeś jednym z nas w Żołnierskiej Rodzinie. Dumnie służyłeś Ojczyźnie, ale Bóg miał dla Ciebie inne plany. Spoczywaj w pokoju Żołnierzu, Kumplu. Składamy najszczersze kondolencje na ręce, całej Rodziny Łukasza i łączymy się w bólu w tych ciężkich chwilach.”
"Śpij kolego w ciemnym grobie,
niech się Polska przyśni Tobie"
Polecany artykuł:
Chciał zostać żołnierzem zawodowym
Odwiedziliśmy 10. Pułk Samochodowy, w którym Łukasz służył od stycznia bieżącego roku. W dniu tragedii uczestniczył w szkoleniu z prowadzenia pojazdów uprzywilejowanych. Brał w nim udział prywatnie, chcąc zdobyć dodatkowe kwalifikacje, które mogły zwiększyć jego szanse na przyjęcie do zawodowej służby wojskowej.
- Łukasz był bardzo koleżeński i przykładny, nie da się o nim powiedzieć złego słowa. Odbywał szkolenie specjalistyczne i dążył do zostania żołnierzem zawodowym - mówi nam mjr Radosław Chomicz.
- Miał wszystkie cechy dobrego żołnierza: dyscyplinę, odporność psychiczną, był zawsze gotowy do niesienia pomocy i z dumą nosił mundur. W każdej chwili był gotowy służyć Polsce. Nie mieliśmy wątpliwości, że zostanie z nami na dłużej. To ogromna strata dla jego rodziny, kolegów, przełożonych i całego wojska. Miał przed sobą całe życie - dodaje płk Marek Maćkowski, dowódca pułku.
Dowództwo o tragedii dowiedziało się jeszcze tego samego dnia od policji:
- Trudno nam było uwierzyć w tak tragiczny, wręcz surrealistyczny, zbieg zdarzeń. Zawsze przy takich sytuacjach pojawia się pewna doza niedowierzania, której towarzyszy wiele pytań, często pozostających bez odpowiedzi. Tym bardziej, że w wypadku zginął młody, zaangażowany i rokujący na przyszłość żołnierz naszej jednostki - przyznaje płk Maćkowski. Na oficjalne potwierdzenie tożsamości trzeba było jednak poczekać do zakończenia badań w Zakładzie Medycyny Sądowej: - Niestety, potwierdziły się najgorsze przypuszczenia.
Wojsko otoczyło rodzinę opieką
Po śmierci żołnierza uruchamiane są wojskowe procedury wsparcia.
- Zawsze priorytetem jest zapewnienie rodzinie odpowiedniej pomocy, zarówno psychologicznej, jak i organizacyjnej. Tworzymy zespoły wsparcia złożone z żołnierzy pododdziału, psychologa oraz kapelana, jeśli rodzina sobie tego życzy - wyjaśnia dowódca 10. Pułku Samochodowego.
Ostatnie pożegnanie
Pogrzeb szer. Łukasza odbył się 13 lipca w Nisku na Podkarpaciu. Na jego grobie pojawiły się wieńce i wiązanki od rodziny, przyjaciół oraz wojskowych. Wśród kwiatów stanęły znicze i symbole przypominające o jego służbie.
- Z Warszawy pojechały dwa autokary naszych żołnierzy, w tym kompania honorowa. To było bardzo trudne pożegnanie. Na pewno o Łukaszu nie zapomnimy, dalej będziemy wspierać jego bliskich i odwiedzimy go jeszcze nie raz w miejscu spoczynku - zapewnia płk Maćkowski.
Redakcja składa Rodzinie, Bliskim oraz Kolegom z 10. Pułku Samochodowego szczere wyrazy współczucia i kondolencje.
Źródło: Super Express