Niewiarygodne sceny! Pierwszy w historii bunt robotów. Minister alarmuje: „mamy się czego obawiać!”

Nietypowy widok przed Ministerstwem Cyfryzacji w Warszawie! Zamiast tłumu ludzi z transparentami, przed budynkiem resortu pojawiło się około 30 robotów. Były wśród nich zarówno maszyny humanoidalne, jak i czworonożne. Reporter „Super Expressu” był na miejscu i obserwował, jak roboty „protestują” przed ministerstwem. Wszystko wyglądało jak scena z filmu science fiction. Manifestację zorganizowały firma Delta Robots oraz ruch społeczny democratism.com. Dlaczego?

Nietypowy protest robotów przed Ministerstwem Cyfryzacji

To pierwszy na świecie protest robotów humanoidalnych. Jego celem jest to, abyśmy jako społeczeństwo zaczęli rozmawiać o gwałtownej dynamice zmian w obszarze sztucznej inteligencji i automatyzacji − mówił nam Grzegorz Kuliś, reprezentujący democratism.com. Tłumaczył, że nie chodzi o walkę z nowoczesnymi technologiami. Oni sami zawodowo zajmują się robotyką i wdrażaniem robotów w produkcji. Jednak obawiają się tego, że tempo zmian może być tak duże, że pracownicy i państwo nie zdążą się do nich przygotować.

Będzie to miało spektakularnie niebezpieczne skutki dla rynku pracy i będzie to sytuacja bez precedensu − ostrzegał Kuliś.

Według przywoływanych przez organizatora danych, nawet około 30 proc. zawodów w Polsce jest pośrednio zagrożonych wpływem sztucznej inteligencji, a 5 proc., czyli prawie milion miejsc pracy, ma być zagrożonych bezpośrednio.

Pierwsza fala uderzy właśnie w rynek pracy, który będzie tym falochronem − mówił dalej w rozmowie z reporterem „Super Expressu”. Jego zdaniem Polska jest dodatkowo narażona, ponieważ nie jest liderem rozwoju tych technologii, a może stać się przede wszystkim ich odbiorcą. − Mam czternastoletniego syna i nie wiem, co mu powiedzieć na temat przyszłości rynku pracy − podsumował.

Reakcja Ministra Cyfryzacji. „Potrzeba jest większa kontrola”

Roboty „protestowały”, wykrzykując: „pora na zasady”, „chcemy zasad, chcemy prawa”, „nie czekajcie − regulujcie, brońcie miejsca pracy”. W pewnym momencie do zebranych wyszedł wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.

W rozmowie z reporterem stwierdził, że Polska już wprowadza rozwiązania mające zapewnić kontrolę nad sztuczną inteligencją. − Polska jest pierwszym państwem w Unii Europejskiej, które wprowadziło nadzór nad rynkiem AI. Pierwszym. Nie ma drugiego takiego państwa − mówił i zapowiedział także powołanie Komisji ds. Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji oraz wprowadzenie tzw. piaskownic regulacyjnych, w których firmy będą mogły testować rozwiązania przed ich szerszym wdrożeniem.

W trakie naszej rozmowy padło najprawdopodobniej najważniejsze pytanie. To sprawa, której obawiają się pracownicy: czy w przyszłości robot po prostu nie zastąpi człowieka? Gawkowski nie ukrywał, że zagrożenie istnieje. − Mamy się czego obawiać, dlatego że niekontrolowana sztuczna inteligencja może doprowadzić do tego, że to nie człowiek, a algorytmy będą decydowały − przyznał minister. Jego zdaniem kluczowe jest to, aby człowiek zachował kontrolę nad technologią.

Dlatego potrzebna jest większa kontrola. Musimy doprowadzić do sytuacji, w której będziemy mówić jasno: człowiek ma pierwszeństwo i to jest dla nas najważniejsze − podsumował.

Czy robot zastąpi człowieka? Minister Gawkowski o zagrożeniach

Czy oznacza to, że firma, która kupi robota, nie będzie mogła zwolnić pracownika? Minister wskazał, że właśnie po to potrzebne są regulacje ustawowe. − Ministerstwo Cyfryzacji interweniowało dokładnie w takim duchu, kiedy doszło do zwolnień w radiu w Krakowie. Reagowaliśmy wtedy, mówiąc, że nie ma zgody na to, aby nowy system AI lub wewnętrzne regulacje stały się pretekstem do zastępowania człowieka maszyną − powiedział Gawkowski.

Gdzie już dziś pracują roboty? Cena i przyszłość automatyzacji

Tymczasem roboty, które pojawiły się przed ministerstwem, już dziś mają konkretne zastosowania. Jak wyjaśniał nam organizator, wykorzystywane są m.in. w edukacji, na uczelniach i w szkołach, przy recepcjach oraz podczas eventów. Coraz mocniej wchodzą też do logistyki i prostej produkcji. A ceny takich urządzeń są bardzo różne − według organizatora wahają się od 10 tys. do nawet 200 tys. dolarów. Docelowo roboty ogólnego przeznaczenia mają jednak trafić także do naszych domów.

I właśnie dlatego organizatorzy protestu twierdzą, że nie ma już czasu na udawanie, że problem nie istnieje. Roboty nie muszą być wrogiem człowieka. Pytanie brzmi jednak, kto będzie kontrolował technologię i co stanie się z ludźmi, których pracę maszyny wykonają szybciej i taniej.

Sonda
Jakie masz zdanie na temat technologii AI?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki