Nietypowy protest robotów przed Ministerstwem Cyfryzacji
− To pierwszy na świecie protest robotów humanoidalnych. Jego celem jest to, abyśmy jako społeczeństwo zaczęli rozmawiać o gwałtownej dynamice zmian w obszarze sztucznej inteligencji i automatyzacji − mówił nam Grzegorz Kuliś, reprezentujący democratism.com. Tłumaczył, że nie chodzi o walkę z nowoczesnymi technologiami. Oni sami zawodowo zajmują się robotyką i wdrażaniem robotów w produkcji. Jednak obawiają się tego, że tempo zmian może być tak duże, że pracownicy i państwo nie zdążą się do nich przygotować.
− Będzie to miało spektakularnie niebezpieczne skutki dla rynku pracy i będzie to sytuacja bez precedensu − ostrzegał Kuliś.
Według przywoływanych przez organizatora danych, nawet około 30 proc. zawodów w Polsce jest pośrednio zagrożonych wpływem sztucznej inteligencji, a 5 proc., czyli prawie milion miejsc pracy, ma być zagrożonych bezpośrednio.
− Pierwsza fala uderzy właśnie w rynek pracy, który będzie tym falochronem − mówił dalej w rozmowie z reporterem „Super Expressu”. Jego zdaniem Polska jest dodatkowo narażona, ponieważ nie jest liderem rozwoju tych technologii, a może stać się przede wszystkim ich odbiorcą. − Mam czternastoletniego syna i nie wiem, co mu powiedzieć na temat przyszłości rynku pracy − podsumował.
Reakcja Ministra Cyfryzacji. „Potrzeba jest większa kontrola”
Roboty „protestowały”, wykrzykując: „pora na zasady”, „chcemy zasad, chcemy prawa”, „nie czekajcie − regulujcie, brońcie miejsca pracy”. W pewnym momencie do zebranych wyszedł wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.
W rozmowie z reporterem stwierdził, że Polska już wprowadza rozwiązania mające zapewnić kontrolę nad sztuczną inteligencją. − Polska jest pierwszym państwem w Unii Europejskiej, które wprowadziło nadzór nad rynkiem AI. Pierwszym. Nie ma drugiego takiego państwa − mówił i zapowiedział także powołanie Komisji ds. Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji oraz wprowadzenie tzw. piaskownic regulacyjnych, w których firmy będą mogły testować rozwiązania przed ich szerszym wdrożeniem.
W trakie naszej rozmowy padło najprawdopodobniej najważniejsze pytanie. To sprawa, której obawiają się pracownicy: czy w przyszłości robot po prostu nie zastąpi człowieka? Gawkowski nie ukrywał, że zagrożenie istnieje. − Mamy się czego obawiać, dlatego że niekontrolowana sztuczna inteligencja może doprowadzić do tego, że to nie człowiek, a algorytmy będą decydowały − przyznał minister. Jego zdaniem kluczowe jest to, aby człowiek zachował kontrolę nad technologią.
− Dlatego potrzebna jest większa kontrola. Musimy doprowadzić do sytuacji, w której będziemy mówić jasno: człowiek ma pierwszeństwo i to jest dla nas najważniejsze − podsumował.
Czy robot zastąpi człowieka? Minister Gawkowski o zagrożeniach
Czy oznacza to, że firma, która kupi robota, nie będzie mogła zwolnić pracownika? Minister wskazał, że właśnie po to potrzebne są regulacje ustawowe. − Ministerstwo Cyfryzacji interweniowało dokładnie w takim duchu, kiedy doszło do zwolnień w radiu w Krakowie. Reagowaliśmy wtedy, mówiąc, że nie ma zgody na to, aby nowy system AI lub wewnętrzne regulacje stały się pretekstem do zastępowania człowieka maszyną − powiedział Gawkowski.
Gdzie już dziś pracują roboty? Cena i przyszłość automatyzacji
Tymczasem roboty, które pojawiły się przed ministerstwem, już dziś mają konkretne zastosowania. Jak wyjaśniał nam organizator, wykorzystywane są m.in. w edukacji, na uczelniach i w szkołach, przy recepcjach oraz podczas eventów. Coraz mocniej wchodzą też do logistyki i prostej produkcji. A ceny takich urządzeń są bardzo różne − według organizatora wahają się od 10 tys. do nawet 200 tys. dolarów. Docelowo roboty ogólnego przeznaczenia mają jednak trafić także do naszych domów.
I właśnie dlatego organizatorzy protestu twierdzą, że nie ma już czasu na udawanie, że problem nie istnieje. Roboty nie muszą być wrogiem człowieka. Pytanie brzmi jednak, kto będzie kontrolował technologię i co stanie się z ludźmi, których pracę maszyny wykonają szybciej i taniej.