Nastoletni Gracjan zadźgał Czesia i Stasię? Mieszkańcy w szoku: „To była bardzo spokojna rodzina”

2026-03-31 12:57

Spokojne osiedle w Wołominie jeszcze w poniedziałek rano (30 marca) żyło zwykłym, codziennym rytmem. Mieszkańcy wychodzili do pracy, dzieci do szkoły, a na klatkach schodowych jak zwykle słychać było krótkie „dzień dobry”. Nikt nie spodziewał się, że w jednym z mieszkań na drugim piętrze bloku przy ulicy Mieszka I doszło do tragedii, która wstrząśnie całą okolicą. Zaledwie w ciągu kilku chwil ciszę przerwały sygnały dźwiękowe karetek pogotowia oraz radiowozów.

Makabryczne odkrycie w Wołominie

Do wstrząsającego odkrycia doszło w poniedziałek (30 marca). Policjanci weszli do mieszkania na drugim piętrze w bloku przy ul. Mieszka I. W środku zaleźli ciała starszego małżeństwa. Obok nich leżał ciężko ranny 19-letni mężczyzna. Według ustaleń reporterów „Super Expressu” ofiarami byli Stanisława i Czesław O., oboje w wieku 75 lat. Na ich ciałach znaleziono rany kłute. Ranny nastolatek został natychmiast przewieziony do szpitala. 

Ogromne siły policji w ciągu kilku minut zabezpieczyły teren wokół bloku. Funkcjonariusze pracowali w mieszkaniu przez wiele godzin. Dla mieszkańców bloku i całej okolicy to był szok. Wszyscy podkreślali, że rodzina była spokojna i nie sprawiała żadnych problemów. Pan Franciszek, który znał małżeństwo O. z sąsiedztwa, nie krył emocji.

To byli bardzo fajni ludzie. Mieli jeszcze mieszkanie gdzieś tam poza miastem. Nikt by się nie spodziewał, że coś takiego się wydarzy. Zszokowany jestem. Znałem ich po sąsiedzku. Naprawdę w porządku ludzie byli. Wszystkiego bym się spodziewał, ale nie tego − powiedział poruszony emeryt.

Podobne zdanie miała pani Wiesia z czwartego piętra. Jak mówiła, w bloku panował spokój, a o tragedii nikt nie miał pojęcia. − Znaliśmy się na tyle, że pytaliśmy się o zdrowie, jak pan się czuje. To była bardzo spokojna rodzina, nigdy nie było tu żadnych hałasów, wnuczka w życiu nie widziałam − powiedziała kobieta.

Także inni mieszkańcy mówili o szoku. Starsze małżeństwo zawsze odpowiadało sąsiadom na „dzień dobry”, a w bloku nigdy nie było policyjnych interwencji.

Wnuczek głównym podejrzanym?

Plotki o tym, że „wnuczek zamordował dziadków”, rozniosły się po osiedlu błyskawicznie. − Przyjechała karetka, policja przyjechała. Mąż mi powiedział, że ktoś został śmiertelnie nożem ugodzony − relacjonowała jedna z mieszkanek, pani Danuta.

Z ustaleń „Super Expressu” wynika, że młody mężczyzna mieszkał z rodzicami. Nie pracował i nie uczył się. Do dziadków miał wpadać od czasu do czasu. Okoliczna młodzież wspomina, że nastolatek miał mieć problem z nadużywaniem telefonu.

Policja nie ujawnia na razie szczegółów zdarzenia ani tego, kto wezwał służby. Nie wiadomo też, co dokładnie wydarzyło się w mieszkaniu. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Wołominie.

Śledztwo prokuratury. „Zabójstwo dwóch osób”

Prokuratura Rejonowa w Wołominie wczoraj wszczęła śledztwo w sprawie czynu z art. 148 § 1 Kodeksu karnego, czyli zabójstwa dwóch osób. Zatrzymany jest mężczyzna, 19-latek. W tym momencie przebywa on w szpitalu. Czekamy na informację od lekarzy o jego stanie zdrowia – czy będzie można wykonać czynności z jego udziałem − powiedziała „Super Expressowi” prokurator Karolina Staros, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. Jak dodała, na razie nie było możliwe przesłuchanie młodego mężczyzny. − Czynności te nie były jeszcze wykonywane ani w charakterze świadka, ani w charakterze podejrzanego − dodała.

Na godzinę 9 we wtorek (31 mara) zaplanowano sekcje zwłok ofiar. − Prokurator czeka na informacje od biegłych po przeprowadzeniu sekcji. Wówczas będzie podejmował decyzje co do dalszych czynności z zatrzymanym mężczyzną, ewentualnie przedstawienia zarzutów, jeżeli będzie podstawa do ich wydania − dodała prok. Staros.

Śledczy nie wypowiadają się także na temat narzędzia zbrodni. − Jeśli chodzi o narzędzie zbrodni, na tym etapie nie wypowiadam się w tej kwestii. Dopiero po sekcji zwłok lekarze opiszą obrażenia, co umożliwi typowanie narzędzia zbrodni i odniesienie się do tej sprawy − podsumowała prok. Staros.

To nie pierwsza taka tragedia w okolicy

Mieszkańcy Wołomina przypominali też, że to nie pierwsza tak wstrząsająca zbrodnia w tej okolicy. W czerwcu 2023 roku, zaledwie ok. 300 metrów od miejsca obecnej tragedii, w krzakach przy parkingu przy ulicy Kościelnej znaleziono zakrwawione ciało 52-letniego mężczyzny. Zwłoki odkrył strażnik.

Strażnik znalazł zakrwawione ciało. Wezwał służby. Na miejscu pojawiła się karetka, jednak lekarz stwierdził zgon mężczyzny. Podobno miał poderżnięte gardło − ustalił wtedy reporter „Super Expressu”.

Również wtedy mieszkańcy byli wstrząśnięci.

Tutaj bardzo rzadko zdarzają się jakiekolwiek alkoholowe libacje. Byliśmy zdumieni, że coś takiego miało miejsce. Tyle lat mieszkaliśmy i był spokój, a nagle taka tragedia... − mówiła jedna z mieszkanek. Inna dodawała: − Fakt, jest tutaj trochę alkoholików, ale nie widać ich na co dzień. Nie są niebezpieczni. To jedyny taki przypadek w tej okolicy. Nikt tutaj z nożami nie chodzi. Nikt nikogo nie zaczepia.

Super Express Google News
Sonda
Jaka powinna być kara za zabójstwo?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki